Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

15 grudnia 2017

Zabawny ten śmiech

234

Tętno pędzi jak szalone, brakuje ci tchu. Jesteś osłabiony i bezbronny. Twoje ciało ,,kurczy się”, nie możesz siedzieć ani prosto stać. Boisz się spojrzeć ludziom w twarz, odebrało ci mowę. Mimo to czujesz się wspaniale.

Potrafimy wyrażać emocje głosem. Wykorzystujemy do tego mowę albo niewerbalne wokalizacje, takie jak krzyk czy szloch. Te drugie intrygują – powstają inaczej niż mowa, nie angażują bowiem wcale lub prawie wcale narządów artykulacji (języka, żuchwy, podniebienia miękkiego, warg). Towarzyszą im natomiast: zmienny rytm oddechu, ciśnienie podgłośniowe, napięcie krtani oraz charakterystyczna mimika.

Znamienne, że niewerbalne emocjonalne odgłosy wydają nawet pacjenci z obustronnym uszkodzeniem obszarów mózgu odpowiedzialnych za mowę. To sugeruje, że mają one związek z ewolucyjnie ,,starszym” systemem produkcji dźwięków, których nie trzeba się uczyć. Zapewne dlatego niewerbalna ekspresja uczuć miewa więcej wspólnego z odgłosami wydawanymi przez ssaki niż z ludzką mową.

Śmiechem zainteresowałam się w trakcie badań nad niewerbalnymi sposobami wyrażania emocji, które prowadziłam w latach 90. Ja i moi koledzy początkowo śledziliśmy dźwiękowe rodzaje ekspresji uczuć u pacjentów z zaburzeniami neuro[-]psychologicznymi. Zajmowaliśmy się m.in. smutkiem, szczęściem, złością, wstrętem i zdziwieniem, a więc tymi emocjami, które Paul Ekman uznał za podstawowe – czyli takie, które występują we wszystkich kulturach, są ,,zaawansowane” ewolucyjnie, mają wyraźną ekspresję i różnorodne podłoże neurobiologiczne.

POLECAMY

Prace Ekmana i jego współpracowników ujawniły, że mimika ukazująca te podstawowe emocje jest uniwersalna. Badania neuropsychologiczne z lat 90. pokazały, że za rozpoznawanie przynajmniej niektórych emocji podstawowych (np. obrzydzenia, smutku czy strachu) odpowiadają konkretne obszary układu nerwowego (gdy dany obszar jest uszkodzony, tracimy zdolność prawidłowego rozpoznawania tych emocji).

Szukając dowodów na uniwersalność emocji, razem ze współpracownikami przeprowadziłam badanie, w którym grupie osób rozdaliśmy ,,scenariusze” (np. ,,Ktoś, kogo kochałeś, zmarł”) z prośbą, by wyraziły swoje uczucia za pomocą niewerbalnych dźwięków. Nie podaliśmy im jednak żadnych wzorców odgłosów, które mogłyby naśladować. Wyeliminowaliśmy także typowe odgłosy, np. „fuj/błe” oznaczające wstręt czy „łała” na wyrażenie płaczu. Szukaliśmy bowiem odgłosów całkowicie niewerbalnych, ale dających się powiązać z mimiką towarzyszącą emocjom.

Dla każdej z emocji podstawowych odkryliśmy charakterystyczne wzorce dźwięków. Zebraliśmy także dowody na to, że za poszczególne emocje odpowiadają różne elementy systemu nerwowego (na przykład zdolność do dźwiękowego i mimicznego uzewnętrzniania lęku ulega pogorszeniu wskutek uszkodzenia ciała migdałowatego).

Moi współpracownicy, Disa Sauter i Frank Eisner, odbyli kilka wypraw do Namibii, dzięki którym mogliśmy udowodnić, że takie emocje jak: lęk, złość, wstręt, zdziwienie oraz smutek są rozpoznawane bez względu na kulturę. Okazało się bowiem, że Anglicy i członkowie namibijskiego plemienia Himba prawidłowo odczytywali je u siebie nawzajem na podstawie mimiki.
Coraz wyraźniej widzieliśmy również, że ekspresja podstawowych emocji to nie tylko określony wyraz twarzy, ale także niewerbalne odgłosy. Zwróciliśmy także uwagę na ciało, które wyraża niektóre emocje podstawowe równie dobrze jak głos i twarz.

Więcej słońca niż mroku

Gdy zaczęłam dokładniej zajmować się emocjami podstawowymi (lękiem, złością, wstrętem, smutkiem, zdziwieniem oraz szczęściem), uderzyła mnie wyraźna skłonność psychologów do badania negatywnych emocji. Zasadniczo negatywne są cztery z nich, zdziwienie jest raczej neutralne albo stanowi wstęp do innej emocji, natomiast szczęście jako jedyne jest bezsprzecznie pozytywne. Psycholog Barbara Fredrickson skrytykowała psychologów za taką tendencyjność w ocenie emocji. Moje codzienne doświadczenie pokazywało, że dominacja tych negatywnych uczuć wcale nie była oczywista u mnie czy u moich bliskich.

Pod koniec lat 90. miałam przy[-]jemność spotkać się z Paulem Ekmanem na University College London. Zapytałam go wtedy, czym tłumaczy to ,,upodobanie” psychologów do podstawowych emocji negatywnych. Odpowiedział, że oprócz szczęścia istnieją też inne emocje pozytywne. Postawił też ważną hipotezę, że pierwotnie mogły one być wyrażane właśnie za pomocą odgłosów, a nie mimiki. Ekman wyróżnił pozytywne emocje związane z przyjemnością zmysłową, rozbawieniem, poczuciem triumfu, ulgi i zadowolenia – jego zdaniem to one pretendowały do roli podstawowych pozytywnych emocji, wyrażanych przede wszystkim głosem (a na twarzy – uśmiechem).

Z moją ówczesną doktorantką Disą Sauter pracowałyśmy nad dźwiękowym wyrażaniem emocji, dlatego kusiło nas, aby sprawdzić hipotezę Ekmana. Na wzór badania opisanego powyżej stworzyłyśmy scenariusze, które miały u badanych wywołać zarówno podstawowe emocje pozytywne, jak i negatywne. Zdobyłyśmy pewne dowody na to, że na podstawie słyszanych odgłosów Brytyjczycy i Szwedzi potrafili prawidłowo rozpoznawać zadowolenie, triumf, rozbawienie, przyjemność zmysłową oraz ulgę. Wydawało się zatem, że możemy wzbogacić listę emocji podstawowych, na przykład włączając zadowolenie do kategorii ,,przyjemność zmysłowa”. Gdy jednak Disa Sauter i Frank Eisner testowali rozpoznawanie tych pozytywnych emocji przez plemię Himba – nieskażone wpływami cywilizacji – okazało się, że tubylcy i Anglicy prawidłowo rozpoznali u siebie nawzajem jedynie rozbawienie, zawsze wyrażane śmiechem.

Opisane powyżej badania dostarczyły pierwszych istotnych dowodów na to, że tak szeroką kategorię jak „poczucie szczęścia” możemy podzielić na różnorodne pozytywne emocje (rozbawienie, triumf, ulga, przyjemność zmysłowa) ze względu na sposób, w jaki się przejawiają. Co więcej, mieliśmy dowody na to, że triumf i przyjemność zmysłowa mogą być silnie związane z określoną kulturą, a więc nie są emocjami podstawowymi. Wyglądało z kolei na to, że ulga ma pewne uniwersalne elementy, zaś rozbawienie można uznać za emocję podstawową, ponieważ bez problemu rozpoznawali je przedstawiciele bardzo odmiennych kultur.

Zabawa, nie walka

Pojawiło się jednak pytanie: jakie dokładnie emocje sygnalizuje śmiech? Naszym zdaniem bardzo prawdopodobne, że wyraża on podstawową pozytywną emocję społeczną: ,,Chcę się bawić, nie walczyć”. Robert Provine, doświadczony badacz śmiechu, uważa go za zachowanie społeczne, o którym tak naprawdę niewiele wiemy. Gdybyśmy bowiem zapytali ludzi, co ich śmieszy, większość odpowie, że kawały i żarty. Jeśli jednak przyjrzymy się sytuacjom, w których się śmiejemy, to pokażą one, że najczęściej robimy to podczas kontaktów z innymi ludźmi. Gdy przebywamy w towarzystwie, prawdopodobieństwo, że będziemy się śmiać, jest 30 razy większe niż wtedy, gdy jesteśmy sami. I bynajmniej nie chodzi tu o opowiadanie kawałów – w rozmowach śmiech wiąże się raczej z wypowiedziami, i to włas[-]nymi, a nie ze słuchaniem tego, co mówią przyjaciele czy koledzy. Śmiech zatem mocniej wiąże się z komunikowaniem bliskości, zgody i sympatii aniżeli z rozbawieniem jako takim. Dlatego też o wiele właściwsze jest uznanie śmiechu za wyraz silnych pozytywnych emocji społecznych – korzystamy z niego, aby tworzyć i wzmacniać więzi. Kojarzenie go z humorem to stosunkowo nowa ,,moda”.

Śmiech może też być postrzegany ze względu na określony kontekst, w którym się pojawia. Użyty na przykład w trakcie rozmowy – podkreśla zgodę i bliskość (a także rozbawienie). Kobiety reag...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy