Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

7 kwietnia 2020

NR 4 (Kwiecień 2020)

Wolność oddam w dobre ręce

74

Tylko człowiek wolny może czuć się godny i być dumny z własnego życia. Dlaczego zatem rezygnujemy z własnej wolności, cedujemy ją na innych, podporządkowujemy się czyimś poleceniom i wpływom?

Kiedy myślimy o powietrzu? Gdy go nam brakuje. Podobnie z wolnością – myślimy o niej, gdy doświadczamy jej deficytu. Istnieje jednak różnica między powietrzem a wolnością, różnica fundamentalna. Powietrza potrzebujemy wszyscy, niemal zawsze. Wolności czasem pragniemy, a czasem – co zaskakuje – wolimy jej nie mieć.

POLECAMY

Sposoby ucieczki od niechcianej wolności

Erich Fromm w Ucieczce od wolności kreśli obraz człowieka wolnego od naturalnych więzi ze swoim otoczeniem i z innymi ludźmi. Budzi to w nim lęk, poczucie bezsiły i samotności. 

Fromm wymienia trzy sposoby ucieczki od tej niechcianej wolności: 

  • autorytaryzm, czyli spostrzeganie relacji z ludźmi w kategoriach dominacji–uległości, czemu towarzyszy skrajna uległość wobec silniejszych i bezrefleksyjne podporządkowanie się autorytetom, przy jednoczesnej pogardzie dla tych, którzy są słabi i stoją niżej w hierarchii społecznej,
  • mechaniczny konformizm, czyli rezygnacja z własnej tożsamości i bezwarunkowe, totalne podporządkowanie się innym w nadziei, że oni wiedzą, kim jestem i co jest słuszne,
  • destrukcja, czyli zniszczenie tego, co budzi w nas lęk.

 

Trybik w machnie dziejów

Erich Fromm, niemiecki filozof i psycholog, w Ucieczce od wolności, fascynującym studium rodzącego się nazizmu, zwraca uwagę, że w pewnych sytuacjach człowiek musi wybierać między zachowaniem zgodnym z własnymi postawami i normami moralnymi za cenę nierobienia życiowej kariery a zachowaniem z tymi postawami i normami sprzecznym, ale zarazem umożliwiającym osiąganie różnych życiowych profitów.

Wybór tej drugiej opcji może być nęcący, ale naraża nas na nieustanny psychiczny dyskomfort – konieczność przypisania sobie odpowiedzialności za negatywne konsekwencje własnych niemoralnych czynów.

Jest jednak sposób, by wybrać koniunkturalną opcję i nie przeżywać wspomnianego dyskomfortu. Udaje się to dzięki subiektywnej ucieczce od wolności – czyli przyjęciu perspektywy kogoś, kto nie ma na nic wpływu, jest zniewolonym, nic nieznaczącym trybikiem w ogromnej machinie dziejów. Teraz możemy już spokojnie robić karierę, uzyskiwać awanse i dobra materialne, a jednocześnie nie odczuwać moralnego dyskomfortu wynikającego z przekonania o odpowiedzialności za negatywne konsekwencje własnych działań.

Erich Fromm pokazuje więc dobitnie, że tendencja do widzenia siebie jako człowieka zniewolonego niekoniecznie musi wynikać z apatii, bezsilności czy depresji. Przeciwnie, poczucie braku wolności może wiązać się z całkiem sprawnym funkcjonowaniem osoby i jej dobrym samopoczuciem. Także wiele badań psychologicznych pokazuje, że w pewnych warunkach ludzie często rezygnują z aktywności (a więc unikają wolności) albo przynajmniej zaczynają spostrzegać siebie jako pozbawionych wolności i zmuszanych przez innych do pewnych działań. 

Posłuszni do bólu

Od kilku lat wspólnie z profesorem Tomaszem Grzybem prowadzimy eksperymenty dotyczące posłuszeństwa, realizowane w paradygmacie wymyślonym przez amerykańskiego psychologa społecznego Stanleya Milgrama. 

Uczestnicy słyszą od eksperymentatora, że biorą udział w badaniach psychologicznych poświęconych wpływowi kary na uczenie się. Losują rolę nauczyciela. Uczeń siada za ścianą, eksperymentator podłącza go do generatora prądu. Jeśli uczeń popełni błąd, badany ma go ukarać. Karami są uderzenia prądem. Po każdym błędzie ucznia badany uruchamia prąd o coraz wyższym napięciu. Tak naprawdę uczeń jest współpracownikiem eksperymentatora i nie cierpi, prąd nie płynie. Ale badani o tym nie wiedzą. 

W naszych eksperymentach sprawdzamy, w jakich warunkach ludzie łatwiej dają się skłonić do rażenia prądem innej osoby, a kiedy stawiają opór. Co ciekawe, opór pojawia się rzadko, większość badanych wykonuje zaś wszystkie polecenia eksperymentatora, choć na samym początku są informowani, że w każdej chwili mogą się wycofać z badania, i nic im za to nie grozi. Dlaczego zatem nie korzystają z tej możliwości i naciskają kolejne przyciski generatora prądu, choć budzi to zwykle ich niechęć i dyskomfort? 

Czy czują się pozbawieni wolności wyboru? Wiele wskazuje, że tak właśnie jest. Większość naszych badanych demonstruje taką właśnie postawę podczas rozmów po eksperymencie. Stwierdzają np.: „Przecież mówił pan, żeby wciskać kolejne przyciski generatora prądu elektrycznego, to czułam, że muszę wciskać”, „Nie potrafiłem odmówić, czułem, że powinienem wciskać kolejne przyciski, choć wcale tego nie chciałem”.

A przecież nasi badani, w odróżnieniu od ludzi opisywanych przez Fromma, pozbawiając się wolności, niczego nie zyskiwali. Ani nie robili kariery ani nie zarabiali dzięki temu pieniędzy. Zapłatę otrzymywali z góry, za samo przyjście do laboratorium. Wydaje się jednak, że robili to, co zwykle robią w życiu: w warunkach niejasnych czy niepewnych pozbawienie się poczucia, że...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy