Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

4 lutego 2016

Wąsy oficera czyli jak pamięć płata nam psoty

40

Wydaje się, że nie ma lepszego dowodu w śledztwie niż zeznania naocznego świadka. Ale czy na pewno można mu ufać?

Czy upierałeś się kiedyś przy czymś, co według ciebie na pewno się zdarzyło, a później okazywało się, że całkiem się myliłeś? Na przykład wydawało ci się, że doskonale pamiętasz jakiś dom widziany w dzieciństwie, albo portret oficera z wąsami, który wisiał na ścianie u babci, a po latach, oglądając stare zdjęcia, odkrywałeś, że dom lub oficer wyglądają zgoła inaczej niż w twoich wspomnieniach? Pamięć ludzka jest ulotna. Po latach pewne rzeczy nam się zacierają, gubią się gdzieś szczegóły. To naturalne, że zapominamy nieistotne fakty z odległej przeszłości. Można też zrozumieć, że dom pamiętany z dzieciństwa okazuje się dużo mniejszy, niż nam się wydawało – bo zmieniła się nasza perspektywa widzenia.
Dlaczego jednak czasem w naszych wspomnieniach pojawiają się rzeczy, które nigdy nie istniały? Na przykład wąsy na twarzy oficera? Czy to możliwe, żeby umysł płatał nam takie figle? I czy dotyczy to tylko odległych zdarzeń?

Elizabeth Loftus, profesor psychologii, badaczka pamięci i znany psycholog sądowy twierdzi, że nasze wspomnienia są plastyczne i mogą się zmieniać cały czas. Kiedy przypominamy sobie jakieś zdarzenie, nie odtwarzamy go dokładnie. Wspomnienie jest raczej próbą rekonstrukcji tego, co się zdarzyło. Wykorzystujemy informacje z różnych źródeł, by uzupełnić luki w tym, co pamiętamy. Jeśli przypominamy sobie, jak przed laty wypadliśmy z łódki łowiąc ryby – we wspomnieniu możemy przywołać to, co wcześniej mówiliśmy o tym wypadku znajomym, a także inne momenty z łowienia ryb, inne wypadki, gdy nieoczekiwanie znaleźliśmy się w wodzie, a nawet sceny zapamiętane z filmów lub opowieści innych ludzi o podobnej tematyce – o łowieniu ryb lub pływaniu łódką. Zazwyczaj takie rekonstrukcje nikomu nie przeszkadzają. Problem pojawia się wtedy, gdy los oskarżonego zależy od wierności pamięci naocznego świadka.

Ilu było demonstrantów?
E. Loftus w połowie lat 70. przeprowadziła serię eksperymentów dotyczących pamięci świadków rzekomych wypadków samochodowych. Chciała sprawdzić, czy drobna sugestia zawarta w pytaniu może zmienić wspomnienie osoby niedawno uczestniczącej w jakimś wydarzeniu. Taką sugestię określiła jako presupozycję, czyli warunek, który musi być spełniony, by pytanie miało sens. Loftus przewidywała, że ta subtelna dezinformacja „eliminuje i zastępuje” pierwotne wspomnienie, które w ten sposób zostaje bezpowrotnie stracone. Wyobraź sobie, że byłeś świadkiem wypadku samochodowego, a potem ktoś cię pyta: „Ilu ludzi siedziało w samochodzie, który jechał z niedozwoloną prędkością?”. W pytaniu zawarta jest sugestia co do prędkości, z jaką poruszał się samochód. Zdaniem Loftus, taki sposób sformułowania pytania sprawi, że informacja o niedozwolonej prędkości zostanie dodana do pierwotnego wspomnienia, a potem pojawi się w relacji świadka na temat zdarzenia.

W badaniu wzięło udział 40 osób. Zaprezentowano im trzyminutowy fragment filmu „Diary of a Student Revolution”, który przedstawiał zajęcia lekcyjne, nagle zakłócone przez ośmiu demonstrantów. Po obejrzeniu filmu osoby badane dostały kwestionariusze, zawierające 20 pytań związanych z oglądanym fragmentem filmu. Wszystkie pytania były identyczne, z wyjątkiem jednego. Połowę badanych spytano: „Czy był jakiś lider wśród 4 demonstrantów, którzy weszli do klasy?”, pozostali zaś dostali pytanie: „Czy był jakiś lider wśród 12 demonstrantów, którzy weszli do klasy?”. Tak naprawdę odpowiedź na to pytanie nie miała żadnego znaczenia. Chodziło jedynie o wprowadzenie błędnej informacji dotyczącej liczby demonstrantów.

Tydzień później te same osoby badane odpowiadały na 20 nowych pytań. Najważniejsze z nich brzmiało: „Ilu widziałeś demonstrantów wkraczających do klasy?”. Warto przypomnieć, że wszyscy badani oglądali ten sam film. Osoby, którym wcześniej w pytaniu o lidera zasugerowano, że demonstrantów było 12 – twierdziły, że było ich średnio 8,85. Ci, którym w pytaniu napomknięto o 4 manifestantach, zeznawali, że było ich średnio 6,40. Różnica między wynikami jest istotna statystycznie. Ten eksperyment pokazuje, że sposób sformułowania pytania zmienia nawet tak podstawowe aspekty wspomnienia, jak liczba głównych bohaterów zdarzeń.

Zjawia się stodoła
Loftus postanowiła sprawdzić, czy fałszywa sugestia zawarta w pytaniu może sprawić, że we wspomnieniu świadka pojawi się coś, czego w rzeczywistości w ogóle nie było.
Osoby badane (150 studentów) oglądały krótki film, przedstawiający wypadek z udziałem białego sportowego samochodu. Następnie odpowiedziały na 10 pytań dotyczących filmu. Połowie badanych zadano pytanie: „Jak szybko jechał wiejską drogą biały sportowy samochód, kiedy mijał stodołę?”. Drugą połowę badanych spytano: „Jak szybko jechał wiejską drogą biały sportowy samochód?”. Tydzień później badani odpowiadali na kolejne 10 pytań. Najważniejsze brzmiało: „Czy widziałeś stodołę?”. W grupie, której wcześniej wspomniano w pytaniu o stodole, aż 13 osób (17,3 proc.) odpowiedziało „tak”. A zatem przypomniały sobie stodołę, której na fi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy