Na ekranie ona dziewczęca i subtelna, on – nonszalancki macho. Z pozoru nic ich nie łączy, a jednak od pierwszego wejrzenia nie mogą oderwać od siebie wzroku. Dzika fascynacja kompletnie obcymi sobie światami sprawia, że romans rozgrzewa widzów do czerwoności. Z perspektywy filmowego love story taka historia wygląda zachęcająco. W literaturze young/adult tego rodzaju książki często hasztaguje się hasłem „od wrogów do kochanków”, co sygnalizuje, że fabuła oscylowała będzie wokół historii: nie lubili się, byli z innych środowisk, ale uczucie wybuchło z całą intensywnością. Czytelnicy podobno ubóstwiają takie historie – nie lubili się, pochodzili z kompletnie innych światów, a jednak uczucie między nimi pokonało wszelkie różnice. Rzecz jasna żyli długo i szczęśliwie.
Związki w popkulturze
Niestety, od młodych lat jesteśmy przez popkulturę czarowani opowieściami tego rodzaju – o ludziach reprezentujących wachlarz różnic, których połączyła dzika namiętność. Często mocno wierzymy więc w to, że z osobami, z którymi niekoniecznie mamy wiele wspólnego, ale są tajemnicze, zaskakujące, można stworzyć piękny związek na lata. W rzeczonych historiach nie znamy jednak dalszego ciągu. Pozostajemy z wizją namiętnego zakochania, początku miłości, ale jak przebiegała relacja dalej? Tego można się tylko domyślać. Gros osób przewiduje, że pewnie relacja była do końca taka właśnie – nieokrzesana, ale namiętna. Sceptycy, choć prędzej bym powiedziała realiści, wiedzą jednak, że gdy pierwszy etap – psychozy miłosnej – się kończy, kończy się też tolerancja na odmienności partnera. Kończy się cierpliwość co do różnic i otwartość na dziwactwa. Zaczyna się zaś walka o to, kto ma rację, ustalanie kompromisów, ustępstwa. Różnice, które były fascynujące na dłuższą metę, zaczynają drażnić i wprowadzać poczucie frustracji i samotności. Przyzwyczajenia, skrajnie odmienne od naszych, irytują i męczą, a to, co dawniej było „uroczo dziwne”, zostaje już tylko „dziwne”.
Na przykład moja rozmówczyni Marysia mówi tak: „Nie jestem wysportowana, a mój ekschłopak to był taki typowy zapalony biegacz. Było to dla mnie z początku fascynujące, że ktoś ma taką zajawkę i biega chyba każdy możliwy maraton! Ale po dwóch latach związku zorientowałam się, że w jego życiu po prostu nie ma dla mnie miejsca. Tylko maratony, sztafety, przygotowania, a czas przed telewizorem – dla mnie miły relaks, a dla niego to strata czasu i nuda. Rozstaliśmy się z ulgą”.
POLECAMY
Efekt podobieństwa
Kiedy dwie skrajnie odmienne osoby stykają się ze sobą, następuje obopólne zaciekawienie, zdz...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.