Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

25 sierpnia 2020

NR 7 (Wrzesień 2020)

Toksyczne relacje

153

Dlaczego wybieram takiego, a nie innego partnera? Od czego zależy to, jak buduję związek? Dlaczego mimo prób popełniam te same błędy? Jak stworzyć szczęśliwy związek i jak może mi w tym pomóc wiedza o teorii więzi?

Aleksandra i Marek poznali się na wyjeździe dla singli. Ona po kilku latach rozstała się z partnerem, który jej zdaniem nigdy nie był wystarczająco zaangażowany. On nigdy wcześniej nie był w długotrwałej relacji. Marek od początku wpadł Oli w oko – tajemniczy, nieodgadniony, a przez to interesujący, posiadający to „coś”. Na wyjeździe dużo ze sobą rozmawiali, potem znikał na kilka godzin – lubił, jak sam mówił, doświadczać ciekawych miejsc w samotności. Po powrocie Ola pisała i dzwoniła do Marka, proponowała spotkania, wspólne wyjścia. Po kilku tygodniach „intensywnej” znajomości postanowili zamieszkać razem. Na tym etapie wydawało się jej, że mała aktywność ze strony partnera zniknie z czasem, że w końcu powie „kocham cię”, zacznie o sobie więcej opowiadać, otworzy się przed nią. Miała nadzieję, że będzie się czuła najważniejszą osobą dla niego. 
Niestety, mijały kolejne miesiące, a Marek nadal nie wyznawał miłości. Dużo czasu spędzał sam, organizował samotne wyjazdy, na które nie chciał zabierać partnerki. Powoli narastał w niej niepokój, poczuła się zaniedbana, pominięta (jak w poprzednim związku). Obawa, że nie jest ważna i kochana, narastała, aż zamieniła się w gniew. Po kolejnym wyjściu Marka Ola zasypała go gradem wiadomości tekstowych: „Gdzie jesteś?”, „Dobrze się bawisz?”, „Kiedy wrócisz?”, „Czy wszystko w porządku?”, „Dlaczego nie odpisujesz?”, „Widzę, że masz mnie gdzieś!”, „Jak masz mnie w d…, to może się wyprowadź” itd. Marek cały wieczór nie odpowiadał. Kiedy wrócił, rozpoczęła się karczemna awantura. Ola krzyczała i przeklinała partnera za to, że jej nie szanuje, nie poświęca jej czasu, ignoruje ją. Że ona siedzi godzinami sama w domu, że nie rozmawiają ze sobą, że zawsze kiedy dotykają ciężkich tematów, to on wychodzi z pokoju itd. Marek chciał wyjaśnić, że nie spoglądał na telefon, ale poczuł się całkowicie przytłoczony agresją Oli, jej krzykami i domaganiem się wyjaśnień. Chciał się wytłumaczyć, ale nie mógł znieść tego napięcia i powiedział tylko: „Pogadamy, jak się uspokoisz” i znowu wyszedł z mieszkania. Wściekła Ola poczuła się po raz kolejny porzucona. Tego typu sytuacje zaczęły się powtarzać, ich gwałtowność narastać, aż doszło do kolejnego rozstania. 

POLECAMY

Wychodzę, kiedy zaczynasz krzyczeć

Powyższa sytuacja przypomina medialny skandal, jaki wybuchł w ubiegłym roku w amerykańskich mediach. Do internetu wyciekły nagrania pełnej emocji kłótni bardzo znanej pary hollywoodzkich gwiazd. Dziś te osoby nie są już razem, doszło do rozwodu – bardzo nieprzyjemnego rozstania, po którym każda ze stron oskarżała partnera o stosowanie przemocy. Nagrania te odbiły się bardzo szerokim echem, ponieważ stanowiły materiał do analizy przez wielu specjalistów, podcasterów, doradców – w tym psychoterapeutów. Trudno stawiać jakąkolwiek diagnozę. Wypowiedzi, które można było usłyszeć w komunikacji celebrytów, bardzo przypominają przypadek Oli i Marka oraz wielu par zgłaszających się po pomoc terapeutyczną. W nagraniu padają między innymi następujące słowa: 
Ona: „To jest chronicznie, zawsze to robisz, wychodzisz do innego pokoju, kiedy zaczynamy poważnie rozmawiać”.
On: „Wychodzę, kiedy zaczynasz krzyczeć, tak jak zrobiłaś awanturę na wakacjach”. 
Ona: „(krzykiem) Nie będę rozmawiać o tym, co się wydarzyło rok temu, bo mam tego k… dosyć (…). Nie mogę znieść, kiedy się ode mnie oddalasz”.
On: „Oddalam się, bo nie chcę, żeby doszło do zbyt gwałtownej kłótni (…). Uderzyłaś mnie ubiegłej nocy, kiedy rozmawialiśmy”.
Ona: „Nigdy nie walczysz o mnie, nigdy nie wracasz, nic dla mnie nie robisz, nie starasz się, mam tego dosyć, masz w tym być razem ze mną, cokolwiek się będzie działo! Nie mam żadnej stałości ani poczucia bezpieczeństwa, mówię ci – potrzebuję zapewnienia, że będziesz ze mną, potrzebuję obietnicy, że będziesz dla mnie nawet, jeśli będzie trudno. Łatwo jest uciekać od problemów, nigdy nie chciałam nikogo uderzyć, ale nie zgadzam się na twoje odchodzenie, nie może tak być! (…). Nie możesz uciekać, nie możesz, cholera, uciekać, kiedy robi się ciężko!”.

KIEDY Potrzebuję być w kontakcie

Jak możesz komunikować partnerowi swoje potrzeby, jeśli cechuje Cię styl przywiązania ambiwalentno-lękowy (zaabsorbowany):

  • „Naprawdę rozumiem twoją potrzebę przestrzeni i samotności w tym momencie. Bardzo by mi pomogło, gdybyś mógł/mogła sygnalizować mi, kiedy potrzebujesz przerwy, abym nie myślał/myślała, że coś między nami jest »nie tak«”.
  • „Poczucie bycia w kontakcie jest dla mnie bardzo ważne. Gdybyś mógł/mogła odpowiadać na kontakt z mojej strony w miarę szybko, to by znaczyło bardzo wiele dla mnie”.
  • „Twoje zapewnienia, że wszystko między nami dobrze, znaczą dla mnie więcej niż sobie wyobrażasz. Czasami trudno mi uświadomić to sobie samemu”.
  • „Czasami zanadto skupiam się na tobie i twoich potrzebach, ponieważ w desperacki sposób chcę się poczuć bezpiecznie i »czytać między wierszami«. To byłoby bardzo pomocne, gdybyś czasami mógł mnie zapytać, czego potrzebuję w łagodny sposób, bez nacisku”.
  • „Boję się, kiedy nie mam jasności w ważnych dla mnie sprawach. Mam również tendencję do błędnego odczytywania ludzkich intencji. Twoja zgoda, by wyjaśniać intencje pewnych zachowań bez obrażania się, że tego oczekuję, może mi pomóc poczuć się z tobą bezpiecznie”.

Wzorce przywiązania

Bardzo trudno czyta się te słowa, ponieważ partnerzy jakby nie słuchali i nie rozumieli nawzajem swoich potrzeb. Wiele par latami funkcjonuje w tego typu toksycznych relacjach, nie rozumiejąc swojego postępowania. Historia pary, opisana na początku artykułu, oraz zapis nagranej kłótni pokazują, że partnerzy w związkach mogą wykonywać pewien „taniec” wynikający z ich nieświadomych matryc, które dotyczą tego, jak ich zdaniem powinien wyglądać związek i czego można w nim oczekiwać. Matryce te – według teorii przywiązania (teoria więzi) – nazywane są stylami przywiązania. Zgodnie z powyższą koncepcją, której twórcą był brytyjski psychoanalityk i psychiatra John Bowlby, tworzenie bliskich emocjonalnych więzi pomiędzy ludźmi ma kluczowe znaczenie dla prawidłowego rozwoju jednostki i jest wręcz potrzebą biologiczną. Ogromny wpływ na rozwój młodego człowieka ma sposób (jakość relacji), w jaki był traktowany przez głównych opiekunów – zazwyczaj rodziców. Te pierwsze relacje mają zagwarantować dziecku bezpieczeństwo, ochronę i przetrwanie. Niezwykle istotną funkcją matki jest zdolność odzwierciedlania stanów psychicznych dziecka – co staje się podstawą jego tożsamości. Obraz i jakość tej pierwotnej więzi każdy człowiek przechowuje w postaci umysłowych schematów i na tej podstawie formułuje oczekiwania odnośnie do tego, jak inni będą się wobec niego zachowywać. W umyśle zapisuje się obraz tego, jacy jesteśmy (tzw. self), np. godni czy niegodni miłości, obraz tego, jacy są inni ludzie (tzw. obiekt), np. przewidywalni, opiekuńczy, oraz wyobrażenie ich wzajemnej relacji, np. czy ludzkie relacje są pełne miłości i zaufania czy raczej pełne wrogości i niepewności. Zachowania związane z przywiązaniem towarzyszą człowiekowi przez całe życie i są aktywowane w bliskich relacjach oraz w sytuacjach stresu, lęku, niepewności. Miłość jest szczególnym rodzajem więzi emocjonalnej – potrzebą wdrukowaną w nasz mózg przez tysiące lat ewolucji. Jest wręcz podstawą przetrwania. Ludzki umysł odczytuje izolację i porzucenie jako zagrożenie, z kolei bliskość, dotyk i wrażliwość emocjonalną bliskich osób jako stan bezpieczeństwa, w którym jednostka może się swobodnie uczyć i rozwijać. Podstawowe wzorce przywiązania, które tworzą się w okresie najwcześniejszego dzieciństwa, w dalszym rozwoju podlegają wpływom kolejnych, istotnych relacji w naszym życiu (nauczyciele, koledzy szkolni, przyjaciele, dalsza rodzina). Utrwalają się, stając względnie stałymi stylami przywiązania. Następcy Bowlbiego – Mary Ainsworth, Mary Main, Judith Salomon oraz Peter Fonagy na podstawie badań wyróżnili następujące style przywiązania:

  1. Styl ufny – znakiem rozpoznawczym tego wzorca jest spójna i wiarygodna narracja wskazująca, że jednostka ceni intymność i potrafi przedstawić wiarygodny i pełny obraz dwóch osób zaangażowanych w relację. Ufny styl wiąże się z nadawaniem dużego znaczenia bliskości, wzajemności oraz zaufaniu. Osoby posiadające ten wzorzec wierzą, że one oraz inni ludzie są godni miłości, potrafią bez lęku dawać oraz czerpać z relacji. Stawiają granice i wymagania, biorąc pod uwagę potrzeby i stany innych. Ufność w zaangażowanie drugiego człowieka pozwala im dawać dużą przestrzeń partnerom.
  2. Styl lękowo-unikowy – osoby prezentujące ten wzorzec mają trudność wchodzenia w bliskie relacje. Stosują mechanizmy umniejszania znaczenia relacji z bliskimi osobami, jak gdyby przekonywały same siebie, że inni nie są im potrzebni i mogą poradzić sobie same. Ludzie charakteryzujący się tym stylem zaprzeczają, że trudności pojawiające się w ich relacji wywierają głęboki wpływ i mogą ich dotykać. Bardzo ważne jest dla nich poczucie niezależności i umiejętność samodzielnego radzenia sobie. Są niezwykle wyczuleni na zbyt silną w ich mniemaniu bliskość. Myśl, że mogą być od kogoś zależni, przeraża ich i przytłacza, dlatego prezentują tendencje do wycofywania się i unikania zarówno bliskości, jak i konfrontacji. Podkreślają, że w związku potrzebują dużo przestrzeni. 
  3. Styl ambiwalentno-lękowy (zaabsorbowany) – znakiem rozpoznawczym tego wzorca jest ciągła niepewność, zazdrość, zagubienie i „zaabsorbowanie” tym, co dzieje się w relacji. Ciągłe skupienie na związku prowadzi często do silnych emocji w postaci lęku, złości, a także  nieprecyzyjnych, nawracających pretensji oraz niespójnych oczekiwań. Osoby o tym stylu przywiązania prezentują tendencję do kontrolowania swoich partnerów, powątpiewania w ich lojalność oraz miłość, co wynika z silnego, nieuświadomionego lęku przed porzuceniem. Lęk ten prowadzi do gniewu i częstych wybuchów złości skierowanych wobec partnera. Jednocześnie trudno tego typu osobom wyobrazić sobie, jaki wpływ ich ataki i trudne do spełnienia oczekiwania mogą mieć na innych ludzi. Badacze...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy