Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Wyuczona bezradność

153

Co łączy osoby w depresji, blondynki i osoby starsze? Kiedy stajemy się bezradni? Czy szkoła uczy bezradności?

O poznawczych i społecznych konsekwencjach funkcjonowania w różnych stanach psychologicznych mówi prof. dr hab. Grzegorz Sędek, dyrektor Instytutu Psychologii Społecznej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Aktualnie prowadzi badania dotyczące poznawczego funkcjonowania w starszym wieku, w depresji i po doświadczeniu niekontrolowalności, a także świadomego i nieświadomego przetwarzania materiału werbalnego. Jest autorem i współautorem wielu książek, między innymi: „Personal control in action: Cognitive and motivational mechanisms” (1998), „Generative mental processes and cognitive resources: Integrative research on adaptation and control” (2000). Jego hobby to muzyka baroku, szachy i ping-pong.

Zofia Barczewska: – Chcemy mieć wpływ na to, co się dzieje w naszym życiu. Mówimy wtedy o sprawstwie. Czasem jednak mamy poczucie, że niewiele od nas zależy, pojawia się stan bezradności. Jaka jest istota tych zjawisk?
Grzegorz Sędek:
– Najprościej można zdefiniować sprawstwo jako poczucie wpływu, czyli sytuację, w której dostrzegam związek między działaniem a jego wynikiem, kiedy mogę coś zaplanować i zrealizować. Bezradność to przeciwieństwo, czyli poczucie braku związku między tym, co się robi, a tym, co się osiąga. Mogę zatem czuć się sprawcą swoich działań albo pionkiem zależnym od sytuacji i działań innych ludzi. Okazuje się, że bezradność czy problemy z wykonaniem określonego rodzaju zadań mogą prowadzić do kłopotów z wykonaniem zupełnie innych zadań. Kiedy ktoś nie może być skuteczny, zaczyna odczuwać duży dyskomfort emocjonalny. Taki stan nie może trwać bez końca. Dlatego po wielu bezowocnych próbach człowiek wchodzi w stan „wyczerpania poznawczego”. Staje się pasywny.

– Co sprzyja podtrzymywaniu poczucia sprawstwa?
– Najmocniejsze poczucie sprawstwa mamy wtedy, gdy nasze cele mają dobrą strukturę – czyli są trudne, angażują nas, ale jednocześnie są wykonalne. Utrata poczucia sprawstwa może być efektem stawiania sobie celów zbyt ambitnych, niemożliwych do realizacji lub zbyt ogólnych, na przykład: „Chcę być lepszym człowiekiem”. Osoby depresyjne stawiają sobie bardzo ambitne i niekonkretne zadania. Niebezpieczeństwem jest również wykonywanie tylko takich zadań, jak rutynowe wykonywanie swojej pracy i codzienne obowiązki domowe. Takie drobiazgi szybko stają się monotonne i nie mamy poczucia wpływu na swoje życie w szerszym kontekście. Zatem należy stawiać sobie takie cele, które nas w jakiś sposób rozwijają.

– Jakie konsekwencje społeczne ma wyuczona bezradność?
– Na przykład bezrobotni po wielu nieudanych próbach znalezienia pracy stają się pasywni. Nabierają przekonania, że to, co robią, jest nieefektywne, więc nie robią nic. A przecież żeby znaleźć pracę, nierzadko trzeba dokonać zasadniczej zmiany we własnym życiu: zdobyć nowe umiejętności zawodowe czy społeczne albo zupełnie się przekwalifikować. Do tego trzeba dobrej formy psychicznej. Tymczasem wielu bezrobotnym trudno wymyślić coś nowego, bo w im gorszym stanie psychicznym się znajdują, tym bardziej nie chcą niczego zmieniać. To jest pułapka. Podobnie dzieje się z tymi, którzy nie chodzą na wybory. Nie rozumieją mechanizmów sprawowania władzy, problemów, jakie rozwiązują politycy. Przez to nie mają poczucia wpływu na to, co się dzieje w kraju. Nie widzą związku między aktem głosowania a sytuacją w Polsce.

– Kiedy pojawia się wyuczona bezradność?
– Dobrym przykładem jest szkoła. Bezradność polega tu na tym, że uczeń stara się zrozumieć matematykę czy gramatykę, ale nie jest w stanie opanować materiału, bo na przykład nauczyciel za szybko tłumaczy. W konsekwencji będzie w przyszłości unikał wszystkiego, co ma związek z matematyką czy z gramatyką. Potrzeba wiele czasu, żeby zlikwidować bezradność intelektualną.

– Jak zapobiegać bezradności intelektualnej?
– Duże znaczenie ma takie przekazywanie wiedzy, żeby każdy etap tego procesu był zrozumiały dla ucznia i pasował do tego, czego już się dowiedział. W podręcznikach spotykamy taki schemat, że materiał powinien najpierw być przedstawiony, przećwiczony, a potem dopiero zrozumiany. Moim zdaniem zrozumienie powinno pojawić się na samym początku. Dopiero potem można próbować zapamiętać materiał, a na końcu ćwiczyć. Nie można uczyć się czegoś na pamięć i liczyć na to, że zrozumienie samo przyjdzie.

– Czy są osoby szczególnie podatne na tego typu bezradność?
– Tak. To są na przykład ci, którzy przez dłuższy czas pozostają w stanie przygnębienia. Badania pod prowokacyjnym tytułem „Smutniejszy, ale mądrzejszy” dowodziły, że ludzie przygnębieni mogą być bardziej dokładni, skrupulatni i trafniej oceniać rzeczywistość. Obecnie prowadzę badania z kolegami z Niemiec i dostrzegamy wyraźną pasywność w myśleniu osób będących w przedłużonym stanie przygnębienia. Badani rozwiązują pewne zadania na rozumowanie. Osoby niedepresyjne próbują kawałki nowej wiedzy połączyć w jedną całość, natomiast osoby w nastroju depresyjnym pamiętają dosłownie przekazywane informacje, ale nie próbują ich integrować. Osoby depresyjne nie radzą też sobie z szybko napływającymi informacjami, nie potrafią ich przekształcić, mają również duże kłopoty z szybką zmianą strategii działania. Istnieje teza, że osoba przygnębiona wykonuje zadania równie dobrze, jak osoba nieprzygnębiona, tylko musi mieć więcej czasu na rozwiązanie. Badania, które obecnie prowadzimy, pokazują, że tak nie jest: osoby przygnębione rozwiązują zadania po prostu gorzej –...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy