Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

8 marca 2016

Bokserski obłęd 

0 1033

Walki współczesnych gladiatorów przyciągają tłumy widzów. Im więcej potężnych ciosów dochodzi celu, im więcej krwi i bólu walczących, tym większe emocje. Tyle tylko, że dzisiejsi herosi za kilkanaście lat mogą zamienić się w ludzkie wraki.

Starożytny rzymski poeta Juwenalis trafnie zauważył, że wielu ludzi potrzebuje do szczęścia chleba i igrzysk. Nasycona krwią walczących i najedzona ludność Wiecznego Miasta wracała we względnym spokoju do codziennego życia. Dziś praktycznie nic się nie zmieniło. Trwają nieustające igrzyska, w których pod przykrywką sportowych zmagań współcześni gladiatorzy okładają się bez opamiętania. Krew płynie strumieniami, nokauty przechodzą do historii jako ważne wydarzenia, a menedżerowie – nakręceni sukcesem lub perspektywą zarobku – kontraktują kolejne pojedynki.

Przykładem ogromnego zapotrzebowania na spektakularne widowiska może być niedawna walka o mistrzostwo świata federacji WBC w wadze ciężkiej, w której zmierzyli się ukraiński mistrz Witalij Kliczko i polski pretendent Tomasz Adamek. Na stadion we Wrocławiu przybył 40-tysięczny tłum, liczba zamówień na płatną transmisję telewizyjną przekroczyła 200 tysięcy, ponad 10 milionów widzów na całym świecie i ponad milion polskich kibiców oglądało walkę za darmo w telewizji RTL.

Wcześniejszy hit, czyli pojedynek według zasad MMA między Mariuszem Pudzianowskim i Marcinem Najmanem, ściągnął przed telewizory ponad 6,5 miliona widzów.
Obie te walki dostarczyły sporo emocji, podsycanych zresztą udanymi kampaniami reklamowymi i przechwałkami samych bohaterów. Obie skończyły się przed czasem. Zamroczony ciosami Ukraińca Adamek przegrał w 10. rundzie przez nokaut techniczny, ogłoszony przez sędziego. Pudzianowski w ciągu 44 sekund zmasakrował Najmana, zadając mu w parterze serię mocnych ciosów, z których wiele trafiło w głowę.

Po ciosie, jak na rauszu
We wszystkich tego typu widowiskach bardzo silni zawodnicy walczą właściwie bez żadnej ochrony. Jak najwięcej ciosów starają się zadać w twarz i głowę przeciwnika, bowiem celne uderzenia mogą odebrać przytomność (w skrajnych sytuacjach doprowadzić do śmierci). Na szczęście możliwość przerwania walki przez nokaut techniczny minimalizuje liczbę takich przypadków.

Tym niemniej bokserzy, zwłaszcza zawodowi, są stale narażeni na poważne urazy głowy i w konsekwencji mózgu. Z różnych badań wynika, że u nawet 20 procent wykształca się przewlekły stan pourazowy, zwany encefalopatią bokserską. Opisany po raz pierwszy w 1928 roku przez amerykańskiego patologa sądowego Harrisona Martlanda ma też inne – bardzo sugestywne – określenia: obłęd bokserski (dementia pugilistica) lub zespół upojenia od uderzenia pięścią (punch-drunk syndrome).

W wyniku powtarzających się uderzeń w głowę bokser może poruszać się chwiejnym krokiem, a nawet zataczać, jak po spożyciu sporej dawki alkoholu. Występują też objawy otępienia w postaci narastających problemów, m.in. z mówieniem, uwagą i pamięcią. W 2003 roku bokser Meldrick Taylor udzielał wywiadu telewizyjnego. Jego bełkotliwa mowa zwróciła uwagę specjalistów i pozwoliła zdiagnozować u zawodnika obłęd bokserski. Objawami encefalopatii bokserskiej są także patologiczne formy megalomanii, zazdrości, agresji czy hiperseksualności. Nierzadko dochodzi do głębokiej depresji, a nawet samobójstw. W skrajnej postaci mogą wystąpić objawy psychotyczne i urojenia.

Różne badania pośmiertne bokserskich mózgów potwierdziły liczne uszkodzenia ich struktur (patrz infografika, s. 68). Defekty psychiczno-motoryczne i zmiany neuropatologiczne sugerują silną zbieżność encefalopatii bokserskiej z takimi chorobami neurodegeneracyjnymi, jak choroba Parkinsona (drżenie, ataksja, objawy móżdżkowe) czy choroba Alz[-]heimera. Jeden z najsłynniejszych bokserów świata, Muhammad Ali, cierpi na chorobę Parkinsona, prawdopodobnie spowodowaną encefalopatią bokserską.

Według obserwacji MacDonalda Critchleya z King’s College Hospital w Londynie objawy encefalopatii bokserskiej ujawniają się w ciągu 6–40 lat od rozpoczęcia walk. Angielski patolog John Corsellis badał tkanki mózgu 15 emerytowanych bokserów i analizował przebieg ich kariery sportowej. Okazało się, że szczególnie narażeni na uszkodzenia mózgu byli ci, którzy zaliczyli co najmniej 300 rund bokserskich (nie liczono walk sparingowych i treningowych). Z innych badań wynika, że im więcej walk stoczył zawodnik, tym poważniejszych objawów encefalopatii można się u niego spodziewać.

Przewlekła encefalopatia pourazowa nie jest domeną tylko bokserów. Narażeni na nią są także rugbyści, zapaśnicy, hokeiści, piłkarze i futboliści. Pośmiertna sekcja mózgu Andre Watersa, 44-letniego futbolisty amerykańskiej ligi NFL, ujawniła szokujące zmiany. Przeprowadzający autopsję patolog sądowy stwierdził, że mózg sportowca przypominał mózg 85-letniego człowieka we wczesnym stadium choroby Alzheimera.

Zanim rozwiną się objawy przewlekłej encefalopatii pourazowej, bokser może cierpieć z powodu tzw. cerebrastenii pourazowej, zwanej też pourazowym zespołem podmiotowym, zespołem subiektywnym, nerwicą pourazową. To znacznie łagodniejszy stan powstrząsowy, najczęściej bez uszkodzeń tkanki mózgu, w którym dominują bóle i zawroty głowy, ogólne osłabienie, drażliwość i męczliwość, bezsenność oraz problemy z koncentracją uwagi. Podobne objawy występują po zatruciach i stanach zapalnych mózgowia. W przeciwieństwie do encefalopatii bokserskiej, objawy cerebrastenii pourazowej są przejściowe i odwracalne.

Life is brutal
Boks wydaje się doskonałą strategią na udane życie: daje sławę, pieniądze i przyciąga piękne kobiety. Niestety, ciosy w głowę – otrzymywane regularnie przez lata – nie są dobrą inwestycją. Nierzadko po zakończeniu kariery podstępna encefalopatia poważnie upośledza codzienne funkcjonowanie niegdyś nadzwyczaj sprawnego zawodnika. W serialu „Lights Out” główny bohater, bokser Patrick Leary (Holt McCallany), doznał tak wielu urazów głowy podczas walk, że stracił kontrolę nad swoim zachowaniem. Pod wpływem najbliższych rzuca boksowanie, przyjmuje każdą możliwą pracę, ale i tak nie jest w stanie utrzymać rodziny.

Były bokser Wojciech A., obecnie rencista z różnymi zaburzeniami psychicznymi, zażądał od czterech warszawskich klubów sportowych pół miliona złotych odszkodowania za skutki walk stoczonych około 40 lat temu. Z powodu problemów zdrowotnych zakończył karierę na przełomie lat 60. i 70. Dziś twierdzi, że kluby zmuszały go do wypijania znacznych ilości płynów, aby mógł walczyć w cięższych kategoriach.

Uważał, że naraziło go to na silne ciosy, które spowodowały poważne urazy głowy. Biegły neurolog potwierdził te zarzuty, uznając, że walki mocno przyczyniły się do zrujnowania zdrowia boksera z powodu licznych urazów czaszkowo-mózgowych i mniej widocznych, ale też niebezpiecznych, mikrourazów. Zgodnie z orzeczeniem neurologa nawet te mikrourazy mogły przyczynić się do wystąpienia encefalopatii. Obrona argumentowała natomiast, że tego rodzaju obrażenia są naturalną częścią walk bokserskich, a poza tym ciężsi bokserzy wcale nie muszą zadawać silniejszych ciosów, co wynika z praw fizyki (siła jest iloczynem masy i przyspieszenia, a więksi sportowcy niekoniecznie mają większe przyspieszenie).

Encefalopatia bokserska spowodowała, że komisja sportowa stanu Nevada odmówiła kilka lat temu odnowienia licencji Terry’emu Norrisowi, byłemu trzykrotnemu mistrzowi świata w wadze lekkopółśredniej. Dla komisji koronnym argumentem, świadczącym o chorobie zawodnika było wyraźne pogorszenie się jego mowy, czego dowodziły zapisy nagrań z poprzednich lat. Jej szef El...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy