Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

15 lipca 2016

W cieniu wstydu

41

Dobry wstyd - za codzienne grzeszki - jest jak osobisty ochroniarz i trener. Skłania do doskonalenia się, stoi na straży zasad. Ale jest też wstyd, który niczym cień kładzie się na nasze życie. Wstyd z tego, kim jesteśmy. On sprawia, że chcemy zniknąć, zapaść się pod ziemię. I tak się dzieje: ze wstydu coraz nas mniej w życiu, coraz mniej życia w nas. Jak uwolnić się od toksycznego wstydu?

Zadbana, wyprostowana, mówi pewnym głosem. Na pierwszy rzut oka typ silnej czterdziestolatki. Wydaje się, że kamera telewizyjna nie peszy Halszki Opfer. Gdy zaczyna opowiadać o swoim życiu, aż trudno uwierzyć, że to nie rola aktorska... Od czwartego roku życia była wykorzystywana seksualnie przez ojca. Przy wiedzy i braku reakcji matki. Ojciec znęcał się też nad jej siostrą i bratem.

Wymyślał dla nich przezwiska uderzające w to, czego najbardziej się wstydzili – w chorobę, nieśmiałość, wygląd. „Trzymałam to w sobie kilkadziesiąt lat, nigdy nikomu nie mówiłam, co mnie spotkało. I byłam bardzo nieszczęśliwa, bo nie wiedziałam, dlaczego stale cierpię, dlaczego nie wychodzi mi z mężczyznami, u których szukałam tego, czego nigdy nie miałam – opieki, a nie partnerstwa. Dlatego rozpadło się moje pierwsze małżeństwo. I dlatego uważam, że pomimo wstydu muszę o tym mówić. Wstydu – bo przede wszystkim ofiary biorą na siebie wstyd tych swoich oprawców. Zrozumiałam, że dla dobra innych ofiar muszę pokazać wizerunek, bo tylko wtedy nabiorą odwagi. To oprawcy mają się bać, a nie ofiary, i trzeba o tym mówić” – tłumaczy Halszka Opfer, autorka Kato-taty i Monidła. Życia po Kato-tacie.

Wiktor Osiatyński – profesor, wybitny pisarz, prawnik i konstytucjonalista, uhonorowany najważniejszymi odznaczeniami państwowymi. Jak sam mówi, przez ponad dwadzieścia lat na przemian pisał książki i pił. Kiedy wiele lat temu przestał pić, zrozumiał, że alkohol pomagał mu radzić sobie z uczuciami, potem dostrzegł pokłady lęku przed odrzuceniem, który towarzyszył mu od dzieciństwa. „W końcu zrozumiałem, że u źródeł tego lęku tkwił wstyd. Wstyd był moim cieniem, nie pozwalając mi na akceptację siebie samego. I chociaż nieustannie poszukiwałem akceptacji innych, nigdy w nią nie wierzyłem, bo nie pozwalał mi na to wstyd” – pisze w eseju „U źródeł
niedoli”.

Błędy myślowe zawstydzonych

Ludzie doświadczający toksycznego wstydu często popełniają błędy w ocenie sytuacji, w której czują się zawstydzeni. Oto najczęstsze błędy i sposoby na ich zrewidowanie. 1. Robienie z igły wideł – pomyśl, jakie są szanse, że Twoje obawy potwierdzą się? Jedna na tysiąc? 2. Czytanie w myślach – traktuj swoje interpretacje dotyczące innych ludzi jak urojenia, znajdź dowody na potwierdzenie swoich opinii. 3. Branie wszystkiego do siebie – nie porównuj się z innymi ludźmi. Jeśli masz wątpliwości, jak ktoś ocenia Ciebie i Twoją pracę, zapytaj go wprost. 4. Nadmierna generalizacja – gdy wypowiadasz słowa: zawsze, nigdy, każdy, wszystko, nikt, wszyscy, sprawdź, czy masz rację – wynotuj dowody potwierdzające Twój wniosek, podważające go i alternatywne. 5. Myślenie w kategoriach „albo-albo” – przekładaj wszystko na procenty: jestem w 20 procentach leniwy, a w 80 procentach pracowity i systematyczny. 6. Przekonanie o własnej nieomylności – dzięki temu, że się mylisz, ciągle się czegoś nowego uczysz. Słuchaj ludzi aktywnie, nie tylko co, ale i jak mówią, przekazuj im informacje zwrotne i upewniaj się, czy dobrze ich zrozumiałeś. 7. Myślenie w kategoriach nakazów i zakazów – wystrzegaj się słów powinien, należy, musi. Dla każdej głoszonej przez Ciebie zasady znajdź trzy wyjątki. 8. Błędne przekonanie na temat własnego wpływu na rzeczywistość – jeśli szanujesz innych ludzi, to pozwól im żyć po swojemu i samodzielnie rozwiązywać swoje problemy. W problemowej sytuacji zastanów się, jakie Twoje działania przyczyniły się do niej i co Ty możesz zrobić, by ją zmienić. 9. Wybiórcze przetwarzanie informacji – zamiast myśleć wyłącznie o problemie, skup się na sposobach jego rozwiązania. 10. Obwinianie i etykietowanie – przyjmij odpowiedzialność za swoje decyzje i działania. Jeśli zaczynasz kogoś etykietować, pomyśl, przed czym w ten sposób próbujesz uciekać. Zamiast mówić o sąsiedzie, że jest brudasem i chamem, powiedz: Kowalski rozsypuje swoje śmieci i rzadko mówi mi dzień dobry. Oprac. na podstawie Toksycznego wstydu Johna Bradshawa

Wstyd bywa dobry
Ludzie bez wykształcenia i wybitni eksperci, ci, którzy ledwo wiążą koniec z końcem i ci, których konta są pełne, młodzi i starsi... Wszyscy się czasem czegoś wstydzimy. Jak ci nie wstyd? Wstydziłbyś się! Wstyd mi za ciebie... Od dziecka słyszymy takie zdania. Czerwienimy się po nich, kulimy, serce bije nam jak oszalałe, zapadamy się w sobie, jakbyśmy chcieli zniknąć z powierzchni ziemi, zapaść się pod nią.

Wyniki współczesnych badań, o których pisze Michael Lewis w Psychologii emocji, łączą wstyd z pojęciem Ja – do pojawienia się wstydu doprowadza nasz sposób myślenia lub to, o czym myślimy. Jak podaje Słownik psychologii Arthura S. Rebera i Emily S. Reber, wstyd to „stan emocjonalny wywołany świadomością niegodnego lub ośmieszającego zachowania się”. To tzw. emocja samoświadomościowa, bardziej złożona niż radość, smutek, strach i złość – które pojawiają się w pierwszych dwóch, trzech latach życia. Wstyd pojawia się później, po trzecim roku życia, wraz z zażenowaniem, dumą i poczuciem winy. Odczuwamy je dopiero wtedy, gdy potrafimy ocenić nasze działania w odniesieniu do pewnych norm, zasad i celów. Jeśli odnieśliśmy sukces – czujemy dumę, jeśli porażkę – wstyd lub winę.

Choć wstyd powoduje dyskomfort, może być bardzo pomocną emocją, bowiem lęk przed nim sprawia, że korygujemy swoje zachowanie i staramy się unikać działań, które mogą zostać uznane za nieprzyzwoite.

Ten „dobry” wstyd skłania do refleksji, mobilizuje do poprawienia sytuacji i doskonalenia siebie. Odczuwając go, myślimy: zrobiłem coś, co wprawiło drugą osobę w zakłopotanie, sprawiło jej przykrość i jest mi z tym źle, więc będę uważał, by już tego nie powtórzyć. Czerwienimy się, spuszczamy oczy. Takie objawy wstydu działają w relacjach społecznych na naszą korzyść, bo – jak zauważa prof. Zbigniew Zaleski – informują innych ludzi o tym, że mamy wewnętrzne hamulce i staramy się kontrolować nasze zachowania... Co się dzieje, gdy go brakuje? Psychoterapeutka Anna Dodziuk uważa, że bez wstydu niemożliwa jest prawdziwa bliskość, która wymaga uważności: „Jeżeli ktoś ma go zbyt mało i stale przekracza czyjeś granice, musi za to płacić. Osoby, których prywatność bezceremonialnie narusza, zaczynają trzymać się od niego z daleka albo wręcz bronią się przed intruzem, który nie rozumie, dlaczego jest odrzucany czy pomijany”.

Wewnętrzny ból
Konstruktywny, dobry wstyd chroni granice w relacjach. Dzięki niemu powstrzymujemy się przed zrobieniem rzeczy, których moglibyśmy się potem... wstydzić. Ale niekiedy wstyd rozciągamy nie tylko na myślenie o swoich czynach, ale o samym sobie. Wstydzimy się tego, kim jesteśmy. Że jesteśmy.

„Dotkliwie i wyraźnie czułem, że nie jestem godzien i nie mogłem tego uczucia powiązać z jakimkolwiek popełnionym przeze mnie grzechem”, pisał amerykański psycholog Lewis Smedes, autor studium pt. Shame and Grace. Twierdzi on, że cała nasza kultura dba o to, byśmy od małego częściej czuli wstyd niż dumę. Od przedszkola jesteśmy porównywani z rówieśnikami i ciągle punktowane są nasze braki, w szkole nauczyciele w kartkówkach podkreślają błędy dziecka, a nie dobre i twórcze odpowiedzi. Zdaniem Smedesa do paraliżującego wstydu przyczyniają się trzy czynniki: świecka kultura, promująca model: „trzeba się dobrze czuć, dobrze wyglądać i dobrze czynić”, religia pozbawiona łaski, akcentująca, że jeśli przekroczymy prawo boże, to zostaniemy odrzuceni i potępieni, oraz brak akceptacji ze strony rodziców.

To właśnie rodzice są pierwszymi „zawstydzaczami”. Pokazują normy i zasady, wyznaczają cele, a gdy dziecko łamie normy lub wybiera inne cele – okazują mu dezaprobatę. Zawstydzaczami są również inne ważne osoby: dziadkowie, opiekunowie, nauczyciele, wreszcie grupa społeczna, w której funkcjonujemy. Wstyd jest reakcją na okazane nam przez innych potępienie i pogardę.

Wstydzimy się, bo mamy świadków naszego nagannego zachowania. Ale wstydu nie można zawężać tylko do wymiaru publicznego. Badania amerykańskich psychologów June Price Tangney, Pauli M. Niedenthal i Igora Gavanskiego wykazały, że ludzie przeżywają wstyd również w samotności. I to przeżywanie wstydu post factum, we własnym wnętrzu, boli bardziej. Halszka Opfer wyszła za mąż i wyprowadziła się daleko od rodzinnego domu. W nowym miejscu nikt nie wiedział, co przeżyła, a jednak codziennie się wstydziła – samej siebie. Uważała, że jest gorsza od innych, że nic dobrego jej się od życia nie należy, we wszystkich relacjach z ludźmi zajmowała pozycję ofiary...

Choroby, konta, rodziny...

Psychologowie szkicując mapę wstydu wskazują, że jego źródłem może stać się każdy aspekt naszego Ja: fi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy