Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

27 stycznia 2016

Bohater własnych marzeń

14

W marzeniach możemy wszystko. Zdobywamy zaszczyty, robimy karierę. W marzeniach możemy być kimś, kim zawsze pragnęliśmy być. Czasem marzenia pomagają nam realizować cele, a czasem oddalają nas od spełnienia. I od siebie.

Anka zawsze marzyła o studiach w Warszawie. Tam, gdzie mieszkała, w małym miasteczku, nie było szans na kształcenie się. Marzenie się spełniło – dostała się na upragnioną medycynę. I przeniosła się do stolicy, gdzie mieszka w wynajętym pokoju. Ale nowy etap życia smakuje gorzko. Czuje się samotna. Z nikim się dotąd nie zaprzyjaźniła. Ma wrażenie, że koleżanki patrzą na nią z góry. Może jej wygląd i styl bycia zdradzają, że pochodzi z prowincji. Po zajęciach wraca do domu i od razu siada do książek. Trochę z lęku, by nie oblać egzaminów, a trochę w nadziei, że pokaże innym, na co ją stać. W szkole była prymuską, a teraz, na studiach ma wrażenie, że inni potrafią więcej od niej. Stara się nie marnować ani chwili. Wieczorem, kiedy ze zmęczenia nic już nie wchodzi jej do głowy, zamyka książki i marzy. Widzi siebie za parę lat, jest znanym lekarzem, ordynatorem oddziału. Ma wspaniały dom i udaną rodzinę. Wyobraża sobie ze szczegółami momenty ze swojego przyszłego życia. Dzisiaj wydaje przyjęcie. Jest wielu gości, wśród nich osoby znane z mediów. W wyobrażeniach Anka czuje się pewna siebie, zabawia gości rozmową...

Ten sam, choć ciągle inny
Roy Baumeister zwrócił uwagę, że we współczesnym zachodnim społeczeństwie wizerunek własnej osoby jest traktowany jako jedno z najważniejszych dóbr, o jakie możemy zabiegać dla siebie i które możemy zaoferować otoczeniu. Mamy potrzebę posiadania ugruntowanego obrazu własnej osoby, stałego wzbogacania i rozwijania go, aby dokonywać trafnych wyborów i skutecznie kierować sobą. Ludzie wokół nas oczekują, że jasno zaprezentujemy im, kim jesteśmy, że będziemy zdecydowani i konsekwentni w tym, co mówimy i robimy. Wymagają od nas tego, bo chcą wiedzieć, czego się mają po nas spodziewać i jak ułożyć sobie z nami stosunki.

Jednak zbudowanie i utrzymanie klarownego wizerunku własnej osoby jest niezwykle trudne. Psychologowie opisali trzy główne dylematy tożsamości, z jakimi boryka się współczesny człowiek. Pierwszy polega na tym, że w związku ze zmiennością warunków i dużym tempem życia, stale uzyskujemy takie dane na swój temat, które stawiają nas w zupełnie nowym świetle. Zmieniamy się przez całe życie pod wpływem nowych znajomych, nowych problemów, nowych technologii i zjawisk kulturowych, z jakimi mamy do czynienia. Ale jednocześnie pragniemy zachować poczucie bycia stale tą samą osobą.

Dylemat drugi wiąże się z tym, że przystosowując się do różnych okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć, i obcując z różnorodnymi wzorcami zachowań, rozwijamy wiele stylów myślenia, odczuwania i działania. Są one na tyle odrębne, że według niektórych psychologów rozwijamy w sobie nie jedną osobowość, ale raczej liczne subosobowości. Ta sama osoba bywa na przykład ciepła i serdeczna, ale też nieufna i odrzucająca innych ludzi; często wycofuje się i unika trudności, ale potrafi również aktywnie bronić swoich spraw. Taka psychiczna wielorakość jednej osoby możliwa jest dlatego, że umysł posiada właściwości, dzięki którym mogą powstawać, a potem działać równolegle i niezależnie od siebie, struktury psychiczne treściowo różne lub nawet ze sobą sprzeczne. Ale jednocześnie żyjemy pod niezwykle silną presją zasady – która ma także wymiar moralny – że trzeba być jednoznaczną osobą. Niespójny system wartości, dążenie do wzajemnie wykluczających się celów, a zwłaszcza zachowywanie się w sposób niezgodny z tym, co kiedyś robiliśmy albo deklarowaliśmy – to wszystko nie tylko komplikuje nam życie, ale odbierane jest zarówno przez nas, jak i przez otoczenie jako sprzeniewierzenie się sobie i oszukiwanie innych. Pojawia się więc problem, jak myśleć o sobie jako kimś jednolitym psychicznie, będąc psychicznie złożonym i niespójnym.

Jak mnie widzą inni
Trzeci dylemat tożsamości bierze się stąd, że odczuwamy potrzebę uzgodnienia tego, co o sobie myślimy, z tym, jak widzą nas inni. Badania psychologiczne pokazują, że łatwo tracimy zaufanie do wiedzy o sobie, gdy nie jest ona zgodna z tym, jak odbiera nas otoczenie. Richard Restak zademonstrował to w serii eksperymentów. W jednym z nich prosił studentów, aby opowiedzieli o swoich planach życiowych. W pierwszej grupie eksperymentator wyrażał zrozumienie i zainteresowanie tym, co mówili badani. W drugiej – okazywał dystans i niedowierzanie. Po rozmowie wszystkich badanych poproszono, aby ocenili, na ile ich wypowiedzi o sobie były szczere. Studenci z pierwszej grupy wyrażali przekonanie, że w pełni ujawnili swoje rzeczywiste ambicje i zamierzenia. Studenci z grupy drugiej mieli natomiast poważne wątpliwości, czy rzeczywiście są tacy, jak się w tej rozmowie zaprezentowali. Niesłychanie trudno jest zachować autonomię w tworzeniu obrazu własnej osoby, nie narażając się na niezadowolenie i niezrozumienie otoczenia.

Jak radzimy sobie z ciężarem określenia swojej tożsamości? Wiadomo, że tworząc wizerunek własnej osoby, przeinaczamy informacje, które nie pasują do tego, co o sobie wiemy, lub do tego, jak chcemy siebie widzieć. Na przykład staramy się zignorować albo pomniejszyć błąd popełniony w dziedzinie, w której uważamy się za specjalistów. A sygnały niechęci ze strony kogoś bliskiego jesteśmy skłonni interpretować raczej jako przejaw jego zmęczenia czy pośpiechu niż przejaw tego, że coś zmieniło się w naszych wzajemnych stosunkach. Jednak takie zabiegi zwykle nie wystarczają, zwłaszcza w okresach życia, kiedy – jak Anka – intensywnie zdobywamy nowe doświadczenia. W obliczu informacji, które zbyt trudno włączyć do posiadanej wiedzy o sobie, czasami uciekamy od własnej tożsamości. Taką ucieczkę umożliwiają nam przede wszystkim kreatywne zdolności umysłu, dzięki którym można wymyślić sobie tożsamość, która spełnia nasze wymagania i nie sprawia nam takiego kłopotu jak prawdziwa.

Marzenia na jawie
Jerome L. Singer i jego współpracownicy wykazali, że większość z nas przeznacza codziennie pewną ilość czasu na tzw. marzenia na jawie, czyli fantazjowanie historii, w których jesteśmy zwykle głównym bohaterem. Psychologowie zgadzają się, że taka ucieczka od realistycznego obrazu własnej osoby stosowana z umiarem pomaga przetrwać momenty szczególnego obciążenia dylematami tożsamości. Zapewnia chwile wytchnienia, dzięki którym stajemy się silniejsi i jesteśmy w stanie skuteczniej uporać się z problemem, jaki mamy rozwiązać. Jednak stałe zastępowanie tożsamości prawdziwej wymyśloną wydaje się ryzykowne.

Gabriele Oettingen przeprowadziła serię badań, aby sprawdzić, jakie są skutki permanentnej skłonności do uciekania od własnej tożsamości w fantazjowanie. Jedno z nich...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy