Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

23 listopada 2015

To kwestia smaku

184

Intuicje moralne są jak kubki smakowe znajdujące się na języku, a moralność - jak kuchnia. Każda kultura tworzy własny, unikatowy wzorzec smaków - mówi Jonathan Haidt.

Prof. JONATHAN HAIDT jest psychologiem społecznym, pracuje w Stern School of Business na Uniwersytecie Nowojorskim. Zajmuje się badaniami z obszaru psychologii moralności, stworzył intuicjonistyczny model ocen moralnych. Szuka sposobów wprowadzania etycznych praktyk w biznesie, organizacjach, miastach. Jest autorem książek Szczęście. Od mądrości starożytnych po koncepcje współczesne oraz Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka?, która właśnie ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Smak Słowa.

AGNIESZKA CHRZANOWSKA: – „Jennifer pracuje w szpitalnym laboratorium patomorfologii. Jest wegetarianką z powodów moralnych – uważa, że zabijanie zwierząt jest złe. Pewnego dnia dostaje zadanie spopielenia świeżych ludzkich zwłok. Wyrzucenie jadalnego mięsa wydaje się jej marnotrawstwem. Odcina więc kawałek i zabiera do domu, a następnie piecze go i zjada.” To jedna z wymyślonych historyjek, którą słyszą uczestnicy prowadzonych przez Pana Profesora badań. Od razu czujemy, że to, co zrobiła Jennifer, nie jest dobre i potępiamy jej zachowanie. Tak podpowiada nam intuicja.
JONATHAN HAIDT:
– Ludzie dokonują ocen moralnych szybko i emocjonalnie. Tak działa nasz umysł. Jest on podzielony: część procesów przebiega w sposób automatyczny, bez naszego wysiłku, i nawet nie zdajemy sobie z nich sprawy. Natomiast część to procesy, które sobie uświadamiamy i które mają charakter intencjonalny. Te dwa poziomy umysłu czasem są ze sobą w konflikcie. W książce Szczęście. Od mądrości starożytnych po koncepcje współczesne ilustruję ten podział za pomocą metafory słonia i jeźdźca. Umysł jest jak wielki słoń z malutkim jeźdźcem, siedzącym na jego grzbiecie. Jeździec stara się kontrolować słonia, może wskazywać mu drogę, którą ma podążać. I słoń oczywiście może pójść tą drogą. Jeśli jednak będzie miał inne pragnienie, to wybierze kierunek, który mu bardziej pasuje. Małemu jeźdźcowi trudno zapanować nad ogromnym zwierzęciem.
Dziś wiemy, że większość tego, co się dzieje w naszym umyśle, jest nieuświadomiona i automatyczna – to słoń. Jedynie maleńki „czubek” umysłu to nasze świadome, oparte na języku rozumowanie – czyli jeździec.

Jeździec nie ma zatem zbyt wiele do powie­dzenia...
– Ludzki mózg jest bardzo podobny do mózgów innych naczelnych. Różni je tylko kilka elementów, jednym z nich jest język. Kiedy ludzie nauczyli się posługiwać językiem i rozumować, co nastąpiło w ciągu ostatniego miliona lat, mózg nie był w stanie przeorganizować się na tyle, by ośrodki językowe przejęły kontrolę. Nie są zatem u władzy. Jak świetnie pokazał Michael Gazzaniga w badaniach dotyczących podzielonego mózgu, ośrodki mózgowe stale generują język, stale próbują wyjaśniać różne zjawiska, nawet jeśli nie mają dostępu do ich prawdziwych przyczyn. Gazzaniga nazwał te ośrodki modułem interpretującym.

Czyli najpierw pojawia się intuicja, dopiero potem dołącza do niej rozum. Jaka jest jego rola?
– Intuicja zawsze wyprzedza rozumowanie. Jednym z najważniejszych odkryć z obszaru psychologii społecznej ostatnich 30 lat jest to, że umysł stale ocenia wszystko, co do niego dociera. Robi to błyskawicznie, zwykle wystarczy ćwierć sekundy. Tak pojawia się pierwsza reakcja na dzieło sztuki, twarz, pomysł. To błysk emocji. Rozumowanie wymaga słów i potrzebuje więcej czasu – kilku sekund. Zawsze rozpoczyna się po tym, jak do głosu dojdzie intuicja. Nie jest to jednak proces niezależny, który konkuruje z intuicją. Pojawia się przecież w przestrzeni umysłowej ukształtowanej już przez afekt, który wystąpił wcześniej. Jeśli zatem pomysł nie podoba się nam – słoń oddala się od niego. A wtedy jeździec stara się ze wszystkich sił znaleźć sposób na odrzucenie lub obalenie idei. Jest mistrzem w wymyślaniu wyjaśnień po fakcie.

I podobnie dokonujemy ocen moralnych – natychmiast czujemy, że coś jest dobre lub złe. Jedynie 13 procent uczestników eksperymentu Pana Profesora stwierdziło, że Jennifer nie zrobiła nic złego, zjadając ludzkie szczątki.
– To, co zrobiła Jennifer, wzbudziło w badanych wstręt. Potępili jej zachowanie. Analiza odpowiedzi pokazała, że uczestnicy dokonywali ocen moralnych bardzo szybko. Dopiero potem przedstawiali uzasadnienia, często przy tym zapuszczali się w ślepą uliczkę – używali argumentu, z którego szybko wycofywali się, uświadomiwszy sobie, że jest błędny. Innymi słowy, rozumowanie moralne służyło poszukiwaniu argumentów, które uzasadniały sformułowaną wcześniej ocenę.

Inna historyjka dotyczy flagi: „Pewna kobieta sprząta w szafie i znajduje starą flagę amerykańską. Flaga nie jest już jej potrzebna, więc tnie ją na kawałki, których używa jako ściereczki do mycia łazienki”.
– Mamy tu do czynienia z niekrzywdzącym naruszeniem tabu. Nikt nie doznaje krzywdy, historia może jednak spowodować utratę szacunku wobec kobiety, wywołać odrazę. Uczestnicy moich badań szybko potępiali zachowanie bohaterów podobnych historyjek. Jednak – ku mojemu zdziwieniu – część z nich twierdziła, że ktoś ucierpiał. Szukali ofiary – jej obecność usprawiedliwiłaby emocje, które poczuli wobec bohatera. Ktoś na przykład wyjaśniał, że sąsiad mógł zobaczyć, jak kobieta niszczy flagę i poczuć się urażony. A pewne dziecko uzasadniło swoją ocenę przypuszczeniem, że strzępki flagi mogły zapchać toaletę i spowodować awarię. Nawet gdy osoby prowadzące wywiady wytaczały kontrargumenty, np. uspokajały, że nikt nie był świadkiem zdarzenia, uczestnicy szukali kolejnych „ofiar”. Nie chcieli przyznać, że czyn nie był zły, dochodzili do wniosku: „Wiem, że to złe, choć nie potrafię podać powodu”. Wpadali w tzw. osłupienie moralne – nie potrafili wyjaśnić tego, co intuicyjnie czuli.
To pokazuje, w jaki sposób działa „moduł interpretujący”. Jeździec stara się usprawiedliwić ocenę dokonaną przez słonia. Badani rozumowali nie w poszukiwaniu prawdy, lecz w celu uzasadnienia swoich reakcji emocjonalnych.

Skąd jednak wiemy, że coś jest dobre lub złe? Skąd się biorą nasze intuicje?
– Intuicje moralne są jak receptory smaku znajdujące się na języku, a moralność – jak kuchnia. Język
wiele mówi o naszym pochodzeniu. Mamy osobne receptory dla smaku słodkiego, kwaśnego, gorzkiego – pozwalały one naszym przodkom znajdować dojrzałe owoce. Mamy też receptory smaku słonego i „umami”, typowego dla pokarmów bogatych w białko – bo nasi przodkowie byli mięsożercami. Wszyscy mamy te same kubki smakowe, a jednak lubimy różne potrawy. Kuchnie są wynalazkami kulturowymi – każda kultura tworzy własny, unikatowy wzorzec smaków.
Podobnie nasze matryce moralne różnią się – jak kuchnie preferowane w różnych kulturach – jednak muszą zaspokoić nasze moralizujące umysły, wyposażone w kilka fundamentów moralnych. Takimi receptorami „smaków moralizujących”, analogicznymi do kubków smakowych na języku, są: troska, sprawiedliwość, lojalność, autorytet, świętość i wolność. Uważam, że nasze „smaki moralizujące” też wiele mówią o naszej przyszłości, łączą się bowiem z wyzwaniami adaptacyjnymi, przed którymi stawali nasi przodkowie. Silnie reagujemy, gdy widzimy przemoc czy okrucieństwo, ponieważ jesteśmy ssakami, przystosowanymi do tego, by troszczyć się o bezbronne potomstwo. Widok dorosłego, który bije dziecko, jest niczym kropla gorzkiego płynu na języku. Uruchamia etykę troski, wywołuje w nas współczucie oraz skłania do opieki i pomocy. Podobnie mamy wrodzoną wrażliwość moralną dotyczącą: sprawiedliwości – chcemy, by ludzie byli karani i nagradzani adekwatnie do swoich czynów; lojalności – sprawia, że jesteśmy uwrażliwieni na to, czy inna osoba jest lojalnym członkiem zespołu; autorytetu – uwrażliwia nas na oznaki pozycji społecznej; świętości – skłania nas do przypisywania wielkiej wartości pozytywnej lub negatywnej różnym obiektom; oraz wolności – za jej sprawą jesteśmy wrażliwi na próby zdominowania nas i ograniczenia naszej wolności. To są nasze „kubki smakowe”, jednak nie każda kultura buduje swoją „kuchnię moralną” na bazie
ich wszystkich.

Fundamenty moralne, jak Pan wyjaśnia w książce Prawy umysł, tworzą szkic, podstawę, która potem jest modyfikowana przez doświadczenie. W ten sposób powstają różnorodne systemy moralne, obserwowane w różnych kulturach czy w obrębie poglądów politycznych.
– Badania mojego zespołu pokazały, że niemal w każdym kraju ludzie znajdujący się po prawej stronie areny politycznej częściej używają takich podstaw moralnych, jak: lojalność, autorytet i świętość niż ci po lewej stronie. Oni z kolei kładą nacisk na troskę, w tym opiekę nad ofiarami i grupami uciskanymi, oraz sprawiedliwość, rozumianą raczej jako równość niż proporcjonalność. Przyjrzyjmy się debacie na temat polityki imigracyjnej. Na całym świecie przebiega ona podobnie. Lewica jest bardziej empatyczna wobec cierpiących i w mniejszym stopniu przejmuje się granicami dzielącymi kraje. Prawica jest bardziej patriotyczna; ludzie o poglądach prawicowych martwią się, że w następstwie napływu imigrantów nastąpi utrata spójności narodowej, obawiają się, że imigranci będą czerpać korzyści, nie mając wcześniej żadnego wkładu do systemu. W ich przekonaniu jest to niesprawiedliwe.

Historia pokazuje, że prawo i zasady, zgodnie z którymi żyjemy, zmieniają się z czasem. Na przykład niewolnictwo jest nie tylko nielegalne, ale też postrzegane jako coś barbarzyńskiego. Nie mamy wątpliwości, że rasizm i segregacja są czymś złym. Choć w niekt...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy