Wróg ukryty we mnie

Ja i mój rozwój Laboratorium

Wydaje się, że nikt nie troszczy się o nas tak, jak my sami. W końcu, komu bardziej niż nam może zależeć na naszym dobru?

Czy ja osób, które sobie szkodzą, jest inne? Dlaczego obraca się przeciw sobie, zamiast się chronić? Jak dochodzi do uformowania takiego ja, które czasem nawet popycha do samoniszczenia? Odpowiedzi szukać możemy zarówno w klinicznych obserwacjach zachowania lub wypowiedziach osób przejawiających różnego rodzaju zachowania autodestrukcyjne, jak i w wynikach badań empirycznych. Można na ich podstawie, sięgając do dorobku myśli psychodynamicznej i poznawczej, zaproponować kilka hipotetycznych organizacji self, wśród których odnajdziemy ja podzielone konfliktem, ja pozbawione samoochrony, ja awersyjne – „brzemię”, od którego człowiek chce się uwolnić, czy wreszcie ja strukturalnie podatne na zranienie.

Ja podzielone
Rysując historię rozwoju self Otto Kernberg, współczesny psychoanalityk, zwraca uwagę na ważny okres rozwoju, w którym pierwotnie pozostające w oddzieleniu pozytywne i negatywne afektywne doświadczenia dziecka w relacji z opiekunem (reprezentacje self i obiektu) powinny stopniowo ulegać integracji, dając mu możliwość doświadczania siebie jako wyodrębnionej całości, z jasnymi i ciemnymi stronami swej natury. To samo powinno się stać z psychiczną reprezentacją opiekuna (obiektu).

Proces integracji (i słabnięcie rozszczepienia) jest możliwy, gdy intensywność negatywnie doświadczanego self nie zagraża podstawowemu bezpieczeństwu dziecka. W przeciwnym razie rozszczepienie bywa obronnie utrzymywane, a proces integracji „dobrego” i „złego” self (a także „dobrego” i „złego” obiektu) jest blokowany. Tak się dzieje w przypadkach szczególnie frustrującej relacji z wrogą, odrzucającą matką i przy temperamentalnej podatności dziecka.
Tak rozbite self sprawia, że osoba doświadcza siebie niejako „częściowo”, a pod wpływem drobnych nieraz zdarzeń miota się między idealizacją i dewaloryzacją siebie i ważnych innych osób. Silna dewaloryzacja własnej osoby oraz towarzysząca temu złość i wrogość zwiększają ryzyko bezpośredniego ataku na siebie, a także różnych form prowokowania lub ignorowania zagrożeń fizycznych i psychicznych. Tym właśnie mechanizmem Kernberg tłumaczy autodestrukcyjne acting-out osób z osobowością borderline.

Słabość granic między ja i nie-ja sprawia, że pozostające na usługach redukcji lęku prymitywne procesy identyfikacji projekcyjnej i internalizacji, sprzyjają introjekcji „złego obiektu” w obszar reprezentacji własnego self. Tak zmienione ja staje się przedmiotem wrogości, czego zewnętrznym wyrazem są czasem kierowane pod swoim adresem słowa nienawiści i gniewu lub bezpośrednie ataki na własne ciało.

Źródłem zwrócenia się self przeciwko sobie bywa też późniejszy konflikt strukturalny, którego źródła klasyczna psychoanaliza lokuje między 3. a 5. rokiem życia, w fazie edypalnej. Kluczowym doświadczeniem tej fazy jest kompleks Edypa, kiedy dziecko – rywalizując z rodzicem tej samej płci o uczucia rodzica płci przeciwnej (lub odwrotnie) – doświadcza lęku (tzw. lęku kastracyjnego). Rozwiązanie tego konfliktu wymaga identyfikacji z jednym z rodziców, co staje się podstawą uformowania się ideału ja i sumienia, czyli superego. Od siły tego konfliktu zależeć będzie surowość superego. Pełniąc funkcję cenzora i wewnętrznego krytyka, staje się ono obecne w ja jako poczucie winy i lęk przed bliżej nieokreśloną karą. Lęk tak dotkliwy, że czasem daje się ukoić jedynie wymierzaniem sobie kary realnej lub odmową prawa do radości, zdrowia czy sukcesu. Zygmunt Freud pisał o takim self w Zarysie psychoanalizy: „Ludziom tym nie zależy na niczym innym, jak tylko na szkodzeniu sobie i niszczeniu siebie”, a w innym miejscu: „Przejście od zahamowanej agresji do samoniszczenia przez skierowanie agresji przeciwko sobie widać w napadach wściekłości, kiedy człowiek wyrywa sobie włosy, bije się pięściami po twarzy, przy czym wiadomo, że chętnie zrobiłby to komuś innemu”.

Ja pozbawione samoochrony
Nie wszystkie zachowania i tendencje autodestrukcyjne dają się wyjaśnić opisanymi wyżej mechanizmami popędowymi związanymi z brakiem integracji self czy z poczuciem winy. Czasem trudno nawet wskazać uchwytne wskaźniki wrogości czy agresji. Uderza natomiast swoista nonszalancja niektórych osób i „brak wyobraźni” w stosunku do rozmaitych zagrożeń. Zachowują się one tak, jakby zawiódł u nich jakiś naturalny kompas samoregulacji czy „wewnętrzny ośrodek oceniający”, którego istnienie zakładał Carl Rogers.

Już w 1983 roku psychiatrzy o orientacji psychoanalitycznej Edward J. Khantzian i John E. Mack z Harvard Medical School zwrócili uwagę na te zapomniane nieco przez klasyczną psychoanalizę funkcje ego, które wyrastają z dążenia do samoza[-]chowania i wspierają zdolność do samo[-]ochrony i opiekowania się sobą (self-care). Zdolność, której rozwijanie wymaga spełnienia kilku warunków we wczesnej relacji z matką. Jednym z nich jest doświadczanie siebie jako wartości zasługującej na miłość i ochronę. Drugim – do...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



 

Przypisy

    POZNAJ PUBLIKACJE Z NASZEJ KSIĘGARNI