Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

28 maja 2018

Sama sobie winna

0 958

Wierzymy, że świat jest miejscem sprawiedliwym. Ceną za utrzymywanie tej iluzji jest obwinianie ofiar za krzywdę, która je spotkała.

Znamy historię Hioba, któremu przytrafiają się liczne i niezasłużone nieszczęścia. Widząc to, jego przyjaciel, Elifaz z Temanu, dochodzi do wniosku, że widocznie Hiob musiał zrobić coś strasznego, bo: „Czyż za pobożność twą karci się ciebie i wytacza ci sprawę przed sądem? Czy nie za zło twoje znaczne? Czy nie za nieprawość bez granic?”.

Sprawiedliwy świat

Jakże często podobnie reagujemy na wieść o czyjejś krzywdzie. Wierzymy bowiem, że świat jest miejscem bezpiecznym. A gdy jakaś tragedia podważa ten pogląd, pytamy: „Jak to możliwe?”, „Dlaczego to się stało?”, „Dlaczego przydarzyło się właśnie tobie?”, „Dlaczego właśnie mnie to spotkało?”. Niektórzy z nas czują wtedy moralne oburzenie i starają się przywrócić sprawiedliwość, inni zaś przyjmują założenia, które pozwalają uzasadnić istniejący stan rzeczy. I dochodzą do wniosku, że widać ktoś zasłużył sobie na los, jaki go spotyka. Kryje się za tym wiara w istnienie ponadczasowego ładu, przeznaczenia czy opatrzności, która czuwa i dzięki temu szlachetne działania ostatecznie są nagradzane, a dobro zawsze zwycięża…
Tę tendencję przypisywania zaistniałych (lub spodziewanych) konsekwencji uniwersalnej sile, psychologowie uznają za błąd poznawczy i nazywają „fenomenem sprawiedliwego świata”. Po raz pierwszy opisał go w latach 60. ubiegłego wieku psycholog społeczny, prof. Melvin J. Lerner. Pisał: „usilnie pragniemy wierzyć w sprawiedliwy świat, a w razie wątpliwości udajemy, że on taki jest”. Dlatego, jak dowodzą jego badania, w obliczu niemożliwej do naprawienia krzywdy niektórzy ludzie próbują przywrócić równowagę „poznawczo” i szukają sposobów, by wyjaśnić lub zracjonalizować jawną niesprawiedliwość. Jak? Najczęściej obwiniając ofiarę!
Wiele społeczności uczy swoich członków wierzyć już od dziecka, że świat działa wedle naturalnego porządku. W bajkach, książkach czy filmach negatywne charaktery zwykle ostatecznie przegrywają. Wszystko kończy się happy endem, a grzeczne dzieci zawsze dostają prezenty od Świętego Mikołaja. „Przekonanie, że świat jest miejscem stabilnym, uporządkowanym i sprawiedliwym umożliwia nam mierzenie się z nim. Bez tej wiary trudno byłoby wyznaczać sobie dalekosiężne cele czy nawet na co dzień przestrzegać norm społecznych” – twierdził prof. Lerner.
Ta wiara zmienia się wraz z rozwojem poznawczym. Według słynnego szwajcarskiego psychologa Jeana Piageta dzieci do 7–8 roku życia wierzą w przenikającą wszystko sprawiedliwość i są przekonane, że zło automatycznie zostanie ukarane. Jednak z czasem stopniowo porzucają tę ideę i zaczynają odróżniać celowe działania od zrządzeń ślepego losu, dostrzegając, że te bywają niesprawiedliwe. Pojmują, że sprawiedliwość nie dzieje się automatycznie, dlatego trzeba wyrównywać niegodziwości i naprawiać szkody, i zwykle robią, co tylko w ich mocy. Piaget nazywał to „pogłębioną wersją wiary w immanentną sprawiedliwość”.
Z kolei zdaniem prof. Lernera, gdy dzieci w miarę rozwoju przestają ulegać impulsom i dążyć do natychmiastowego zaspokojenia swoich potrzeb, zawierają ze światem pewien „osobisty kontrakt”. Zakładają, że jeśli dotrzymają zobowiązania i na przykład przez jakiś czas będą grzeczne, to „w przyszłości spotkają je najbardziej pożądane nagrody”. Oczekiwane efekty „muszą” się ziścić!
Ta wiara nie mija z wiekiem. Przeciwnie, pogłębia się i staje motorem codziennych decyzji. Aby wypełniać swoje zobowiązania w nadziei na przyszłe, zasłużone owoce, musimy ufać, że świat jest miejscem, w którym warto czekać. I w końcu dostaniemy nagrodę, wszak zrobiliśmy, co do nas należy. Jeśli ktoś nie „zawarł” takiej umowy, to – jak pisał prof. Lerner – „zaczyna działać tak, jakby mieszkał w dżungli, ze wszystkimi towarzyszącymi temu psychologicznymi konsekwencjami”.
Co wspiera naszą wiarę w sprawiedliwy świat? We wstępie zbiorowej publikacji The Justice Motive in Adolescence and Young Adulthood: Origins and Consequences jej redaktorki – Claudia Dalbert i Hedvig Sallay – przytaczają badania o wpływie stylu rodzicielstwa na przekonania dzieci dotyczące sprawiedliwości. Okazuje się, że wiara w sprawiedliwy świat najsilniej rozwija się u tych, którzy dorastają, doświadczając harmonijnego rodzinnego klimatu, bez konfliktów i manipulacji. Z kolei ograniczenia, rygorystyczne nakazy i kary za łamanie zasad przynoszą odwrotny skutek. Z badań wynika również, że wiara w sprawiedliwy świat nasila się w starszym wieku, pomagając seniorom nadać pozytywne znaczenie minionym zdarzeniom.

POLECAMY

Każdemu wedle zasług?

Prof. Melvin J. Lerner twierdził, że większość ludzi uważa siebie za „w gruncie rzeczy dobrych i godnych sprawiedliwego traktowania”. Ulegamy iluzji, że jesteśmy lepsi od innych, ponadprzeciętnie inteligentni, uczciwi i wrażliwi. Co więcej, popadamy w nierealistyczny optymizm i sądzimy, że mniej niż inni ludzie jesteśmy narażeni na różne życiowe nieszczęścia, a także na wpływ reklamy i perswazji. Jak pisze prof. Dariusz Doliński, znakomity psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS, w artykule opublikowanym w „Psychologii Społecznej”, ten „efekt faworyzowania «ja» w porównaniu z innymi jest szczególnie silny w odniesieniu do przekonania o własnej moralności”. Dlatego w sprawiedliwym świecie musimy bronić swojej moralnej wyższości – w przeciwnym razie nasze działania straciłyby sens!
Przykładu dostarcza początek zawodowej kariery prof. Lernera. Pracował wówczas w uniwersytec[-]kiej klinice z osobami zaburzonymi psychicznie. Zauważył, że zarówno jemu, jak i lekarzom, pielęgniarkom oraz sanitariuszom zdarzało się naigrawać ze stanu zdrowia pacjentów. Doszedł do wniosku, że „takie zachowanie może być próbą ochrony psychiki osoby stającej twarzą w twarz z bezmiarem czyjejś nędzy i rozpaczy”. To dlatego niektórzy z nas widzą winę tam… gdzie jej nie ma.
Aby przetestować tę hipotezę, Lerner przeprowadził serię eksperymentów, które opisał w arty...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy