Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

21 września 2022

NR 10 (Październik 2022)

Czułość i czujność

0 109

Mój kolaż – niewielki, wielkości kartki z bloku rysunkowego, oprawiony w drewnianą ramkę – ma ciemnoczerwone tło. Na środku jest czarno-białe zdjęcie twarzy dziewczynki, może trzyletniej: patrzy na coś szeroko otwartymi, wielkimi oczami. Wokół dokleiłam zdjęcia róż, gladioli, krzewuszki, piwonii i jeszcze sikorkę, borówki, ptasie piórka. Sypnęłam złotym brokatem. Po prawej stronie jest jeszcze zdjęcie pochylonej w skupieniu albo smutku Afroamerykanki z długimi dredami, a po lewej zdjęcie mojej ulubionej aktorki i scenarzystki, bezwstydnie uradowanej Phoebe Waller Bridge – w ciemnych okularach, pokazującej język, z ramionami rozłożonymi w geście zwycięstwa. Dziewczynka w środku to ja. 

POLECAMY

Zrobiłam ten kolaż dla zabawy, bez żadnego zamysłu, dołączając do uczestniczek warsztatu „Dzikie Dziewczynko­wanie”, które poprosiłam o zrobienie kolażu wokół ich zdjęcia z dzieciństwa. A jednak teraz, kiedy kolaż stoi na półce obok zdjęć rodzinnych, czuję jego tajemniczą obecność. Jest na nim spotkanie dwóch osób – dziewczynki, która patrzy wielkimi oczami, i dorosłej kobiety, którą dzisiaj jestem, która kilkadziesiąt lat później zrobiła ten kolaż. Czy jestem jedną z nich? Oboma? Wszystkimi, którymi byłam? 

Lata temu, kiedy miałam może kilkanaście lat, pierwszy raz usłyszałam ten niezwykły wiersz Józefa Czechowicza, śpiewany przez Marka Grechutę: „(…) Otworzyły się oczy niebieskie / widzisz siebie – marynarza w Azji / a zarazem trzyletniego pięcioletniego chłopca / na warszawskim podwórku / i siebie przed maturą w gimnazjum / namnożyło się tych postaci stoją ogromnym tłumem / a wszystko to ty / nie możesz tego objąć szlifowanym w żelazie rozumem.

Jest coś takiego w podróżowaniu po osi czasu i spotykaniu na niej samego siebie młodszego i starszego, co sprawia, że łatwiej o czułość. Kiedy patrzę na swoje stare zdjęcia, jestem mniej krytyczna, niż kiedy patrzę na te, które ktoś robi mi dzisiaj – i ze zdziwieniem myślę o tym, że kiedyś będę patrzyła na te dzisiejsze tak samo, jak dzisiaj patrzę na stare. Chociaż nie mamy niczego innego niż teraźniejszość, to właśnie w niej najwięcej jest napięcia. Ta, którą byłam, jest już jakby poza zasięgiem wymogów, które sobie stawiam. Przed tą, którą będę, czuję respekt związany z tajemnicą, jaką jest moja przyszłość. To siebie ze słynnego „tu i teraz” najczęściej oceniam i najwięcej od niej chcę.

W ramach tegorocznego Festiwalu Sacrum Profanum powstał krótki film: pięcioro młodych mieszkańców Krakowa stanęło przed zadaniem napisania listu do siebie sześćdziesięcioletniego. Widzimy, jak długopis porusza się po papierze. Widzimy, jak łapią się za głowę, namyślają się, skreślają, wzdychają i płaczą. „Droga Mario, co tam u Ciebie?” – czyta potem jedna z dziewczyn. „Masz teraz sześćdziesiąt lat, jest 3 stycznia rok 2066. I czytasz list z tyloma błędami ortograficznymi! Myślę, że spadniesz z kanapy. (…) Zazdroszczę ci, że już przeżyłaś to wszystko: maturę, pierwszy czynsz, na Twoje-nasze przyszłe mieszkanie, pierwszą miłość i pierwsze rozstanie – bo chyba pamiętasz jak bardzo Cię to przerażało. Ale mam nadzieję, że jesteś z tego dumna i że doceniasz te przeszłe lata, te sześćdziesiąt lat. (…) Kończąc ten krótki list, w którym pokładam wielkie emocje, chcę Ci podziękować, że jesteś – w imieniu kochającego Świata, który n...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy