Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Laboratorium

2 listopada 2016

Ty też jesteś superbohaterem

0 724

Dzięki superbohaterom uświadomiłam sobie, że ludzie są różni. I że nie muszę traktować swojej choroby jako przekleństwa, lecz jako dar albo wręcz supermoc - mówi Janina Scarlet.

MICHAŁ CHUDOLIŃSKI: Pracując z pacjentami, zaprasza Pani do gabinetu... superbohaterów. Dlaczego? Co daje wprowadzenie do psychoterapii elementów popkultury?

Janina Scarlet: Zależy mi, by osoba, która potrzebuje wsparcia, uświadomiła sobie, że jest superbohaterem we własnym mikrokosmosie i że nie jest osamotniona w swym cierpieniu. Staram się inspirować pacjentów do pozytywnej zmiany i zachęcam, by sami wspierali innych potrzebujących pomocy – co też sprzyja zdrowieniu.

POLECAMY

Wykorzystywanie fikcyjnych opowieści w leczeniu traumy nie jest jednak niczym nowym. Już wcześniej w terapii sięgano po elementy beletrystyki czy filmów. Dziś coraz częściej wykorzystujemy opowieści o superbohaterach. To dowód, że stali się oni częścią współczesnej mitologii. Mogą służyć zarówno jako wzory do naśladowania, jak i symbole nadziei i uzdrowienia.

Skąd wzięła się Pani fascynacja superbohaterami i niesamowitymi światami kreowanymi w literaturze czy filmie?

Od zawsze fascynowały mnie fikcyjne opowieści, wychowałam się na nich. Jako dziecko zaczytywałam się w opowiadaniach o Sherlocku Holmesie. Superbohaterów odkryłam natomiast dość późno, dopiero w czasach licealnych. Gdy obejrzałam pierwszy film o X-Menach, czyli osobach obdarzonych w wyniku mutacji niesamowitymi mocami, zdałam sobie sprawę, że ludzie mogą pochodzić z różnych środowisk – jak ja, mogą być ofiarami znęcania się – jak ja, i mogą sami decydować, jaką drogą podążą – czy wykorzystają swoje doświadczenie i zdolności, by pomagać innym, czy im szkodzić.

Utożsamiłam się z mutantami. Tematy poruszane w ich historiach – alienacja, wykluczenie, poczucie bycia innym, strach przed innością – są mi bardzo dobrze znane. Urodziłam się na Ukrainie nieopodal Czarnobyla, w żydowskiej rodzinie cudem ocalałej z Holokaustu. Tam spędziłam dzieciństwo. Byłam małym dzieckiem, gdy doszło do wybuchu w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, co się wydarzyło, dopóki wokoło nie zaczęli chorować i umierać ludzie. Pamiętam jak przez mgłę, gdy jako trzylatka uczestniczyłam z rodzicami w paradzie z okazji święta pracy. Maszerowaliśmy z tłumem ludzi, byłam bardzo podekscytowana. Siedziałam na ramionach ojca, trzymając w ręku czerwony balonik. Nagle usłyszałam paniczny, rozpaczliwy krzyk, chyba kobiety. Miała potworne drgawki. Ludzie zaczęli szukać ratowników, a tymczasem kilka kolejnych osób upadło na ziemię, tracąc przytomność. Ojciec, nie zastanawiając się ani chwili, wziął mnie i moją mamę za rękę. I zaczęliśmy uciekać.

Superpomoc

Pomimo posiadania wielkiej siły, sprytu lub niezwykłych zdolności, superbohaterowie też zmagają się z problemami i mają słabości. Przyjrzenie się ich historiom może nam pomóc w radzeniu sobie z własnymi trudnościami. X-Meni – poczucie wykluczenia, poczucie bycia innym, akceptacja różnorodności. Storm – klaustrofobia, żałoba, doświadczenie traumy. Profesor Xavier – niepełnosprawność, trauma. Spider-Man – strata najbliższych i przeżywanie żałoby, poczucie winy, bullying w szkole, odpowiedzialność za właściwe wykorzystywanie własnych zdolności. Batman – żałoba, fobia. Superman – samotność, strata, alienacja. Batgirl – PTSD, niepełnosprawność. Iron Man – trudne relacje z ojcem, żałoba, nadużywanie alkoholu. Kapitan Ameryka – żałoba, szok kulturowy i cywilizacyjny. Wonder Woman – siła i wytrwałość wbrew przeciwnościom, strata przyjaciół i kolegów, radzenie sobie z traumą.

Odczuła Pani skutki promieniowania radioaktywnego?

Niestety tak. Zbyt późno dowiedzieliśmy się, że woda, którą pijemy, oraz warzywa, które jemy, są od tygodni zatrute. Przebywałam też dużo na świeżym powietrzu, bawiąc się z rówieśnikami. Zaczęliśmy szukać pomocy lekarskiej, stosowaliśmy jodynę. Mimo to niektórzy z nas mieli dolegliwości zdrowotne. Mnie przez wiele lat dokuczały obfite krwawienia z nosa i silne migreny. Dużo czasu spędziłam w szpitalu. To było nie do wytrzymania! Nie mogłam tam nic robić, nawet czytać. Oprócz wszechogarniającej nudy borykałam się z samotnością spowodowaną izolacją. Zaczęłam miewać koszmary i nie mogłam zasnąć bez włączonego światła.

Przez wiele lat bałam się przebywać w tłumie. Nie chciałam też rozmawiać o Czarnobylu. Dopiero jako dorosła kobieta zdałam sobie sprawę, że doświadczyłam wtedy zespołu stresu pourazowego.

Gdy miałam 12 lat, wyemigrowaliśmy do USA. Do decyzji o wyjeździe skłoniła moich rodziców z jednej strony katastrofa, a z drugiej – uprzedzenia wobec Żydów w naszych rodzinnych stronach. Żydzi nie mogli wykonywać niektórych zawodów, często byli ofiarami przemocy.

Początki w Ameryce nie były łatwe. Zwracałam uwagę znikomą znajomością angielskiego, brakiem makijażu, krwotokami z nosa. Udawałam, że mam katar albo jestem chora na grypę. Mimo to zdarzało mi się przypadkiem usłyszeć, jak uczniowie z mojej klasy przestrzegali innych, by mnie nie dotykali, bo jestem „radioaktywna”. Choć nie mieli pojęcia, co mi się przytrafiło, oceniali mnie i osądzali. Długo nie miałam przyjaciół i byłam osamotniona. Bałam się i czułam się dziwadłem. Wstydziłam się swojego ciała i dolegliwości. Z czasem przerodziło się to w depresję...

I wtedy pomogli Pani X-Meni?

Zachwyciły mnie portrety postaci i świat przedstawiony w filmie Bryana Singera, pierwszej ekranizacji komiksów o tej grupie superbohaterów. Ich mutacje genetyczne nierzadko były wynikiem promieniowania. To nic, że mutanci nie istnieli naprawdę, bo zaistniała między nami więź, która pomogła mi zachować… normalność.

Co by zrobił Batman?

Kiedyś Popeye zachęcał dzieci do jedzenia szpinaku. Dziś jego rolę przejęli Batman i Superman. Brian Wansink z Cornell Food and Brand Lab oraz jego współpracownicy przeprowadzili badanie z udziałem 22 dzieci w wieku 6–12 lat przebywających na letnim obozie. Podczas czterech środowych lunchów pytano je,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy