Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

22 stycznia 2016

Wzmocnij umysł!

0 403

Naukowcy zwykle patrzą na ćwiczenia duchowe z przymrużeniem oka. Jednak w ostatnich latach odkryli, że medytacja przynosi wiele korzyści: poprawia koncentrację i działa przeciwbólowo.

Buddyjscy mnisi w pomarańczowo-czerwonych szatach znajdują się w nowoczesnym laboratorium naukowym. Na głowach mają dziwnie wyglądające czepki wyposażone w przewody i elektrody służące do pomiarów aktywności móz[-]gowej. Ich towarzysze stoją tuż obok i z ogromnym zaciekawieniem przyglądają się przebiegowi badania. Jaką tajemnicę kryją mózgi mnichów? Czego szukają tam uzbrojeni w niezwykle nowoczesne narzędzia badawcze naukowcy?

Odpowiedź jest prosta: mózg buddyjskiego mnicha nie tylko inaczej funkcjonuje, lecz również różni się budową od mózgu przeciętnego człowieka, który nigdy nie praktykował fizycznej autodyscypliny i nie wykonywał ćwiczeń doskonalących umysł. Medytacja zyskuje coraz większą popularność na całym świecie, dlatego neurobiologowie z Europy i USA postanowili sprawdzić, w jaki sposób taka aktywność wpływa na mózg. Medytacja obejmuje rozmaite ćwiczenia i praktyki pochodzące z Azji, gdzie udoskonalano je na przestrzeni wieków. Na Zachodzie najbardziej znana jest medytacja w tradycji buddyjskiej. Wywodzące się z niej zasady są zrozumiałe dla Europejczyków i Amerykanów, a mnisi buddyjscy bardzo chętnie podejmują współpracę z naukowcami.

POLECAMY

Naukowcy badający fenomen medytacji koncentrują się obecnie na dwóch aspektach ćwiczeń duchowych: treningu uważności i radzeniu sobie z emocjami. Zatopienie się w swoim wnętrzu poprawia m.in. zdolność koncentracji na materiale wzrokowym. Dowodzą tego badania z użyciem paradygmatu mrugnięcia uwagowego (ang. attentional blink). Zjawisko to zostało po raz pierwszy opisane w 1992 roku przez Jane Raymond, psychologa z Bangor University w Wielkiej Brytanii, i jej zespół. Uczestnicy ich eksperymentu patrzyli na prezentowaną na monitorze komputera serię szybko zmieniających się liter. Wśród nich dwukrotnie pojawiały cyfry, czyli bodźce docelowe. Badani bez trudu je dostrzegali, pod warunkiem jednak, że cyfry nie występowały jedna po drugiej, a odstęp czasowy między nimi wynosił więcej niż pół sekundy.
Na podstawie uzyskanych wyników naukowcy doszli do wniosku, że niezdolność spostrzegania bodźców wzrokowych, które następują po sobie w bardzo krótkim odstępie czasu, jest cechą naszego systemu uwagi. Jednak w 2007 roku Heleen Slagter, neuro[-]psycholog z University of Wisconsin-Madison w Stanach Zjednoczonych, odkryła, że nie dotyczy to wszystkich ludzi. Zespół Slagter zbadał 17 osób uczestniczących w trzymiesięcznym intensywnym kursie medytacji techniką Vipassany.

Przed rozpoczęciem szkolenia naukowcy zmierzyli ich uwagę, wykorzystując w tym celu zjawisko mrugnięcia uwagowego. Następnie badani zamieszkali w centrum szkoleniowym, położonym w spokojnej okolicy w pobliżu Massachusetts, gdzie przez 10 do 12 godzin dziennie wykonywali ćwiczenia usprawniające uwagę. Po zakończeniu kursu naukowcy ponownie zaprosili ich do laboratorium. Okazało się, że badani częściej niż za pierwszym razem byli w stanie dostrzec drugą cyfrę w ciągu prezentowanych liter – i to w trakcie krytycznych 500 ms. Osoby z grupy kontrolnej – które przeszły tylko jednogodzinny trening wprowadzający w tajniki medytacji techniką Vipassany i kontemplowały od czasu do czasu w domu – nie zauważały drugiej cyfry pojawiającej się w czasie krótszym niż pół sekundy po wystąpieniu pierwszej. Oznacza to, że nie nastąpiła u nich poprawa koncentracji uwagi.

Aby wyjaśnić, dlaczego zdolności osób medytujących uległy tak znaczącej poprawie, Slagter i jej koledzy zmierzyli aktywność fal mózgowych uczestników za pomocą elektroencefalografu (EEG). Badacze zauważyli, że mózgi osób, które przeszły trening medytacji, reagowały mniejszą aktywnością na pojawienie się pierwszej cyfry umieszczonej wśród liter – czego dowodziły słabe odchylenia w zapisie EEG występujące co około pół sekundy od momentu pojawienia się cyfry. Prawdopodobnie zatem, gdy chwilę później pojawiła się druga cyfra, osoby te dysponowały zasobami poznawczymi wystarczającymi, aby ją zauważyć. Innymi słowy, osoby, które uczestniczyły w kursie medytacji, prezentowały wysoką wydajność procesów uwagowych, przy jednoczesnej niewielkiej aktywności neuronalnej.

Medytacja pozwala także uniknąć deficytów uwagi związanych z procesem starzenia. Potwierdził to zespół badawczy z Max-Planck-Institute i Johann Wolfgang Goethe-Universität we Frankfurcie nad Menem. Naukowcy pod kierunkiem psycholog Sary van Leeuwen przeprowadzili badanie z udziałem osób o średniej wieku 50 lat. W grupie kontrolnej znalazły się natomiast osoby o średniej wieku 24 lata. Okazało się, że w teście z wykorzystaniem mrugnięcia uwagowego osoby starsze wypadły znacznie słabiej niż młode, łatwiej bowiem ulegały rozproszeniu. Co ciekawe jednak, badanym w starszym wieku, którzy od wielu lat praktykowali medytację, częściej udawało się dostrzec dodatkową cyfrę w ciągu pół sekundy niż ich niemedytującym rówieśnikom oraz młodszym osobom. Systematyczne ćwiczenia uwagi to zatem bardzo dobra forma profilaktyki zapobiegającej problemom z koncentracją uwagi w starszym wieku.

Mózg na wolnym biegu
Czy medytacja sprawia zatem, że zadania poznawcze angażują mniej zasobów umysłowych? Odpowiedzi na to pytanie szukają naukowcy przyglądający się pracy mózgu „na wolnym biegu”, czyli jego aktywności spoczynkowej. Określenie to dotyczy aktywności mózgowej, która odbywa się niejako spontanicznie, gdy nie koncentrujemy się na żadnym konkretnym zadaniu i pozwalamy myślom swobodnie płynąć. Przez długi czas zakładano, że nasz mózg w tzw. trybie domyślnym, czyli podczas aktywności podstawowej, pracuje właśnie „na wolnym biegu” i zużywa dzięki temu mniej energii. Jednak pod koniec lat 90. ubiegłego wieku Marcus Raichle, neurolog z Washington University w St. Louis odkrył, że jest wprost przeciwnie. Gdy mózg „odpoczywa”, sieci neuronów w poszczególnych jego rejonach zużywają bardzo dużo tlenu. W szczególności dotyczy to przyśrodkowej kory przedczołowej i tylnego zakrętu obręczy.

Obserwując aktywne obszary mózgu, naukowcy zauważyli, że podczas pracy „na wolnym biegu” wspominamy wydarzenia z przeszłości, snujemy plany na przyszłość lub zwyczajnie bujamy w obłokach. Z biologicznego punktu widzenia takie „ćwiczenia” przynoszą pewne korzyści. Dzięki nim jesteśmy lepiej przygotowani na wszelkie życiowe scenariusze, które mogą się potencjalnie wydarzyć. Medytacja zorientowana na ćwiczenie uważności przeciwdziała jednak takim chwilom zadumy. Podczas ćwiczeń nie chodzi bowiem ani o przeszłość, ani o przyszłość, lecz o tu i teraz.

To, że długoletnia medytacja wpływa także na tryb pracy mózgu „na wolnym biegu”, zademonstrował zespół naukowców z Bender Institute of Neuroimaging (BION) na Universität Gießen kierowany przez Ulricha Otta i przeze mnie. W tym celu badaniu rezonansem magnetycznym poddaliśmy osoby, które medytują od wielu lat oraz nowicjuszy bez praktyki medytacyjnej. Uczestnicy eksperymentu musieli przez 20 minut swobodnie podążać za myślami, które spontanicznie pojawiły się w ich głowach – innymi słowy: bujać w obłokach. Następnie mieli wykonać proste 20-minutowe ćwiczenie, wymagające koncentracji na własnym oddechu.

Na początku u wszystkich badanych wzrosła aktywność przyśrodkowej kory przedczołowej. Ta część kory jest aktywna, gdy myślimy o sobie samych. U osób z grupy kontrolnej, czyli tych, które w przeszłości nie medytowały, ukrwienie w tym obszarze mózgu spadło tylko na kilka minut, po czym wróciło ponownie do stanu początkowego. Natomiast u osób, które miały duże doświadczenie w medytowaniu, aktywność kory przedczołowej spadła i utrzymywała się na niskim poziomie do końca badania.

Ten wynik stawia w zupełnie nowym świetle rezultaty dotychczasowych badań, z których wynikało, że medytacja działa uspokajająco. W rzeczywistości, dzięki wieloletniej kontemplacji, w trybie „na wolnym biegu” możliwe jest nawet tłumienie aktywności neuronów w niektórych obszarach mózgu. Zaoszczędzona w ten sposób energia prawdopodobnie jest wówczas wykorzystywana w innych procesach.

Emocjonalny ładunek
Negatywne emocje, takie jak strach, gniew, smutek czy złość sprawiają, że czasem zachowujemy się sprzecznie z normami społecznymi; czego później często żałujemy. Kontrola i panowanie nad własnymi emocjami to główny cel medytacji i ideał, do którego dążą jej adepci.

Naukowcy udowodnili, że sieci neuronalne odpowiadające za nasze emocje są zdumiewająco plastyczne. Nasze codzienne obawy i lęki mogą się wzmocnić pod wpływem ciągłego rozpamiętywania i nawet przerodzić się w depresję lub zaburzenia lękowe. Możliwa jest jednak również odwrotna sytuacja, czyli stłumienie hiperaktywnych sieci. Tu pomocna jest medytacja uważności. Zgodnie z jej założeniami, staramy się przyjmować wszystkie doznania – i fizyczne, i emocjonalne – ze spokojem ducha i opanowaniem.

Tim Gard, psycholog z BION, dowiódł, że umiejętność radzenia sobie z obciążeniami i negatywnymi emocjami pozytywnie wpływa na nasz mózg. Do udziału w swoim badaniu zaprosił 34 osoby, z których połowa medytowała od wielu lat techniką Vipassany. Podczas badania tomografem, uczestnikom zaaplikowano w przedramię nieprzyjemne impulsy elektryczne. Badani mieli znosić ból bez słowa protestu albo skoncentrować się na nieprzyjemnym bodźcu pochodzącym z elektrody przyczepionej do skóry. Zgodnie z zaleceniami medytacji uważności, musieli zachować spokój ducha w obliczu wszystkich uczuć i emocji. Osoby, które miały doświadczenie w medytacji tec...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy