Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

3 sierpnia 2016

A horyzont ciągle 5 km stąd

38

Są tacy, których do dojrzałości zawezwano zbyt wcześnie, pozbawiono dzieciństwa i młodości. Są tacy, którzy się przed nią bronią, widzą w niej straty. Sądzą, że muszą uprościć swoje życie do jakiegoś ponurego wzorca i zrezygnować z przyjemności, porywów, szaleństw, ze zmysłowości i beztroski. A przecież nikt tego w dorosłości nie zakazuje. Można dojrzale spełniać swe marzenia. Dr MARIA DE BARBARO jest psychologiem i psychoterapeutą, superwizorem psychoterapii. Prowadzi terapię nerwic, terapię par. Prof. dr hab. BOGDAN DE BARBARO jest psychiatrą i psychoterapeutą, przewodniczącym Sekcji Terapii Rodzin Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Kieruje Zakładem Terapii Rodzin Katedry Psychiatrii Collegium Medicum UJ.

DOROTA KRZEMIONKA:„Dojrzałość jest wszystkim” – mówi Edgar, starszy syn Gloucestera w Królu Learze Szekspira, gdy porzuca przebranie wariata i próbuje zmierzyć się ze światem. Dojrzałość jest wszystkim... czyli czym?

BOGDAN DE BARBARO: – Słownik etymologiczny języka polskiego opracowany przez Andrzeja Bańkowskiego wywodzi to pojęcie od dojrzeć, zobaczyć. Owoc, kiedy przestaje być zielony, daje się dojrzeć, wyłania się z zielonego tła, wyodrębnia się. Można go dostrzec.

MARIA DE BARBARO: – Nie sądzę, by ktoś dojrzały był bardziej wyrazisty, odróżniający się. Że widać go bardziej niż innych. Myślę, że dojrzałym jest raczej ten, kto umie dojrzeć również innych. Dziecko liczy się tylko ze sobą. Dojrzały potrafi dostrzec innych, patrzy szerzej, poza siebie, i więcej widzi.

DOROTA KRZEMIONKA: Podobnie Gordon Allport mówi o rozciągłości „ja” jako domenie dojrzałości. Taka osoba więcej dostrzega. Według Alfreda Adlera, dojrzały człowiek nie rywalizuje, nie próbuje zdominować innych, bo nie są dla niego zagrożeniem. Nie używa innych jako narzędzi. Freud twierdzi, że dojrzałość jest wtedy, kiedy ego zajmuje miejsce id. Czyli gdy mamy wystarczającą kontrolę nad impulsami.

BOGDAN DE BARBARO: – Kontrola jest ważna – pod warunkiem, że nie ma charakteru nadmiernie represyjnego. Osoba dojrzała ma kontakt i ze swoimi impulsami, i z wartościami, ale nie zarządza sobą jak dyrektor autokrata, lecz podejmuje decyzje po zapoznaniu się ze zdaniem swoich zastępców czy pracowników.

DOROTA KRZEMIONKA: – Czyli u dorosłej osoby mamy do czynienia z taką demokracją wewnętrzną.

BOGDAN DE BARBARO: – Tak, ale to demokracja z silną instancją decyzyjną, a zarazem mamy dostęp do swojego wewnętrznego dziecka.

MARIA DE BARBARO: – Lecz dziecko nie powinno mieć nad nami władzy. Może być przez nas dopuszczane, cenione, ale nie może być naszym przewodnikiem, bo dziecko jest na pozycji narcystycznej, żądającej. To inni się nim opiekują. Dziecko nie myśli o swoim losie, o śmierci, przyszłości i ograniczeniach. Musi się wyrzec centralnej pozycji i poczucia, że „ja” jest najważniejsze. Obok niego muszą się pojawić inne pozycje emocjonalne, które mogą je „dopuszczać do stołu”.

BOGDAN DE BARBARO: – Chyba lepiej jest mówić o dojrzewaniu niż o dojrzałości. Dojrzałość bowiem jest procesem, drogą, a nie stanem. W tym sensie sprawdzam, czy jestem na drodze, czy może wpadłem do rowu. Możliwe też, że dojrzałość jest pojęciem utopijnym, bo trudno być dojrzałym w pełni, całkowicie.

DOROTA KRZEMIONKA: A jak Państwo oceniliby swoją dojrzałość w skali od 1 do 10?

MARIA DE BARBARO: – To zależy w jakich aspektach. Jeżeli chodzi o dojrzałość metafizyczną, to uważam, że jestem dosyć dojrzała. Wiem, że umrę. Mierzę się z tą myślą, nie uciekam od niej. Myślę, że mam raczej poważny stosunek do życia. Ale w wątkach społecznych już bym sobie tak nie pochlebiała.

BOGDAN DE BARBARO: – Myślę, że ta skromność może być częścią twojej dojrzałej strategii... Ja nato[-]miast w skali od 1 do 10 mam chyba 12. A poważ[-]nie: chciałbym, żeby częścią mojej dojrzałości była niewiedza w sprawie tego, na ile jestem dojrzały. Nie jestem sobie całkiem dostępny. A ponadto są sytuacje, w których jestem dojrzały, i takie, kiedy nie jestem. To zależy od moich emocji w danym momencie, od tego, jaką strunę coś potrąca, w jakim kontekście jestem.

DOROTA KRZEMIONKA:Czy zmienia się dziś rozumienie dojrzałości?

MARIA DE BARBARO: – Dawniej był wyrazisty przepis na dojrzałość. Wiadomo było, że panna powinna w wieku 23 czy 24 lat wyjść za mąż. Dostawała posag i przechodziła spod władzy rodziców pod władzę męża. Nie musiała więc być dojrzała, ale był przepis na to, co ma robić i jak się zachowywać. Kawaler też miał określoną rolę. Teraz ten przepis już nie obowiązuje, wolno żyć poza przepisami. Poza tym intensywnie promuje się młodzieńczość. Ludzie są uwiedzeni młodością i niedojrzałością. Wydaje im się ona etapem najwygodniejszym – trzeba udawać młodzieńca jak długo się da. Wystarczy nie brać na siebie odpowiedzialności, mieć młodą skórę, nie myśleć o śmierci. Jeśli osoba pięćdziesięcioletnia wierzy, że ma czternaście lat i tak się zachowuje, to dokonuje pewnego rodzaju samooszustwa i pozbawia się tego wszystkiego, co wnosi w nasze życie upływający czas.

BOGDAN DE BARBARO: – Z drugiej strony, pamiętam swoje wrażenia, gdy wiele lat temu zobaczyłem w Amsterdamie parę siedemdziesięciolatków trzymających się za ręce. Pomyślałem, że w tym wieku też można być blisko i nie wstydzić się takich gestów. W Polsce wtedy taki obraz wydałby się czymś dziwacznym. Żyjemy dziś w świecie, gdzie jest szerszy margines dopuszczania różnych zachowań, rozszerza się przestrzeń wolności. Bardziej wolno być „innym”. W gorsetach obyczajowych sprzed lat ludzie się dusili, męczyli. Nie mieli prawa do impulsów erotycznych... Przy całych narzekaniach na postmodernizm i postmodernistyczne „hulaj dusza”, trzeba jednak przyznać, że dzisiaj mamy większy dostęp do siebie samych, do obszaru uczuciowości.

DOROTA KRZEMIONKA: Wolność pociąga, a dojrzałość wielu ludziom źle się kojarzy. Jacques Brel zauważa: „trzeba było talentu, żeby się zestarzeć, nie dorósłszy”. Agnieszka Osiecka prosi w piosence: „nie daj mi Boże, broń Boże, skosztować tak zwanej życiowej mądrości”. Czyli dojrzałości. Dojrzałość smakuje gorzko?

BOGDAN DE BARBARO: – Może ona oznaczać pewnego rodzaju kłopoty. Człowiek dojrzały nie jest do końca konformistyczny. Jest wierny swoim wartościom, a ta wierność nie zawsze jest łatwa w realizacji. Powstają wtedy pewne obszary konfliktów.

MARIA DE BARBARO: – Niektórym osobom dojrzałość kojarzy się z czymś nudnym, nieatrakcyjnym. Czasami patrzą na swoich rodziców i widzą osoby, które z wiekiem przestały być szczęśliwe. I dlatego w terapii często można spotkać ludzi, którzy w jakimś sensie świadomie boją się dojrzeć, opierają się temu, odwlekają ten proces. Im dojrzałość kojarzy się z czymś, co miałoby ich raczej czegoś pozbawić niż w coś wyposażyć.

BOGDAN DE BARBARO: – Czym innym jest kontakt z własną dziecięcością i szczerością w twórczości, a czym innym stan, gdy moje wewnętrzne dziecko staje się moim szefem. A z tym drugim przypadkiem mamy do czynienia unikając odpowiedzialności, wypełniania zadań. Jest w dojrzałości pewien smutek, świadomość przemijania. Możliwe, że dojrzałość powinna być troszkę melancholijna. Ludzie niedojrzali są weseli, bo przekonani o własnej nieśmiertelności. Jadą na autostradzie motocyklem z prędkością 180 km, bo są pewni, że nic im nie grozi. Nie uwzględniają kontekstu, realności.

DOROTA KRZEMIONKA:Na ile bycie dojrzałym oznacza konformizm?

BOGDAN DE BARBARO: – Konformistą jest człowiek, który rezygnuje z siebie i z realizowania własnych wartości. Z drugiej strony, jesteśmy stale skazani na grę społeczną i jakiś poziom konformizmu jest niezbędny. Pytanie: w jakich momentach robię coś niekonformistycznego po to, by ochronić siebie samego, by pozostać wiernym sobie? Wtedy to jest dojrzałość.

MARIA DE BARBARO: – Z tym wiąże się jeszcze jeden aspekt dojrzałości: relacje z ludźmi. Dojrzałość oznacza czułość na pewne osoby, uwzględnianie, że one istnieją i mają swoje potrzeby, ale też – paradoksalnie – dojrzałość oznaczać może pewną nieczułość na inne osoby. Czyli zdolność do tego, że nawet jeżeli ktoś się martwi, to ja i tak nie zmieniam swojego zdania, zachowania. Na przykład wtedy, kiedy moja matka sobie życzy, żebym z nią mieszkała, a ja mogę – być może nawet powinnam – sprawić jej pewien ból i jednak się od niej odłączyć. Chociaż to może brzmi surowo, pewna nieczułość na innych jest ważną siłą wewnętrzną. Osoby niedojrzałe są często zależne, czyli postępują tak, by zadowolić innych. A to nie pozwala im w życiu poruszać się własnymi drogami.

BOGDAN DE BARBARO: – Co więcej, to pokazuje, że człowiek dojrzały jest ambiwalentny, czujny, ma świadomość skomplikowania spraw i mieści to w sobie, dokonuje wyborów, ale nie robi tego impulsywnie, na przykład kierując się strachem czy uległością. Często z dojrzałością wiążemy zdecydowanie, gdy ktoś podąża równym, żołnierskim krokiem do przodu. Tymczasem cenna jest świadomość złożoności życia. Człowiek dojrzały będzie więc refleksyjny, czasem namyśla się, waha, nie wie, co zrobić, przeżywa dylematy i konflikty.
MARIA DE BARBARO: – I wie, że oprócz tego, co on myśli, mogą istnieć różne inne głosy, które są równie istotne.

DOROTA KRZEMIONKA:...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy