Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

11 stycznia 2019

NR 1 (Styczeń 2019)

Zaprojektowane dragi

116

Dopalacze mogą wydawać się bezpieczniejsze niż „tradycyjne” narkotyki. To jednak złudzenie. W rzeczywistości są jeszcze bardziej szkodliwe.

„Tradycyjne” narkotyki, takie jak kokaina, heroina – choć są niebezpieczne  – schodzą dziś niejako na dalszy plan. Bardziej niebezpieczne są obecnie tzw. projektowane narkotyki (ang. designer drugs), potocznie nazywane dopalaczami. Walka z nimi jest niesłychanie trudna i nie przynosi zadowalających efektów. 

POLECAMY

Terapia po dopalaczach

Gdzie szukać pomocy, na czym polega leczenie i terapia? 

Oddziały toksykologiczne – trafiają na nie pacjenci z objawami zatrucia dopalaczami. Nie wystarczy podać potoczną nazwę środka, pod którego wpływem jest osoba, bo dopalacz może zawierać wiele różnych substancji. Aby lekarz mógł natychmiast podjąć właściwe leczenie, potrzebna jest wiedza o składzie dopalacza.

Oddziały psychiatryczne – trafiają na nie osoby, które po zażyciu dopalaczy doświadczają psychoz, lęków i zaburzeń depresyjnych. 

Oddziały detoksykacyjne – tu w bezpieczny sposób można odstawić substancję pod kontrolą lekarza (zażywane środki wywołują nie tylko zależność psychiczną, ale często też fizyczną). 

Poradnie leczenia uzależnień – tu pacjent może otrzymać różną pomoc, w zależności od diagnozy, potrzeb, stopnia uzależnienia i oferty danej poradni. Zwykle jest to terapia indywidualna oraz terapia grupowa. W pracy z osobą uzależnioną najczęściej stosuje się terapię poznawczo-behawioralną, oferta jest jednak obecnie często poszerzana o inne podejścia: terapię psychodynamiczną, humanistyczną, systemową, psychodramę. Lekarz psychiatra może także włączyć leczenie farmakologiczne. 

Ośrodki stacjonarne lub oddziały leczenia dziennego o krótko-, średnio- lub długoterminowym trybie leczenia – kierowani są tu pacjenci, którzy nie radzą sobie w warunkach leczenia ambulatoryjnego. Ich uzależnienie jest silne, często przerywają abstynencję, nie mają wystarczającego wsparcia. Program terapeutyczny pozwala pacjentowi w bezpiecznych warunkach wypracować wstępną abstynencję i zainicjować pracę nad sobą.

Grupy samopomocowe (np. Grupy Anonimowych Narkomanów) – tu wsparcia udzielają inne osoby uzależnione.

Maria Małgorzata Kaleńczuk jest psychoterapeutką, specjalistką terapii uzależnień. Pracuje w Poradni Leczenia Uzależnień w Szpitalu Uniwersyteckim oraz w Centrum Dobrej Terapii w Krakowie. 

 

Kuzynki amfetaminy

Do tej pory większość dopalaczy opierała się na pochodnych amfetaminy lub substancjach ją imitujących. Związki te oddziałują na szlaki dopaminowe i nor­adrenalinowe w mózgu, powodując gwałtowny wyrzut neuroprzekaźników i przesycając nimi sieci połączeń. Z grubsza rzecz ujmując, systemy te odpowiadają za przyjemność (dopamina) i pobudzenie (noradrenalina), zatem dopalacze mają przede wszystkim dać „kopa” energetycznego oraz wprowadzić użytkownika w stan euforii. Niektóre z tych substancji, na przykład MDMA (ecstasy), działają dodatkowo na szlaki rozprowadzające serotoninę, wywołując efekt halucynogenny.

Wszystkie te obszary są bardzo podatne na niekorzystne oddziaływania, więc w krótkim czasie ulegają przeciążeniu, a nawet degeneracji. Szybko okazuje się, że osoba nie jest w stanie czerpać przyjemności z czegokolwiek innego. I tak skutkiem zażywania substancji psychoaktywnych z grupy amfetaminowej jest silne uzależnienie psychiczne, zmiany zachowania i doświadczenia łudząco przypominające ciężkie choroby psychiczne (schizofrenię, depresję). Towarzyszy temu duże ryzyko przedawkowania, prowadzącego do niewydolności krążeniowej, udarów mózgu, odwodnienia, hipertermii. 

Amfetamina to związek chemiczny o prostej strukturze, zatem nietrudno wytworzyć jej bliższą lub dalszą „kuzynkę”. A taka pochodna, jeśli nie jest wciągnięta na listę związków zakazanych, może być dopuszczona do sprzedaży – i na tym bazują projektanci i producenci kolejnych odsłon narkotyku. Gdy jedna substancja zostaje zdelegalizowana, wypuszczają na rynek podobną, tyle że nieobjętą zakazem. Tymczasem ludzie trują się i... umierają.

Designer drugs stwarzają poważne zagrożenie dla życia osób, które je zażywają. Producenci i dystrybutorzy nierzadko promują swoje produkty jako pochodzące z nowoczesnych laboratoriów. Dla zwiększenia „wiarygodności” na opakowaniach umieszczają wzory cząsteczkowe i skomplikowane formuły. Zastrzegają przy tym, że środek nie jest przeznaczony do spożycia, lecz stosowany jest w badaniach laboratoryjnych, co dodatkowo może zachęcać młode osoby zainteresowane „nowinkami naukowymi”. W rzeczywistości nie wiadomo, co wchodzi w skład dopalaczy, są zatem bardziej niebezpieczne niż „tradycyjne” narkotyki.

Znamy działanie tych drugich, wiemy, jaka dawka jest niebezpieczna, jak ratować osobę, która przedawkowała, jak radzić sobie z efektami narkotycznymi, jak prowadzić terapię. Tymczasem w przypadku coraz to nowszych narkotyków projektowanych tak naprawdę nie wiemy, z czym mamy do czynienia. Co więcej, w procesie produkcyjnym substancje te mogą zostać zanieczyszczone toksycznymi pierwiastkami, takimi jak rtęć, ołów czy arsen. Aby podjąć odpowiednie działania, gdy dojdzie do zatrucia, konieczne jest dokładne...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy