Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

24 listopada 2015

W porno-sieci

0 855

Im więcej mężczyźni oglądają filmów pornograficznych, tym trudniej im stworzyć relację z prawdziwą kobieta. Po jakimś czasie bez nich nie są w stanie osiągnąć seksualnego spełnienia - mówi prof. Donald Hilton.

Donald Hilton jest profesorem neurochirurgii na uniwersytecie w San Antonio w Teksasie, w USA. Jego badania dotyczą uszkodzeń mózgu w wyniku traumy oraz neurobiolo­gicznych mechanizmów uzależnień, w tym uzależnienia od pornografii. W czerwcu br. uczestniczył w konferencji „Społeczne i rozwojowe konsekwencje pornografii”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Twoja Sprawa.

Karolina Rogaska: – Dlaczego ludzie sięgają po pornografię? Co jest w niej tak atrakcyjnego?

Donald Hilton: – Aby to zrozumieć, trzeba uświadomić sobie, że – nieco upraszczając – mamy dwa mózgi. Jeden to pień mózgu, który jest pierwotną częścią naszego układu nerwowego. Tu mieści się układ dopaminergiczny, który napędza nas do działania. Szczególnie w podstawowych popędach, w tym w seksie, dopamina odgrywa ogromną rolę. To jeden z podstawowych neurotransmiterów, który oddziałuje na nas od początków ewolucji, zanim jeszcze wyczołgaliśmy się z oceanów. Ten pierwotny mózg mówi nam, kiedy mamy jeść, kiedy się rozmnażać, byśmy mogli przetrwać jako gatunek. Oczywiście mamy jeszcze ten drugi mózg, korę mózgową, która umożliwia nam zrozumienie, kim jesteśmy. Księżyc nie jest dla nas tylko źródłem światła, wiemy, że jest naturalnym satelitą Ziemi, można tam polecieć. Te dwa mózgi zazwyczaj ze sobą współpracują, czasem jednak prymitywne popędy okazują się wyjątkowo silne. Seks jest takim popędem. Pragniemy zastrzyku dopaminy, który dostajemy w orgazmie. To jeden z powodów, dla których pornografia jest tak pociągająca. Miliony lat ewolucji tak nas zaprogramowały, że lubimy seks. Nie byłoby nas, gdybyśmy go nie lubili. On nas napędza. Ale nadużywany przynosi opłakane skutki. W branży porno przyjęło się myślenie, że jeśli ktoś jest przeciwko takim filmom, to zapewne z powodu ograniczeń światopoglądowych czy religijnych. Takie powody są jednak poboczne, sedno problemu tkwi w tym, że pornografia zagraża zdrowiu.

W jakim sensie?
– Dwunastoletni chłopak, bombardowany obrazami brutalnego seksu, w końcu odczuje tego psychiczne i fizyczne skutki. Będzie zaskoczony, że w prawdziwym życiu dziewczyna nie jest w stanie spełnić fantazji, jakie wykreowali w jego umyśle producenci filmów pornograficznych.

Pornografia prowadzi więc do tworzenia nierealnych wyobrażeń o seksie i uzależnienia. Jak wtedy funkcjonuje wspomniany system dopaminergiczny?

– Nadmierne oglądanie pornografii może wywołać tak zwany zespół niedoboru w układzie nagrody, który zdefiniował Kenneth Blum. Krótko mówiąc, polega on na zwiększonym zapotrzebowaniu na dopaminę. Może wynikać z genetycznych modyfikacji DNA, wykształca się jednak także w następstwie uzależniających zachowań. System dopaminergiczny napełnia nasz mózg pożądaniem. Dodatkowo uczymy się, jakie zachowania najlepiej to pożądanie zaspokajają. Mózg dzięki swej neuro­plastyczności zmienia się w wyniku określonego myślenia czy działań. Tak „wyrzeźbiony” dąży do realizacji zachowań, które ponownie go kształtują. Powstaje samonapędzające się koło. Jest ono widoczne także w kształtowaniu się naszej seksualności. Gdy na wstępie tego procesu oglądamy twardą pornografię, to będziemy ją traktować jako warunek spełnienia, oczekując kolejnych dawek dopaminy.

A seks z prawdziwą partnerką aż tak nie stymuluje…

– Rzeczywiście. Na początku lat 70. Nikolaas Tinbergen opisał zjawisko tak zwanej supernormalnej stymulacji. Samcom motyli dawał do wyboru albo prawdziwą samicę, albo papierową „partnerkę”, która była od tej realnej większa i jaśniejsza, bardziej atrakcyjna. Motyle właśnie ją wybierały. Myślę, że to samo dzieje się z mężczyznami – wybierają życie w wirtualnym świecie. Realność przestaje być dla nich wystarczająco pociągająca. Siłą pornografii jest właśnie superstymulacja. Chłopcy są niejako programowani do poszukiwania czegoś, co nie jest prawdziwe. Często nawet nie zdają sobie sprawy, jak odległe od realiów jest to, co oglądają w filmach porno. Dziś pojawia się nieznany do tej pory fenomen
– młodzi mężczyźni mają problemy z erekcją. Tego wcześniej nie było. Im więcej mężczyźni oglądają porno, tym trudniej jest im stworzyć relację z prawdziwą kobietą. Po jakimś czasie oglądania filmów pornograficznych bez nich nie są w stanie osiągnąć seksualnego spełnienia. Wielu amerykańskich urologów opisuje ten problem.

Jak ten proces odwrócić? Jak wyjść z uzależnienia od pornografii?
– Po pierwsze osoba musi sama zdecydować, że chce przestać. Poczuć, że bardziej boli ją bycie uzależnionym niż samo wychodzenie z uzależnienia. Powinna też poszukać wsparcia – terapeuty lub grupy terapeutycznej. Tam spotka ludzi, którzy musieli pokonać ten problem, i udało się im. To bardzo wzmacniające. Do tego potrzebny jest czas, niekiedy wyjście z uzależnienia zajmuje lata.

Można tę trudną drogę do wolności wspierać farmakologicznie?

– Było takie badanie: mężczyznom podawano leki zawierające antagonisty receptorów opioidowych. Pozwalało to wyrównać ich stan psychiczny, ułatwiało zredukowanie destruktywnych zachowań. Farmakologia może pomagać w trudnych przypadkach, ale zawsze musi być wspierana innymi for­mami pomocy. Podstawą są zmiany behawioralne.

W jednej z Pana prac przeczytałam, że uzależnienie od pornografii może powodować kurczenie się niektórych obszarów płatów czołowych. Zasmucająca wizja. Czy istnieją szanse, by odwrócić tę tendencję?
– Niestety, nie przeprowadziliśmy jeszcze długofalowych badań na temat uzależnienia od pornografii. Potrzebujemy więcej danych. Mamy jednak doniesienia z Korei, gdzie badano uzależnienie od metamfetaminy. Okazało się, że po około 2 latach rekonwalescencji mózg zaczyna wracać do swojego poprzedniego stanu. Te obszary mózgu, które się zmniejszyły, znów stawały się większe. Jest więc nadzieja. Niestety, wiele osób, również specjalistów, nie dostrzega problemu uzależnienia od pornografii. Wielu seksuologów wręcz popiera ją.

Także spora część społeczeństwa nie chce przyjąć, że uzależnienie od pornografii jest realnym problemem. Jak ich przekonać, by zaczęli serio traktować ten temat?
– W końcu to do nich dotrze. Na nieszczęście stanie się tak dopiero wtedy, gdy problem urośnie i będzie bolał tak bardzo, że nie da się go dłużej ignorować. Podobnie było z paleniem papierosów. Kiedyś ludzie myśleli, że palenie jest dobre. Były nawet reklamy zachęcające do palenia kobiety w ciąży, przekonywano, że dzięki temu urodzą mniejsze dziecko, co będzie dla nich korzystne! Dopiero w latach 50., kiedy pierwsze wyniki badań ujrzały światło dzienne, społeczeństwo uznało: „OK, nie możemy tego dłużej ignorować”. Teraz wiemy, że palenie może być przyczyną raka. Nawet nałogowcy są tego świadomi. Myślę, że podobnie będzie z pornografią. Wprawdzie nie prowadzi ona do chorób onkologicznych, ale powoduje powstawanie toksycznej formy seksualności. Niszczy nas emocjonalnie, mentalnie, a także fizycznie – szczególnie jeśli ktoś pracuje w tym biznesie. Dodatkowo pornografia uczy seksu bez używania...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy