Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

9 lutego 2018

Czyje to krzątactwo…

0 369

Pranie, gotowanie, sprzątanie… Kto się tym zajmuje? Czy da się podzielić obowiązki po równo? Czy warto?

Posługi domowe od lat należą do kobiet. Są to prace proste, łatwe, niewymagające siły ani mądrości, a przy tym żmudne i niebudzące niczyjej zazdrości. Dawniej w bogatych domach wykonywała je służba. Nazwane w Encyklopedii Gender – krzątac[-]twem, polegają na wyjmowaniu, układaniu, płukaniu, ścieraniu, obieraniu, krojeniu, wynoszeniu, ugniataniu, gotowaniu, przelewaniu. Nierzadko osoby poświęcające się im, określa się jako „niepracujące”. Krzątactwo zajmuje wiele godzin, a efekt jest niewidoczny i polega głównie na zabezpieczaniu stanu niepogarszania się ładu w domu. Wyprane i wyprasowane ubrania leżą w szafach, talerze na półkach, podłoga jest czysta, jedzenie na stole. Jakby wszystko działo się samo, podobnie jak dzień sam przechodzi w noc. Posługiwanie jako czynność kobieca powstało w okolicznościach, gdy fizyczna słabość kobiet nie pozwalała im współuczestniczyć z mężczyznami w ciężkich pracach w polu, domu i w lesie, w polowaniach na zwierzynę i w wyprawach grabieżczych. Podział ten został uznany za naturalny i sprawiedliwy. Mężczyzna był tym, który dźwigał brzemię odpowiedzialności za zabezpieczenie życia rodzinie. Kobieta zaś była „strażniczką ogniska domowego”.

Zmiany, które przyniósł koniec XX wieku, sprawiły, że to nie siła decyduje dziś o podziale funkcji, sprawowanych odrębnie przez mężczyzn i kobiety. Mężczyźni na ogół już nie potrzebują siły fizycznej do zdobywania żywności dla rodziny i bronienia jej. Pozostał jednak stereotyp. Część kobiet wierzy w jego słuszność i wypełnia go bez protestu. Jednak część czuje się nim krzywdzona – przez swoich mężów czy partnerów. I albo znosi tę krzywdę, albo walczy. Sprawą zasadniczą staje się nie tyle wykonywanie prac domowych, które mogą być miłe i lubiane przez kobiety. Chodzi o to, czy mężczyzna ma prawo narzucać im te prace.

„Dobrzy” mężczyźni „pomagają” swoim partnerkom w ich obowiązkach domowych. Kobiety, prócz zajmowania się domem, pracują zawodowo i uzyskują niezależność finansową, a także poczucie znaczenia. Niektóre pary przełamują stary schemat, przyjmując, że prace domowe są zadaniem wspólnym. Jednak spora część mężczyzn pozostaje w stanie niewrażliwości na fakt, że permanentnie wykorzystują istoty słabsze do bycia obsługiwanymi.

POLECAMY

Część kobiet także nie stawia sobie pytania, czy posługiwanie mężczyznom jest zgodne z ich wolą. Działają tak, jakby to był oczywisty i nadrzędnie ustalony porządek świata. Nie pytają o jego zasadność. Niewidzialna umowa, delegująca kobiety do grupy istot posługujących, obejmuje obie strony (wykorzystujących i wykorzystywanych). One żyją z poczuciem podrzędności i zależności, oni zaś podtrzymują ten stan, przyzwalając na bycie obsługiwanym. Wydaje się jednak, że rośnie fala wyzwalająca mężczyzn i kobiety spod władzy tego nastawienia, przywracająca pozycję, w której obie strony mogą swobodnie wybierać, jak rozdzielą zadania dbania o domowe dobro.
A teraz kończę już pisanie, bo muszę posprzątać.

Wydaje się, że w XXI wieku w rodzinie powinna panować sprawiedliwość i partnerstwo między kobietą a mężczyzną. Więc powinno być po równo, a podział na zajęcia męskie i żeńskie jest przeżytkiem, który został przez feminizm i ponowoczesność trafnie obnażony i wyśmiany. Ale pojawiła się wątpliwość: czy sprawiedliwie znaczy po równo? Czy rzeczywiście równość ma polegać na tym, że zarówno do przyszywania guzików, jak i do wnoszenia lodówki i kobieta, i mężczyzna mają mieć jednakowe prawa i jednakowe obowiązki? Czy wizja kobiety-traktorzystki, propagowana w latach pięćdziesiątych XX wieku przez socrealistyczną kulturę, ma nadal zniewalającą moc?

Na pytanie o podział obowiązków nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Bo, po pierwsze, może to zależy od uzgodnienia potrzeb i indywidualnej ochoty? Łatwo sobie wyobrazić mężczyznę, który uwielbia sztukę krawiecką i kobietę, która ma przyj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy