Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

20 października 2021

NR 11 (Listopad 2021)

Cztery twarze mojej matki

0 93

Przez wiele lat obowiązki kobiet i mężczyzn były jasno podzielone. Kobiety rodziły i wychowywały dzieci, mężczyźni zapewniali bezpieczeństwo i byt rodzinie. Jak tak naprawdę wygląda rola matki w życiu chłopca?

On? Chcę, by był silny, odporny, zaradny i twardo stąpający po ziemi. A ona? Uczuciowa, troskliwa i dobra. On – nauczy się wszystkiego od taty, ona – ode mnie. Kobieta przecież nie da rady wychować syna tak, by był racjonalny! – tak o swoich jeszcze nienarodzonych bliźniętach mówiła jedna z uczestniczek warsztatów umiejętności wychowawczych. I nie wzbudziła zbytniego zdziwienia – pozostali rodzice w większości zgodnie kiwali głowami.
Przez setki lat rola kobiet sprowadzała się do matek oraz strażniczek domowego ogniska, a ich rozwój obracał się głównie wokół spraw domowych. Uważane też były za mniej sprawne intelektualnie, za to obdarzone tzw. kobiecym instynktem. O ile za sprawą feminizmu poszerzone zostało znaczenie i rozumienie roli kobiet w społeczeństwie, o tyle spojrzenie na role męskie w świecie zachodnim pozostało względnie niezmienne przez tysiąclecia.
Współczesna męska kultura wymaga od chłopców, którzy chcą stać się mężczyznami, aby poradzili sobie z matkami – a więc uciekli od nich lub je odrzucili. Ten punkt widzenia został w dużej mierze zinternalizowany przez kobiety, co sprawia, że wychowują one synów w określony sposób. Zdarza się, że matki mają kłopot z odróżnieniem emocjonalnych potrzeb dorastającego chłopca od w pełni rozwiniętej męskości dorosłego mężczyzny. W konsekwencji albo przedwcześnie porzucają swoich synów emocjonalnie, albo zalewają ich przesadnym afektem. Czy jednak faktycznie „kobieta nie da rady wychować syna, by był racjonalny”?

Wychowawcze podobieństwa i różnice

Jak zauważyli liczni badacze (m.in. Ross Vasta, Marshall M. Haith i Scott A. Miller), istnieją zarówno podobieństwa, jak i różnice w sposobie wychowania dziewcząt i chłopców. Dla przykładu: już w pierwszych miesiącach życia dziecka obydwoje rodzice zdecydowanie więcej mówią do córek niż synów, co w okresie przedszkolnym owocuje szybszym rozwojem mowy u dziewczynek. Natomiast relacje z synami mają charakter dynamicznej i fizycznej zabawy, co skutkuje u chłopców lepszym rozwojem zdolności motorycznych w tym samym czasie.
W sferze emocji badacze dostrzegli, że obydwoje rodzice oczekują u synów wyższej niż u dziewczynek kontroli emocji smutku, wstydu i strachu. Z kolei wobec wyrażania złości proporcje są odwrotne – to od dziewczynek opiekunowie wymagają większej wstrzemięźliwości w jej okazywaniu.
Matki poświęcają istotnie więcej czasu na rozmowy z córkami o emocjach niż czynią to w odniesieniu do synów. Socjalizacja emocjonalna dziewczynek kierowana jest więc na naukę wchodzenia w bliskie relacje, kształtowanie responsywności wobec drugiej osoby oraz właściwego odczytywania niewerbalnych sygnałów. W przypadku chłopców nacisk kładziony jest na wzmocnienie zachowań asertywnych oraz przywódczych.
Jak dowodzą w swoich badaniach Monika Dominiak-Kochanek, Adam Frączek i Karolina Konopka, zarówno matki, jak i ojcowie żywią obawy, że okazywanie chłopcom nadmiernej czułości może ich „zepsuć”. Rodzice skłonni są więc do stosowania autorytarnych lub skrajnie liberalnych stylów wychowania.

Potrzeby emocjonalne dziecka

W powstawaniu więzi pomiędzy matką a dzieckiem ogromną rolę odgrywa bezpośredni kontakt fizyczny. Brak matczynej bliskości spowodować może u dziecka szereg zaburzeń somatycznych. Jej dotyk, tulenie do piersi czy głos tworzą swoisty węzeł biologiczny, stanowiący fundament psychicznej więzi.
Aby rozwój psychologiczny dziecka przebiegał prawidłowo, musi mieć ono zaspokojone pięć podstawowych potrzeb emocjonalnych: bezpiecznego przywiązania i akceptacji; realistycznych granic i oczekiwań; zdrowej autonomii i kompetencji; spontaniczności i zabawy; wolności do wyrażania prawdziwych potrzeb i emocji. Braki w każdym z tych obszarów mogą przynieść poważne konsekwencje dla sposobu i jakości życia człowieka w przyszłości.
Choć zaspokojenie podstawowych potrzeb emocjonalnych dziecka leży w gestii obojga rodziców, skupimy się na szczególnym typie relacji – matki i syna. Jak zauważa psychoterapeuta Wojciech Eichelberger, relacje wpływają na niemal wszystkie związki chłopca, a potem mężczyzny. To zachowanie matki kształtuje zasoby doświadczeń i przekonań chłopca na temat wzajemnego traktowania się mężczyzny i kobiety, w szczególności gdy ma on możliwość obserwowania relacji pomiędzy rodzicami. To, co wydarzy się w domu rodzinnym, uwarunkuje go na resztę życia.

POLECAMY

Chłodna matka

Wspomniana na wstępie pacjentka uważała, że kobieta nie jest w stanie wychować racjonalnego mężczyzny. Konsekwencją takiego spojrzenia może być niemalże pełne oddanie syna na wychowanie ojcu. Gdzie wówczas byłaby matka? Zapewne daleko, emocjonalnie niedostępna. Takie podejście – podobnie jak postawa krytyczna, wymagająca czy oceniająca – w efekcie zniszczyłoby poczucie własnej wartości chłopca. Syn – spragniony czułości, troski, uznania, bliskości i akceptacji – będzie miał tendencje do uzależniania się od kobiet. Mając takie doświadczenia, nosiłby w sobie ogrom złości – wyrażanej wprost lub pośrednio poprzez czynną bądź bierną agresję. Tworząc związek, zapewne wybierze partnerkę, która go po prostu zechce, choć w praktyce wcale nie będzie kochać.
Jacek, czterdziestotrzyletni prawnik, miał kłopot w relacji z żoną. Kobieta skarżyła się na niedostępność emocjonalną męża, sinusoidę jego wybuchów złości i głuchego milczenia, na nieprzyjemne komentarze, gdy prosiła o pomoc, czy jawnie okazywany brak zainteresowania jej sprawami. On natomiast uważał, że żona go nie kocha, że jest traktowany przedmiotowo i oszukiwany. Pogłębiony wywiad w trakcie terapii ujawnił, że w jego domu rodzinnym (pana Jacka wychowywała samotna, pracująca matka) nikt ze sobą nie rozmawiał o emocjach i relacjach. Mówił: To się zaczęło bardzo wcześnie. Kiedyś podobno bardzo płakałem i byłem takim emocjonalnym dzieckiem. Dokuczali mi w przedszkolu, potem w szkole. Mówili, że jestem beksą. Pamiętam, jak myślałem, że coś jest ze mną nie tak. Moja matka się chyba mnie wstydziła… Tak o tym myślałem: że przynoszę jej wstyd, gdy się tak zachowuję, ale nie rozmawialiśmy o tym ze sobą. Moja mama dużo pracowała, była ważną osobą. Nauczyłem się więc robić swoje, jak każdy chłopak. Nie pamiętam, żeby mnie kiedykolwiek przytuliła. Nigdy nie rozmawialiśmy o uczuciach. Moja matka była chłodna, nie miała dla mnie czasu. Często zostawałem w domu sam. Nigdy nie widziałem, by płakała. Gdy teraz o tym myślę, to się dziwię, że kobiety są takie emocjonalne, bo matka nigdy taka nie była. Dlaczego one nie mogą być jak faceci? Mężczyzna się takimi rzeczami nie przejmuje! Myślałem, że będzie inaczej, dałem się oszukać!
Konsekwencją niedostatecznego zaspokojenia dziecięcych potrzeb będzie poczucie odrzucenia, które pojawia się, gdy rodzic nie wspiera dziecka w wyrażaniu jego prawdziwych potrzeb i emocji. Matka skupiona na własnej karierze, zajęta, prowadząca aktywne życie towarzyskie bądź chorująca przewlekle może nie być w stanie zaspokoić dziecięcych potrzeb związanych z uznaniem i wyrażaniem uczuć. W efekcie syn będzie czuł się samotny i zagniewany, a jako dorosły będzie przeświadczony, że nikt się o niego nie zatroszczy, dlatego o ws...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy