Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

UCZONY TEŻ CZŁOWIEK

0 189

O nadużyciach popełnianych przez naukowców pisze WITOLD KARCZEWSKI.

Wielu ludzi wciąż wierzy, że uczeni to osoby —  z definicji — nieskazitelne. Nierzadko tak jest,  ale muszę z przykrością potwierdzić  prawdziwość skądinąd banalnego  twierdzenia, że uczeni są częścią danego  społeczeństwa i ich poziom etyczny nie różni się wyraźnie od średniej, a doświadczenia historyczne Polaków i nasza sytuacja ekonomiczna powodują, że średnia ta nie imponuje. Warto zacytować parę wypowiedzi. Prof. Jan Koteja, ustosunkowując się do (przewrotnego) wiersza Czesława Miłosza „Uczeni", napisał niedawno w „Forum Akademickim" („Forum Książki", wrzesień 2001): „Od kilku lat uczony (mowa o Polsce) ma nauczać, jak zdobyć sukces (dlatego zakłady fryzjerskie nazywają się teraz instytutami (...), a wiejskie szkoły prywatne „wyższymi uczelniami" (...). Uczony to niestety też człowiek, (...) i trudno mu się dziwić (...), że chwali tępotę i brzydotę, bogactwo i „różnorodność" supermarketów oraz wielbi bankowość, w złudnej nadziei, że ze stołu spadnie mu choć okruch tego, co spożywa prezes banku". Profesor dodał: „Od zarania dziejów właściciele i dysponenci środków materialnych oczekiwali od uczonych służalczości". Obawiam się, że - częściowo przynajmniej — tego się doczekali i nie tak wielu uczonych tupnęłoby dziś nogą z okrzykiem „E pur si muove!" („A jednak się obraca!"). Jeśli nawet by to zrobili, to być może odwołaliby owo twierdzenie (podobnie jak uczynił jego autor, Galileusz), gdyby od tego zależeć miała dalsza ich kariera.

Fałszowanie, fabrykowanie i plagiatorstwo

Czy nauka ma „niezwykłe zdolności samokorygujące", jak wciąż jeszcze sądzi wielu uczonych? Niestety, główna teza specjalnie poświęconego etyce naukowej zeszytu „Science & Engineering Ethics" (kwiecień 1999) brzmi: „Nadzieja, że środowisko naukowe uruchomi własne mechanizmy naprawcze i będzie demaskować zjawiska zwane „FFP", czyli Fałszowanie, Fabrykowanie i Plagiatorstwo - okazała się złudna. Społeczność naukowa nie chce i nie jest do tego zdolna; konieczne jest wsparcie spoza struktur nauki".

Z tego stwierdzenia wynikają co najmniej dwa ważne wnioski: po pierwsze, nie tylko w Polsce mamy kłopoty z występkami przeciwko etyce w nauce (i ich sygnalizowaniem); po drugie, nasze niewielkie jeszcze doświadczenia w skutecznym zwalczaniu „scientific misconduct" pokazują dość smętny obraz rzeczywistości.

Problemy etyki w nauce dzielą się na dwa główne nurty: pierwszy to kłopoty niektórych uczonych z własnym pojmowaniem etyki, zaś drugi, bardziej złożony, to osobliwe niekiedy związki między światem nauki a światem polityki. Niewielu uczonych uważa kradzież własności intelektualnej i podobne występki za sprawę poważną. Zupełnie inaczej niż w USA, Wielkiej Brytanii, czy ostatnio w Niemczech - w naszej nauce zdumiewa cisza wokół spraw zawłaszczania cudzego dorobku, wymyślania wyników badań i podobnych odstępstw od elementarnych zasad etycznych. Zespół ds. etyki w nauce nigdy nie otrzymał pierwszego sygnału o występku od senatu uczelni, rady wydziału czy rady naukowej instytutu (te starają się często „zamiatać pod dywan" w przekonaniu, że uzewnętrznienie sprawy zaszkodzi ich instytucji). Sygnały są zawsze indywidualne (czasem anonimowe - te nie są rozpatrywane), z reguły od osób bezpośrednio zainteresowanych (np. pokrzywdzonych), czasem zaś z zewnątrz.

Publikuj lub zgiń

Wydaje mi się, że społeczność naukowa przestała dbać o swój „image". Kiedyś Profesor był autorytetem także moralnym. W 1830 r. Charles Babbage (brytyjski matematyk i twórca słynnej machiny Babbage'a - mechanicznego komputera) stwierdził, iż ludzie popełniający występki przeciwko etyce w nauce to psychopaci. Jeszcze w roku 1981 (tak!) Philip Handler, prezes Narodowej Akademii Nauk USA, powiedział w Kongresie Stanów Zjednoczonych, że normalny uczony nie rozumie oszustw w nauce, ponieważ są one przejawem psychopatycznego zachowania. Ale w 1982 r. ukazała się książka Broada i Wade'a zatytułowana „Zdrajcy prawdy" i „zupa się wylała". Okazało się, że z etyką w nauce jest źle. Oto jeden tylko przykład: pewien badacz domalowywał białym myszkom ciemne plamy, by udowodnić, że przeszczepy skóry, które nie miały prawa się przyjąć — w jego rękach się przyjmują.

W etyce naukowej mamy swoje własne „osiągnięcia", np. utytułowaną osobę, która sama pisze entuzjastyczną recenzję swojej książki i podpisuje tę recenzję cudzym (znanym!) nazwiskiem. Mamy też osobę tłumaczącą (przy pomocy młodszych współpracowników!) zagraniczne dzieło i wydającą je pod własną „firmą" (bez cytowania prawdziwych autorów). Znaleźliby się też „nauczyciele", którzy zaliczają studentom egzaminy w zamian za usługi materialne (ceny stałe). Warto śledzić prasę. Sądziłem kiedyś naiwnie, iż w Polsce wciąż bardziej szanujemy etos uczonego — być może dlatego, że w naszej części świata hasło „publish or perish" (czyli „publikuj lub zgiń, przepadnij") nie jest jeszcze tak bezwzględnie wymuszane przez system finansowania badań naukowych, jak np. w Stanach Zjednoczonych (a to uważałem za praprzyczynę etycznych katastrof w nauce). Ale tu nie chodzi tylko o finansowanie.

W wielu przypadkach, które znam z racji pełnienia funkcji przewodniczącego zespołu ds. etyki w nauce, często bardziej chodziło o szybkie zdobycie sławy, rozgłosu, o karierę niż o tzw. „kasę". Uczeni są w większości ludźmi ambitnymi i na ogół podobają się sobie... Być może to im nie wystarcza i chcieliby - wiele ryzykując — spodobać się także innym.

Kiedyś wierzyłem, że bycie uczonym, lekarzem, nauczycielem wymaga kultywowania etosu specyficznego dla tych zawodów — będących przecież rodzajem misji. Dziś sam z siebie się śmieję. Aby ułatwić unikanie kłopotliwych sytuacji, zespół ds. etyki w nauce umieścił na stronach internetowych Komitetu Badań Naukowych (www.kbn.gov.pl) tekst „Dobra praktyka naukowa. Rekomendacje" (jego głównym autorem jest prof. Maciej W. Grabski). Tytuł mówi, jak sądzę, sam za siebie.

Czytałem w „Gazecie Wyborczej" (kwiecień...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy