Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

25 lutego 2022

NR 3 (Marzec 2022)

Czuły dystans, czyli jak być w związku

0 489

Umiejętność znalezienia balansu pomiędzy byciem razem i osobno to niełatwe wyzwanie. Kiedy jednak sprostamy mu, możemy odczuć ogromną satysfakcję, a nasze relacje przeżyją prawdziwy rozkwit.

„Trudno tak razem być nam ze sobą / Bez siebie nie jest lżej” – śpiewali Edyta Bartosiewicz i Krzysztof Krawczyk w wielkim przeboju Trudno tak z 2004 roku. Słowa tej piosenki są wyjątkowo prawdziwe i wciąż aktualne. Ludzie wciąż przekonują się o tym, że w relacji czasami trudno jest być razem, ale i osobno bywa niełatwo. Czy zatem istnieje przepis na udaną relację? A jeśli tak, to jaki on jest? Czy udana relacja oznacza robienie wszystkiego razem? Czy potrzeba odrębności świadczy o złym dopasowaniu?
Niestety, nikt nas nie uczy bycia w relacji z drugą osobą– tak naprawdę nie wiemy, jak trzeba zachowywać się w związku, na żadnym etapie edukacji nie pobieramy takich lekcji. Oczywiście, uczymy się przez modelowanie, obserwując postępowanie innych w relacjach, czy też czerpiąc naukę z tego, jak dotychczas byliśmy traktowani przez innych. Naturalne więc jest stawianie pytań o to, jak związek powinien wyglądać, by można było nazwać go „dobrym” czy „udanym”, bo już na samym początku warto odrzucić określenie „idealny”. Stanowi bowiem ono ogromny ciężar, utrudnia bycie w związku i czerpanie z tego radości. Poza tym jak wyznaczyć normy idealnego związku, które byłyby odpowiednie dla wszystkich i dla każdego z osobna? Tak naprawdę to sami partnerzy wkładają swoją relację w pewne ramy – to swego rodzaju umowa między nimi. Warto zwrócić uwagę, że bycie w relacji to proces dynamiczny, żywotny, pełen energii – coś, co trudno mierzyć czy ograniczać sztywnymi kryteriami. I to właśnie stanowi o jego pięknie.
Tak samo niełatwo jest znaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytanie o to, ile czasu partnerzy powinni spędzać razem, a ile osobno. W każdej relacji to norma absolutnie indywidualna, zależna od wielu czynników. Początek relacji romantycznej jest czasem, kiedy „ja” płynnie zamienia się w „my”. Partnerzy odczuwają silną potrzebę bycia razem, a czas spędzany osobno uważają za stracony. Początkowe zauroczenie to moment „motyli w brzuchu”, silnej tęsknoty i odkładania na dalszy plan wszystkiego, co nie wiąże się z nią czy z nim. Oczywiście, nie zawsze tak bywa, chociaż najczęściej jednak na tym etapie cały świat zakochanych kręci się wokół ich relacji i uczucia, które się pomiędzy nimi pojawiło. W początkowej fazie związku takie zapatrzenie w drugą osobę nie powinno specjalnie niepokoić – wszak to czas najgorętszych uczuć, który warto celebrować i którym po prostu warto się cieszyć.
Tylko… co dalej? Co się dzieje, gdy mija faza początkowej fascynacji, a do głosu dochodzą codzienne, często przyziemne sprawy? I co jest bardziej odpowiednie: ciągle spędzać jak najwięcej czasu razem, dać sobie wzajemnie przyzwolenie na chwile osobności czy ograniczyć do rozsądnego minimum godziny spędzane wspólnie? 

Kiedy „my” jest ważniejsze od „ja”

Anna i Krzysztof są parą od kilku lat. Właściwie się nie rozstają. Znajomi nie widują ich osobno, a umówienie się na kawę nie „w pakiecie” jest praktycznie niemożliwe. Bardzo rzadko się kłócą i wydaje się, że w zasadzie na każdy istotny temat mają taki sam pogląd.
Istnieją związki, w których nie do końca wiadomo, gdzie kończy się „ja”, a zaczyna „my”. Znamy pary, które funkcjonują, jakby były jednością. To osoby, które wspólnie trenują, jedzą posiłki, pracują i widują się ze (wspólnymi) znajomymi. Rzadko też używają czasowników w pierwszej osobie liczby pojedynczej – zdecydowanie częściej usłyszeć można „byliśmy, biegamy, pojedziemy”. 
Wielu uzna taki związek za wręcz idealny, warto jednak na chwilę się przy nim zatrzymać. Priorytetem w tego rodzaju relacji jest zachowanie bliskości i jedności, brakuje w niej zazwyczaj miejsca na odrębne cele i plany. Indywidualne potrzeby rzadko brane są pod uwagę, a jeśli się pojawiają, mogą zostać uznane za zagrożenie dla spójności relacji – samodzielne wyjście ze znajomymi staje się powodem do niepokoju. Kiedy „my” jest ważniejsze od „ja”, każdy przejaw indywidualności traktowany może być jako zapowiedź rychłego rozpadu relacji. Warto tutaj wyjaśnić, że bliskość staje się nadrzędną wartością, gdy pojawia się lęk przed separacją, który prowadzi też do mocnego osłabienia lub wręcz utraty poczucia bezpieczeństwa. Sytuacja, w której partnerzy spędzają wspólnie niemal cały czas, prowadzi też do innych trudności – lęk przed rozdzieleniem (psychicznym czy fizycznym) sprawia, że z coraz większym trudem przychodzi im poruszać tematy mogące prowadzić do konfliktów, co na ogół prowadzi do całkowitej rezygnacji z wyrażania własnych opinii. Spójność relacji stawiana jest ponad indywidualne potrzeby tworzących ją osób. Rodzi to ryzyko częściowej utraty siebie –osobistych pasji, zainteresowań, celów i marzeń. Wszystko sprowadzone jest do relacji. 
W takich związkach, kiedy nagle zabraknie partnera czy partnerki, osoba może poczuć się bardzo zagubiona, może mieć duże problemy z samodzielnym radzeniem sobie nawet z drobnymi problemami. To efekt tego, że przez długi okres funkcjonowała tylko w duecie. 
 

POLECAMY

Warto wiedzieć

Oddzielne oraz wspólne wyjazdy mogą wnieść do relacji coś nowego i dobrego. Te wspólne umożliwiają np. poznanie się nawzajem w innych niż codzienne okolicznościach, nauczenie się dbania o potrzeby swoje i drugiej osoby czy przetrenowanie stawiania granic. Z kolei osobne wyjazdy mogą okazać się dobrą przestrzenią na poprawę swojej relacji z samym sobą czy realizowanie pasji, które niekoniecznie są dzielone z partnerem czy partnerką. Dużą rolę odgrywa tu zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji. Każdy związek to odrębny system. To partnerzy wspólnie ustalają ramy tej relacji i to od nich zależy, co w tych ramach się mieści. Ważne jest, by zarówno indywidualne, jak i wspólne potrzeby brane były pod uwagę przez wszystkich uczestników relacji.


Niby razem, a osobno

Kacper i Maciej są w związku od pięciu lat. Obaj dużo pracują, a w wolnym czasie zajmują się swoimi pasjami – dla Kacpra to przede wszystkim wyjścia na ściankę wspinaczkową, a dla Maćka jazda na rowerze. W zasadzie rzadko się widują, a w domu najczęściej mijają się w drzwiach. Posiłki jedzą o różnych porach, mają raczej własnych niż wspólnych znajomych, trudno ich spotkać razem.
Istnieją też związki, w których partnerzy żyją raczej obok siebie niż ze sobą. Co może być przyczyną takiego stylu wspólnego życia? Na przykład lęk przed bliskością, otwarciem się, które kojarzone mogą być z zagroż...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy