Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

3 lutego 2016

Uda(wa)na utrata pamięci

90

Zaburzenia pamięci symulują ci, którzy chcą wyłudzić odszkodowanie. Gdy je dostają, cudownie zdrowieją. Czy można odróżnić prawdziwe zaburzenia od symulacji choroby?

Kłamiemy ponoć przynajmniej dwa razy dziennie, najczęściej z zupełnie prozaicznych powodów. Chcemy w ten sposób uniknąć krytyki, zyskać aprobatę lub pokazać się w lepszym świetle. Najłatwiej skłamać, zasłaniając się niepamięcią. „Nie pamiętam” – jak mantrę powtarzają oskarżeni i chcący ich chronić świadkowie. Czasem jednak ludzie posuwają się dalej – symulują objawy choroby. Dlaczego podejmują takie próby? Zdaniem Richarda Rogersa, psychologa z Uniwersytetu w Nowym Teksasie, redaktora książki poświęconej symulowaniu, zjawisko to można wyjaśnić na trzy sposoby: psychopatologii, zachowań antyspołecznych oraz metod radzenia sobie w sytuacjach trudnych.

POLECAMY

Zwolennicy psychopatologicznego po[-]dejścia do symulowania utrzymują, że jest ono wynikiem zaburzeń psychicznych. Chory, tracąc kontrolę nad doświadczanymi objawami, wytwarza (symuluje) nowe, które z czasem zaczyna traktować jak prawdziwe. Pogląd ten stracił uznanie wraz z pojawianiem się „cudownych uzdrowień”, występujących po otrzymaniu odszkodowań przez ofiary wypadków. Spowodowało to przesunięcie akcentu z psychopatologicznej na ekonomiczną motywację symulowania.

W literaturze dotyczącej wykrywania symulowania można odnaleźć wytyczne, zgodnie z którymi należy rozważyć wystę[-]powanie symulowania, gdy dana osoba występuje w roli oskarżonego i może uzyskać oczywiste, wtórne korzyści z prezentowania rzekomych deficytów. Jeśli dodatkowo występują dowody sugerujące antyspołeczne zaburzenia osobowości, prawdopodobieństwo symulowania przez tę osobę jest bardzo wysokie.

Trzeci sposób wyjaśniania motywów symulowania wiąże się ze strategiami radzenia sobie w sytuacjach trudnych. Zwolennicy tego podejścia zakładają, że prawdopodobieństwo symulowania wzrasta, kiedy sytuacja oceniona zostaje jako wroga, stawka jest wysoka, i kiedy wydaje się, że nie ma innych możliwości. W kontekście sądowym na przykład, w obliczu lawiny obciążających dowodów, oskarżony może dojść do wniosku, że symulowanie jest jego ostatnią szansą, bo nie ma już nic do stracenia.

Nietrudno zgadnąć, że skuteczne symulowanie w dużej mierze zależy od stopnia znajomości symulowanego zaburzenia. Szczególnie łatwo wcielić się w osobę doświadczającą zaburzeń pamięci, bowiem większość osób z łatwością potrafi wymienić cechy „słabej” pamięci. W związku z tym zaburzenia pamięci są najczęściej wybieraną formą symulowania zaburzeń psychicznych przez osoby, które dzięki temu mogą uzyskać wtórne korzyści (odszkodowania, renty itp).

Amnezja kryminalna
Przypadki amnezji odgrywają ważną rolę w kontekście sądowym. Kiedy oskarżony utrzymuje, że nie pamięta przestępstwa, którego rzekomo się dopuścił, ma to znaczący wpływ na przebieg procesu sądowego. Taka amnezja może stać się podstawą oceny niepoczytalności sprawcy podczas dokonywania zbrodni, a tym samym zasadniczo warunkować wynik procesu. W sprawach cywilnych, dotyczących na przykład odszkodowań dla ofiar wypadków, zgłaszanie amnezji jako skutku urazu może wpływać na wysokość odszkodowania.

W kontekście sądowym najczęściej spotyka się amnezję fragmentaryczną (por. „Rodzaje niepamięci”). Według statystyk, aż 25-45 proc. oskarżonych, którym udowodniono popełnienie morderstwa, mówi o amnezji obejmującej wydarzenie kryminalne. Dlatego podstawowym zadaniem psychologów i psychiatrów jest trafne rozróżnianie prawdziwej i symulowanej amnezji fragmentarycznej.

Wielu specjalistów jest zdania, że jeśli pacjent twierdzi, iż początek i zakończenie amnezji miały charakter łagodny i stopniowy, można przypuszczać, że rzeczywiście doświadczył zaburzeń pamięci, natomiast raporty o gwałtownym początku i zakończeniu luki pamięciowej mają być wskaźnikami symulowania. Powszechne jest również przekonanie, że prawdziwa amnezja ma charakter wyrywkowy (pewne aspekty przestępstwa są odpamiętywane), podczas gdy symulowana amnezja jest absolutna. Utrzymuje się też przeświadczenie, że symulowana amnezja może zostać wykryta na podstawie niespójności lub sprzeczności w powtarzanych przesłuchaniach. Wszystkie wymienione przykłady koncentrują się na cechach sprawozdań osób na temat ich niepamięci.

Podstaw rozróżniania amnezji prawdziwej od symulowanej można również szukać w historii zaburzeń psychicznych oraz naturze przestępstwa (ważne jest np. to, czy zostało dokładnie zaplanowane, czy też było popełnione pod wpływem impulsu). Jednak kryteria te zostały ustalone jedynie na podstawie obserwacji klinicznych, w związku z czym ich wartość w wykrywaniu symulowania jest ograniczona.

Przesadnie źle
Prowadzone są jednak liczne badania laboratoryjne dotyczące wykrywania symulowania zaburzeń pamięci. Na ich podstawie ustalono, że symulanci zbyt głęboko „wchodzą w rolę” i zwykle wypadają w testach znacznie gorzej niż osoby z rzeczywistymi zaburzeniami pamięci. Najbardziej popularne techniki służące do wykrywania symulowania zaburzeń pamięci można podzielić na dwie duże grupy: narzędzia skonstruowane specjalnie do wykrywania symulowania zaburzeń pamięci oraz analizy wyników standardowych testów neuropsychologicznych, służących do badania pamięci.
Narzędzia skonstruowane specjalnie do wykrywania symulowania zaburzeń pamięci charakteryzują się dwiema cechami. Po pierwsze, są skonstruowane w taki sposób, aby ocena trudności testu przez osoby badane znacznie przekraczała rzeczywisty stopień jego trudności. Zwiedzeni pozorną trudnością testu symulanci osiągają dzięki temu znacznie niższe wyniki niż osoby z prawdziwymi zaburzeniami pamięci. Po drugie, testy do wykrywania symulantów charakteryzują się wysokim poziomem trafności fasadowej. Oznacza to, że osoby badane są przekonane, że testy te służą wyłącznie do badania funkcjonowania pamięci.

Analizy rezultatów uzyskiwanych w standardowych testach pamięci polegają na ustalaniu wartości granicznych dla wyników osiąganych w standardowych testach neuropsychologicznych. Wartość graniczna to najniższy wynik osiągany przez osoby z udokumentowanymi prawdziwymi zaburzeniami pamięci. Jeśli ktoś osiągnie wynik niższy niż określona wartość graniczna dla danego testu, to można podejrzewać występowanie symulowania. Drugi sposób analizowania wyników standardowych testów ma charakter jakościowy – umożliwia wskazanie zasad i praw funkcjonowania pamięci, które zostały złamane. Są nimi np. efekt pierwszeństwa i efekt świeżości, czyli powszechnie uznane prawa zapamiętywania elementów z listy, zgodnie z którymi elementy z początku i końca listy są lepiej zapamiętywane i odpamiętywane w porównaniu z elementami ze środka listy. Julie A. Suhr, psycholog z Uniwersytetu w Iowa stwierdziła, że zarówno u osób zdrowych, jak i z urazami mózgu występują oba efekty, podczas gdy symulanci przełamują efekt pierwszeństwa.

Symulujący mózg
I...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy