Złość nie taka zła

Otwarty dostęp Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

„Złość piękności szkodzi”, „Nerwy do konserwy!”. Takimi czy podobnymi „prawdami” karmiono całe pokolenia. Złość to uczucie o chyba najgorszym „pi-arze”. Potocznie, złość jest często zaliczana do tzw. złych uczuć.  Czy rzeczywiście jest zła? Dlaczego często unikamy jej, jak ognia?
 

Zobaczmy najpierw, po co człowiekowi potrzebne są emocje. Żyjemy w przestrzeni fizycznej, więc mamy wzrok, słuch, smak, węch, aby się w niej dobrze orientować. Wzrok pozwala nam ominąć stojące na drodze drzewo, słuch usunąć się, kiedy jedzie z tyłu samochód, a zapach i smak nie zjeść popsutego jedzenia.

POLECAMY

Żyjemy jednak również w przestrzeni relacji i dlatego zostaliśmy wyposażeni w dodatkowy „zmysł”, którym są właśnie emocje. Gdy rozmawiamy z kimś lub wspominamy przeszłe wydarzenia, pojawiają się w nas w sposób naturalny i automatyczny emocje, a każda z nich dostarcza specyficznej informacji o danej relacji.

Strach to informacja o zagrożeniu, smutek – o stracie i braku, radość o tym, że wszystko układa się dla nas dobrze i wreszcie złość jest informacją o naruszeniu naszych granic, o dziejącej się nam subiektywnej krzywdzie. Warto zauważyć, że podstawowe emocje mają także zwierzęta; rozzłoszczony pies warczy, wystraszony ucieka, szczęśliwy merda ogonem.

Emocje są bezcennym wyposażeniem biologicznym i pojawiają się niezależnie od woli człowieka, a jako takie nie mogą być złe. Tak, jak nie ma nic złego w tym, że patrzę i widzę, słucham i słyszę, nie ma też nic złego w tym, że czuję. Oczywiście inną kwestią jest to, co dana osoba zrobi z zasłyszaną wiadomością, z tym, co zobaczyła, z tym, co poczuła... To, co się widzi, można podziwiać lub ukraść...  Czując złość, można ją zamienić na zdrowe, asertywne zachowanie lub na działania agresywne; można uderzyć, obrazić, być złośliwym... Zachowania podlegają już ocenom.

Najważniejsze więc jest rozróżnienie, że uczucie to coś innego niż zachowanie pod jego wpływem. Zbyt często doświadczamy złego wykorzystania złości; stąd zatracamy rozumienie, jak bardzo ważną i potrzebną jest ona emocją. Złość nie tylko jest emocją, która informuje nas, że dzieje się nam krzywda. Poza warstwą informacyjną ma też złość związaną z nią specyficzną ścieżkę fizjologiczną i tendencję do akcji. Zdrowo doświadczana fizycznie w ciele złość to odczucie energii i siły rozchodzącej się od brzucha w górę i kierującej się do rąk, czasami też do nóg. Jest w tej energii zawarta tendencja do działania; zwykle do stawiania granic, walki o swoje wartości i potrzeby. 


Jak zatem konstruktywnie wykorzystać swoją złość? Można powiedzieć, że złość u człowieka jest jego swois­tym adwokatem, obrońcą i rzecznikiem. Zadaniem adwokata i rzecznika jest jasne przekazanie i obrona naszych racji. Nie byłoby dobrze, aby nasz adwokat milczał, krzyczał, obrażał, czy pobił drugą stronę. 

Dobrze wyrażona złość to komunikat o tym, jak odbieramy zachowanie drugiej osoby, w jakie nasze wartości to zachowanie uderza, jakie mamy oczekiwania i jakie będą konsekwencje, jeśli druga strona będzie kontynuować raniące nas zachowanie. Żona może w zdrowy sposób powiedzieć do męża: „Kiedy umawiasz się z kolegami na wieczór, nie pytając się mnie, czy to dla mnie ok zostać samej w domu z maleńkim dzieckiem i oznajmiasz, że wychodzisz, odbieram Cię, jako stawiającego mnie przed faktem dokonanym i nieuwzględniającego moich potrzeb, jako lekceważącego mnie i to mnie złości. Od męża oczekuję, abyśmy wspólnie uzgadniali nasze plany. Oczywiście nie mam wpływu na Ciebie, mówię Ci to, bo jesteś dla mnie ważny i chcę, żebyś zrozumiał, jak Twoje zachowanie na mnie działa. Jeśli weźmiesz pod uwagę to, co mówię, będzie mi miło, jeśli nie, będę na Ciebie coraz bardziej zła, a nasza relacja będzie się pogarszać”.

Tak wyglądałoby zdrowe zamienienie złości na słowa, a co robimy zazwyczaj? Strzelamy focha i chcemy, żeby druga osoba domyśliła się sama, co mamy jej za złe, rozgrywamy swoją złość biernie lub agresywnie, karząc drugą stronę. Bywa, że ignorujemy własną złość; tłumimy ją, przykrywamy bezradnością lub topimy we łza...

Ten artykuł jest dostępny tylko dla zarejestrowanych użytkowników.

Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się.

Przypisy

    jest psychologiem, certyfikowanym psychoterapeutą Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii, coachem ICC i trenerem szkoleń rozwijających umiejętności wychowawcze. Prowadzi warsztaty doskonalące umiejętności wychowawcze rodziców.

    POZNAJ PUBLIKACJE Z NASZEJ KSIĘGARNI