Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

16 sierpnia 2016

Antypsychiatra o dwóch twarzach

0 637

Jeden z najbardziej znaczących psychiatrów XX wieku, Ronald Laing, był wyjątkowo kontrowersyjnym człowiekiem i lekarzem. Na opinię tę złożyły się jego poglądy na temat przyczyn zaburzeń psychicznych, a także ogromne zaangażowanie w sprawy pacjentów i obojętność wobec... bliskich.

Już pierwsza książka Lainga The Divided Self (Podzielone ja) spo[-]wodowała, że nikomu nieznany szkocki lekarz trafił na pierwsze strony gazet. Oczywiście, sukces nie przyszedł od razu, ale w atmosferze lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, budowanej przez nastroje antywojenne i ruch hippisowski, Laing szybko znalazł swoich wyznawców. Długą listę entuzjastów jego teorii otwierają Beatlesi i Jim Morrison, charyzmatyczny lider zespołu The Doors. Bodaj od początku lat siedemdziesiątych poglądy Lainga były popularyzowane również przez nasze czasopisma (np. przez pamiętnego „Studenta”), lecz na oficjalne przekłady jego książek na język polski trzeba było czekać jeszcze dwie dekady.

My, schizofrenicy
W książce Polityka doświadczenia. Rajski ptak Laing napisał: „Przed dzieckiem, które przychodzi dziś na świat w Wielkiej Brytanii otwiera się dziesięciokrotnie większa szansa, że zostanie przyjęte do szpitala psychiatrycznego niż na uniwersytet”. W innym zaś miejscu precyzował: „Odwołując się do terminu «schizofrenia», nie mam na myśli jakiegoś stanu, który – jak mniemam – jest raczej natury psychicznej niż fizycznej ani jakiejś choroby w rodzaju zapalenia płuc,
lecz mam na myśli etykietkę, jaką niektórzy ludzie przylepiają innym ludziom w pewnych warunkach społecznych”.

Jedna z głównych prac Lainga, Podzielone ja, jest studium osobowości schizoidalnej i schizofrenicznej. Jej zadaniem było przedstawienie w przystępny sposób egzystencjalnych i fenomenologicznych podstaw rozumienia człowieka i choroby psychicznej. W szczególnie interesującej trzeciej części tej książki Laing wypowiada się między innymi na temat momentu, w którym zostaje przekroczona granica pomiędzy zdrowiem a chorobą. Dzieje się to nagle lub jest wynikiem wieloletniego procesu, bez wyraźnego punktu przełomowego. Przejście to jest wynikiem „schizoidalnej sytuacji egzystencjalnej” człowieka. Oto chroniąc swoją tożsamość i niezależność w postrzeganym jako wrogie otoczeniu, „ja” odgradza się od innych, ogranicza się do osobistych relacji z samym sobą. Jego głównymi funkcjami stają się obserwowanie i fantazjowanie. Bezpośrednią komunikację z innymi ludźmi przejmuje system „fałszywego ja”, które staje się barierą nie do przebycia, murami więzienia dla „ja” prawdziwego. I to jest przyczyna powolnej destrukcji, bowiem „ja” niepoddane ocenie innych, niewystawione na zewnętrzny obiektywizm, nieprzeżywające relacji z otoczeniem staje się niezdolne do przeżywania własnej tożsamości.

Laing uważał, że nie należy obwiniać za chorobę psychiczną konkretnej osoby z otoczenia pacjenta. Nie powinno się mówić o „schizofrenogennych matkach”, lecz raczej o „schizofrenogennych rodzinach”. To dynamika układów rodzinnych jako całości decyduje o tym, że jeden z jej członków zakłada pancerz choroby. Jedna z podstawowych tez Podzielonego ja mówi, że „schizofrenia może być wynikiem większej niż zazwyczaj trudności w byciu pełną osobą w relacjach z innymi ludźmi oraz nieprzyjmowania powszechnego (w danej społeczności) sposobu odbierania swej egzystencji w świecie”. Ważną barierą utrudniającą poznanie schizofrenika jest dziwaczność, inność, obcość, które go otaczają. Mają one chronić jego „ja”. Jakakolwiek próba zrozumienia go byłaby zagrożeniem dla jego systemu bezpieczeństwa. Pacjenci Lainga sugerowali mu zresztą: „my, schizofrenicy, mówimy i robimy mnóstwo rzeczy nieistotnych” – po części by sprawdzić, czy lekarz podchodzi do chorego z wystarczającą uwagą, częściowo zaś po to, by go zniechęcić do próby dotarcia do sedna problemów.

Azyl zbłąkanych ptaków

Występująca w tytule jednej z książek Lainga metafora „rajskiego ptaka” pojawia się na pierwszych kartach trzytomowego Obłędu Jerzego Krzysztonia – książki określanej jako „powieść roku 1980”. Z trudną materią tej filozoficznej przypowieści zmierzył się Janusz Krasiński, wybornie adaptując ją dla potrzeb spektaklu wystawionego trzy lata później na deskach Teatru Polskiego w Warszawie. W towarzyszącym mu programie teatralnym znalazł się szkic Marii Janion, która tak pisała o Laingowskiej metaforze w kontekście dzieła Krzysztonia: „«Rajski ptak» Lainga staje się zatem osobliwym patronem długiej opowieści o zstąpieniu w głąb siebie, o wielkiej przemianie i o cudownym olśnieniu, o tym wszystkim, czego nigdy nie doznają «oni» – stado zdroworozsądkowych filistrów”. Ten ptak nie powinien być trzymany w klatce, on potrzebuje wolności. Szkocki psychiatra wymyślił ideę takiego miejsca, w którym człowiek chory psychicznie mógł się nią cieszyć. W roku 1965 Laing wynajął w jednej z peryferycznych dzielnic Londynu budynek zwany Kingsley Hall dla potrzeb swoich planów terapeutycznych. Budynek ten miał ciekawą historię. Podobno w latach trzydziestych zatrzymał się w tym domu na kilka tygodni Mahatma Gandhi, a odwiedzał go tam między innymi Charlie Chaplin. Ale Laing chyba przebił tę legendę swoim pomysłem – uznanym za najbardziej radykalny eksperyment psychologiczny drugiej połowy dwudziestego wieku. Dzięki niemu były hostel zamienił się w niezwykły azyl dla chorych psychicznie.

Zakwaterowano tu osoby głównie z rozpoznaniem schizofrenii. Były one pozostawione swym własnym przeżyciom lub uczestniczyły w niekonwencjonalnych formach psychoterapii, włącznie z zażywaniem narkotyków. Współpracownicy Lainga, lekarze i terapeuci (m.in. Joseph Berke, znany z licznych prac z pogranicza psychiatrii i kultury), żyli tu w komunie wraz ze swymi pacjentami, towarzyszyli im w codziennym życiu. Niektórzy z pacjentów, jak choćby Mary Edith Barnes (1823–2001), która pod wpływem tych doświadczeń zaczęła malować obrazy, odkryli w sobie nowe zdolności i możliwości. Przebywał tam również pochodzący z norweskiego Trond[-]heim pisarz Axel Buchardt Jensen (1932–2003), notabene przyjaciel Leonarda Cohena, który po terapii u Lainga został jego pomocnikiem. Programowy brak kontroli nad małą społecznością doprowadził jednak do tego, że okoliczni mieszkańcy zaczęli narzekać na akty wandalizmu, których dopuszczali się chorzy rezydenci Kingsley Hall. Po pięciu latach kolonia została rozwiązana, ale idea takiego domu stała się kanwą dokumentalnego filmu Petera Robinsona „Asylum”, nakręc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy