Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

WRÓCILI CHŁOPCY Z WOJNY

0 322

Dlaczego niektórzy żołnierze wracają z wojny okaleczeni tak, że nie są w stanie wrócić do normalnego funkcjonowania, zaś inni potrafią pozbierać się i włączyć w zwykłe życie? Czy to tylko kwestia cech osobowości, czy też jeszcze czegoś? O zespole stresu pourazowego u żołnierzy powracających z Iraku pisze PIOTR ŻAK.

Wrócili chłopcy z wojny

Dlaczego niektórzy żołnierze wracają z wojny okaleczeni tak, że nie są w stanie wrócić do normalnego funkcjonowania, zaś inni potrafią pozbierać się i włączyć w zwykłe życie? Czy to tylko kwestia cech osobowości, czy też jeszcze czegoś?

Nagle coś huknęło, bardzo blisko mnie. Przewróciłem się. Słyszałem krzyki, ale nie mogłem się podnieść. Ktoś do mnie mówił, potem gdzieś mnie zabrali. Ocknąłem się w szpitalu. Dowiedziałem się, że koło nas wybuchła mina-pułapka, że jeden z kolegów zginął, że straciłem dużo krwi. Od tego czasu zaczynam się bać, gdy robi się ciemno. Nie mogę zasnąć, pocę się. Gdy uda mi się zasnąć, to każdy przejeżdżający niedaleko pociąg wyrywa mnie ze snu. Zrywam się wtedy z łóżka, trzęsę się i znów nie mogę zasnąć. Męczy mnie też poczucie winy, że nie uratowałem kolegi. Pewnie nie mogłem nic zrobić, ale wina we mnie tkwi.
To historia opowiedziana przez jednego z polskich żołnierzy służących w Iraku. Z powodu rozpoznanego u niego zespołu stresu pourazowego (PTSD) został wcześniej odesłany do Polski. Z takim rozpoznaniem wróciło dotychczas z irackiej wojny 34 żołnierzy. Piętnastu z nich, u których objawy PTSD nie ustąpiły pomimo terapii prowadzonej w polskich obozach wojskowych, trafiło do 10. Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.

Tych 34 ludzi z rozpoznanym PTSD to nieco ponad 1,5 proc. wszystkich żołnierzy służących do tej pory w Iraku. Dla porównania: amerykańscy uczeni oszacowali, że na PTSD cierpiało lub cierpi około 30 proc. uczestników wojny w Wietnamie; po „Pustynnej burzy”, czyli wojnie w Kuwejcie w 1991 roku, objawy stresu pourazowego stwierdzono u około 9 proc. walczących; teraz naukowcy szacują, że u mniej więcej 16 proc. amerykańskich żołnierzy uczestniczących w wojnie irackiej występują symptomy PTSD. Można więc powiedzieć, że tych 34 polskich żołnierzy to bardzo niewiele. Nie wolno jednak zapominać, że każdy z nich doznał takich uszczerbków psychicznych, które prawdopodobnie nie wyrównają się do końca życia.

Czym zatem jest PTSD? Termin „Posttraumatic Stress Disorder” oficjalnie pojawił się zaledwie 24 lata temu, w trzecim wydaniu „Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders” (DSM-III). Nie oznacza to jednak, że wcześniej lekarze i terapeuci nie dostrzegali zaburzeń charakterystycznych dla PTSD. Już w XIX wieku, czyli w epoce gwałtownego rozwoju transportu kolejowego, badacze zauważyli, że ofiary katastrof kolejowych zdradzają dziwne zaburzenia psychiczne, które trudno w jakikolwiek sposób połączyć z odniesionymi przez nie obrażeniami fizycznymi. Na określenie tych zaburzeń pojawił się termin „nerwica rekompensacyjna”. Zainteresowanie zaburzeniami psychicznymi związanymi z udziałem w drastycznych wydarzeniach wzrosło pod wpływem pierwszej i drugiej wojny światowej. Ogromna skala prowadzonych działań wojennych, szerokie wykorzystanie lotnictwa, broni pancernej i artylerii do masowego zabijania wrogów spowodowały nasilenie urazów psychicznych, których powstawanie uczeni coraz częściej tłumaczyli przeżyciami związanymi z czynnym uczestnictwem w walkach.

W badania nad tego rodzaju przypadłościami zaangażowali się też psychologowie i terapeuci. Na przykład Zygmunt Freud wprowadził termin „nerwica wojenna”. Wyszedł z założenia, że owe przypadłości są zaburzeniami emocjonalnymi, a nie neurologicznymi, spowodowanymi na przykład bardzo bliskim wybuchem pocisku (jak powszechnie uważali lekarze). Z kolei w drugiej połowie lat 40. ubiegłego stulecia Hans Eysenck zbadał 700 weteranów wojennych pod kątem poziomu ich neurotyczności. Była to część jego pracy nad stworzeniem biologicznej koncepcji osobowości, niemniej przyczyniła się też do szczegółowego opisu zaburzeń znanych później jako PTSD.

Tak naprawdę dopiero liczba żołnierzy wracających z wojny w Wietnamie, u których stwierdzono różnego rodzaju zaburzenia psychiczne, przyczyniła się do podjęcia systematycznych i ciągłych badań. Głównie na podstawie analizy bardzo wielu świadectw, ale też na podstawie bezpośrednich badań nad cierpiącymi weteranami, uczeni stworzyli wreszcie spójny opis tego rodzaju zaburzeń i wprowadzili do terminologii medycznej pojęcie „Posttraumatic Stress Disorder”. Koniecznie trzeba dodać, że z powodu PTSD cierpią nie tylko uczestnicy wojen. Dotyka on ofiar wszelkiej przemocy, wypadków lotniczych czy kolejowych, a także ofiar katastrof naturalnych. Po powodzi z 1997 roku profesor Krzysztof Kaniasty z Indiana University of Pennsylvania i jego współpracownicy badali psychologiczne skutki kataklizmu. Skale służące do określenia nasilenia PTSD były jednym z podstawowych narzędzi wykorzystanych przez naukowców. Rok po powodzi objawy zespołu stresu pourazowego zdradzało 41 proc. badanych (o psychologicznych skutkach kataklizmów profesor Kaniasty pisał w „Charakterach” nr 8/1997).

Trudno o bardziej drastyczne doświadczenie niż udział w wojnie – huk wybuchających pocisków, widok ginących tuż obok kolegów, konieczność zabijania wrogów, dotykanie martwych ciał, nieustanny zapach krwi i ciągły lęk przed śmiercią pozostawiają głębokie ślady w psychice żołnierzy. Dlaczego niektórzy wracają z wojny okaleczeni tak, że nie są w stanie wrócić do normalnego funkcjonowania, zaś inni potrafią pozbierać się i włączyć w zwykłe życie? Czy to tylko kwestia cech osobowości, czy też jeszcze czegoś?

Generał Mirosław Petelicki i pułkownik Roman Polko, najsłynniejsi dowódcy legendarnego oddziału GROM, zgodnie uważają, że nawet najmocniejszy psychicznie żołnierz może się „rozpaść”, jeśli nie zostanie odpowiednio wyszkolony i nie otrzyma dobrego wyposażenia (kamizelek rzeczywiście kuloodpornych, samochodów rzeczywiście opancerzonych, karabinów, które nie zacinają się na ziarenku piasku, itd.). – Dobre wyszkolenie daje pewność siebie, zaufanie do umiejętności własnych i kolegów, z którymi ćwiczy się od wiel...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy