Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

27 stycznia 2016

Bohater własnych marzeń

0 646

W marzeniach możemy wszystko. Zdobywamy zaszczyty, robimy karierę. W marzeniach możemy być kimś, kim zawsze pragnęliśmy być. Czasem marzenia pomagają nam realizować cele, a czasem oddalają nas od spełnienia. I od siebie.

Anka zawsze marzyła o studiach w Warszawie. Tam, gdzie mieszkała, w małym miasteczku, nie było szans na kształcenie się. Marzenie się spełniło – dostała się na upragnioną medycynę. I przeniosła się do stolicy, gdzie mieszka w wynajętym pokoju. Ale nowy etap życia smakuje gorzko. Czuje się samotna. Z nikim się dotąd nie zaprzyjaźniła. Ma wrażenie, że koleżanki patrzą na nią z góry. Może jej wygląd i styl bycia zdradzają, że pochodzi z prowincji. Po zajęciach wraca do domu i od razu siada do książek. Trochę z lęku, by nie oblać egzaminów, a trochę w nadziei, że pokaże innym, na co ją stać. W szkole była prymuską, a teraz, na studiach ma wrażenie, że inni potrafią więcej od niej. Stara się nie marnować ani chwili. Wieczorem, kiedy ze zmęczenia nic już nie wchodzi jej do głowy, zamyka książki i marzy. Widzi siebie za parę lat, jest znanym lekarzem, ordynatorem oddziału. Ma wspaniały dom i udaną rodzinę. Wyobraża sobie ze szczegółami momenty ze swojego przyszłego życia. Dzisiaj wydaje przyjęcie. Jest wielu gości, wśród nich osoby znane z mediów. W wyobrażeniach Anka czuje się pewna siebie, zabawia gości rozmową...

Ten sam, choć ciągle inny
Roy Baumeister zwrócił uwagę, że we współczesnym zachodnim społeczeństwie wizerunek własnej osoby jest traktowany jako jedno z najważniejszych dóbr, o jakie możemy zabiegać dla siebie i które możemy zaoferować otoczeniu. Mamy potrzebę posiadania ugruntowanego obrazu własnej osoby, stałego wzbogacania i rozwijania go, aby dokonywać trafnych wyborów i skutecznie kierować sobą. Ludzie wokół nas oczekują, że jasno zaprezentujemy im, kim jesteśmy, że będziemy zdecydowani i konsekwentni w tym, co mówimy i robimy. Wymagają od nas tego, bo chcą wiedzieć, czego się mają po nas spodziewać i jak ułożyć sobie z nami stosunki.

Jednak zbudowanie i utrzymanie klarownego wizerunku własnej osoby jest niezwykle trudne. Psychologowie opisali trzy główne dylematy tożsamości, z jakimi boryka się współczesny człowiek. Pierwszy polega na tym, że w związku ze zmiennością warunków i dużym tempem życia, stale uzyskujemy takie dane na swój temat, które stawiają nas w zupełnie nowym świetle. Zmieniamy się przez całe życie pod wpływem nowych znajomych, nowych problemów, nowych technologii i zjawisk kulturowych, z jakimi mamy do czynienia. Ale jednocześnie pragniemy zachować poczucie bycia stale tą samą osobą.

POLECAMY

Dylemat drugi wiąże się z tym, że przystosowując się do różnych okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć, i obcując z różnorodnymi wzorcami zachowań, rozwijamy wiele stylów myślenia, odczuwania i działania. Są one na tyle odrębne, że według niektórych psychologów rozwijamy w sobie nie jedną osobowość, ale raczej liczne subosobowości. Ta sama osoba bywa na przykład ciepła i serdeczna, ale też nieufna i odrzucająca innych ludzi; często wycofuje się i unika trudności, ale potrafi również aktywnie bronić swoich spraw. Taka psychiczna wielorakość jednej osoby możliwa jest dlatego, że umysł posiada właściwości, dzięki którym mogą powstawać, a potem działać równolegle i niezależnie od siebie, struktury psychiczne treściowo różne lub nawet ze sobą sprzeczne. Ale jednocześnie żyjemy pod niezwykle silną presją zasady – która ma także wymiar moralny – że trzeba być jednoznaczną osobą. Niespójny system wartości, dążenie do wzajemnie wykluczających się celów, a zwłaszcza zachowywanie się w sposób niezgodny z tym, co kiedyś robiliśmy albo deklarowaliśmy – to wszystko nie tylko komplikuje nam życie, ale odbierane jest zarówno przez nas, jak i przez otoczenie jako sprzeniewierzenie się sobie i oszukiwanie innych. Pojawia się więc problem, jak myśleć o sobie jako kimś jednolitym psychicznie, będąc psychicznie złożonym i niespójnym.

Jak mnie widzą inni
Trzeci dylemat tożsamości bierze się stąd, że odczuwamy potrzebę uzgodnienia tego, co o sobie myślimy, z tym, jak widzą nas inni. Badania psychologiczne pokazują, że łatwo tracimy zaufanie do wiedzy o sobie, gdy nie jest ona zgodna z tym, jak odbiera nas otoczenie. Richard Restak zademonstrował to w serii eksperymentów. W jednym z nich prosił studentów, aby opowiedzieli o swoich planach życiowych. W pierwszej grupie eksperymentator wyrażał zrozumienie i zainteresowanie tym, co mówili badani. W drugiej – okazywał dystans i niedowierzanie. Po rozmowie wszystkich badanych poproszono, aby ocenili, na ile ich wypowiedzi o sobie były szczere. Studenci z pierwszej grupy wyrażali przekonanie, że w pełni ujawnili swoje rzeczywiste ambicje i zamierzenia. Studenci z grupy drugiej mieli natomiast poważne wątpliwości, czy rzeczywiście są tacy, jak się w tej rozmowie zaprezentowali. Niesłychanie trudno jest zachować autonomię w tworzeniu obrazu własnej osoby, nie narażając się na niezadowolenie i niezrozumienie otoczenia.

Jak radzimy sobie z ciężarem określenia swojej tożsamości? Wiadomo, że tworząc wizerunek własnej osoby, przeinaczamy informacje, które nie pasują do tego, co o sobie wiemy, lub do tego, jak chcemy siebie widzieć. Na przykład staramy się zignorować albo pomniejszyć błąd popełniony w dziedzinie, w której uważamy się za specjalistów. A sygnały niechęci ze strony kogoś bliskiego jesteśmy skłonni interpretować raczej jako przejaw jego zmęczenia czy pośpiechu niż przejaw tego, że coś zmieniło się w naszych wzajemnych stosunkach. Jednak takie zabiegi zwykle nie wystarczają, zwłaszcza w okresach życia, kiedy – jak Anka – intensywnie zdobywamy nowe doświadczenia. W obliczu informacji, które zbyt trudno włączyć do posiadanej wiedzy o sobie, czasami uciekamy od własnej tożsamości. Taką ucieczkę umożliwiają nam przede wszystkim kreatywne zdolności umysłu, dzięki którym można wymyślić sobie tożsamość, która spełnia nasze wymagania i nie sprawia nam takiego kłopotu jak prawdziwa.

Marzenia na jawie
Jerome L. Singer i jego współpracownicy wykazali, że większość z nas przeznacza codziennie pewną ilość czasu na tzw. marzenia na jawie, czyli fantazjowanie historii, w których jesteśmy zwykle głównym bohaterem. Psychologowie zgadzają się, że taka ucieczka od realistycznego obrazu własnej osoby stosowana z umiarem pomaga przetrwać momenty szczególnego obciążenia dylematami tożsamości. Zapewnia chwile wytchnienia, dzięki którym stajemy się silniejsi i jesteśmy w stanie skuteczniej uporać się z problemem, jaki mamy rozwiązać. Jednak stałe zastępowanie tożsamości prawdziwej wymyśloną wydaje się ryzykowne.

Gabriele Oettingen przeprowadziła serię badań, aby sprawdzić, jakie są skutki permanentnej skłonności do uciekania od własnej tożsamości w fantazjowanie. Jedno z nich dotyczyło wpływu marzeń na jawie na karierę zawodową. Zmierzyła styl myślenia o sobie studentów kończących studia, a następnie po dwóch latach sprawdziła ich osiągnięcia zawodowe. Okazało się, że marzyciele (czyli studenci wykazujący skłonność do wyobrażania sobie, że posiadają atrakcyjną pracę i zajmują wysokie stanowisko) po dwóch latach od skończenia nauki mieli znacznie mniej zawodowych sukcesów niż ci, którzy jako studenci także pozytywnie oceniali swoje szanse na rynku pracy, ale robili to w oparciu o realis[-]tyczny obraz siebie. Inne badania pokazują, że marzyciele wolniej niż realiści wracają do zdrowia po chorobie, mają gorsze rezultaty w kuracji odchudzającej i są mniej skuteczni w nawiązywaniu romantycznych relacji z osobami, które im się podobają. Wyjaśnienie tych faktów odwołuje się do motywacji. Stwierdzono, że studenci, którzy wyobrażali sobie siebie jako kogoś, kto odniósł sukces zawodowy, wysłali mniej aplikacji do potencjalnych pracodawców niż pozostali.

Gabriele Oettingen wykazała także, że fantazje o sobie mogą spełniać konstruktywną rolę, bo jeżeli są konfrontowane z rzeczywistością – służą za wzorzec celu, do jakiego zmierzamy. Przeprowadziła eksperyment, w którym sprawdziła, jak sposób myślenia o sobie wpływa na motywację do rozwiązywania problemów związanych z innymi ludźmi. Badanych proszono, aby wybrali określony problem, jaki mają z kimś ze swojego otoczenia, na przykład konflikt z rodzicami, nieporozumienie z ukochaną osobą czy z przyjacielem. Następnie podzielono ich na trzy grupy. W każdej wywołano inny rodzaj myślenia o sobie. W grupie pierwszej badani realistycznie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy