Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

17 czerwca 2016

Tata się wyłania

26

Jak kobiety definiują dziś prawdziwie męskiego mężczyznę? Przede wszystkim jako dobrego, opiekuńczego, ciepłego ojca. Silnego faceta, który poświęca dziecku dużo czasu. A kto nie pozwala mężczyznom takimi być? Same kobiety.

MAGDA BRZEZIŃSKA: – Minęły już czasy, gdy ojciec po pracy odpoczywał w domu, zasłonięty gazetą, i nic go więcej nie obchodziło, a odzywał się tylko wtedy, gdy trzeba było upomnieć dziecko za złe oceny? Czego dziś kobiety chcą od ojców swoich dzieci?
MAŁGORZATA SIKORSKA:
– Mam wrażenie, że w ostatnich latach jest ogromna presja społeczna, by ojcowie byli zaangażowani i aktywni. Zmieniły się relacje między kobietami a mężczyznami, między matkami a ojcami. Jedną z przyczyn jest zmiana sytuacji kobiet na rynku pracy – chodzi tu nie tylko o to, że dziś kobiety pracują, bo w PRL-u też dużo kobiet pracowało, ale o inne postrzeganie pracy w życiu kobiet. Dziś dostrzega się, że kobieta może lubić swoją pracę, że może być dla niej źródłem satysfakcji. Kobiety chcą robić karierę zawodową tak jak mężczyźni. To przyczynia się do modyfikacji układu sił w rodzinach, mężczyźni są w innej sytuacji niż jeszcze dwadzieścia lat temu. Inne są wobec nich oczekiwania i inaczej są formułowane.

Oczekiwania kobiet są coraz większe?
– Doszło w ogóle do zamiany modelu męskości. Obecnie cechą pożądaną u mężczyzny jest już nie tylko siła, zaradność, umiejętność utrzymywania domu i rodziny, ale przede wszystkim empatia i opiekuńczość. W oczach kobiet to są dziś cechy wyróżniające „męskich” mężczyzn.

Ojciec ma być silny, męski i jednocześnie miękki, ciepły?
– Tak. Pytanie, czy to się da pogodzić. Socjolog Tomasz Szlendak zwraca natomiast uwagę na fakt, że te nowe oczekiwania wobec mężczyzn pozwalają im na uwolnienie się z tradycyjnych „kajdanek męskości”. Chodzi o to, że nie muszą już być cały czas twardymi facetami, którzy nigdy nie płaczą.

Ojciec-macho z sercem gołębicy... To jest właśnie to, czego potrzebują współczesne kobiety, dzieci, rodziny?
– Nie wiem, czy macho i nie wiem, czy z sercem gołębicy... Natomiast jeśli spojrzymy chociażby na fora dla rodziców, to wyraźnie widać, że kobiety, matki definiują „męskiego” mężczyznę właśnie jako tego, który zajmuje się dzieckiem, angażuje w życie rodziny, jest czuły i opiekuńczy.

A co z jego pracą zawodową, skoro zgodnie z powszechnie wyrażanymi oczekiwaniami ma się tak mocno angażować w opiekę nad dzieckiem?
– I tu jest problem, bo kobiety oczekują i tego, żeby mężczyzna zarabiał, robił karierę i osiągał sukcesy, i tego, że poświęci mnóstwo czasu dziecku. Trudno sprostać tak wygórowanym oczekiwaniom...
Ale problem mają też kobiety, bo wciągając mężczyzn w opiekę nad dzieckiem, muszą oddać im część swojego „terytorium”, podzielić się „władzą” nad życiem rodzinnym, a to już niezbyt im się podoba. Jakiś czas temu w jednej z gazet Sylwia Chutnik apelowała do matek: dajcie mężczyznom trochę pola, dajcie im się wykazać!
Także feministki dostrzegają, że kobiety nie chcą się zrzec zadań, które wprawdzie są dla nich dużym obciążeniem, ale jednocześnie dają im władzę i kontrolę nad rodziną i domem.

Kim chcą być dla swoich dzieci sami mężczyźni? Chcą być takimi ojcami jak ich ojcowie, czy też w opozycji do nich?
– W przeprowadzonym kilka lat temu na zlecenie „Gazety Wyborczej” badaniu spytano młodych ojców o ich relacje z własnymi ojcami. Wnioski były niewesołe: ojcowie z poprzedniego pokolenia niemal wcale nie włączali się w proces wychowawczy, a jeśli już, to przede wszystkim karali, rzadko dawali swoim synom wsparcie, rzadko okazywali zrozumienie. Badani współcześni młodzi mężczyźni deklarowali, że chcą być inni niż ich ojcowie.

Inni, czyli jacy?
– Po pierwsze, nie tacy nieobecni, siedzący na kanapie i czytający gazetę, bo tak często pamiętają swoich ojców. Po drugie, nie tak krytyczni i karzący. Analizowałam listy pisane przez ojców i drukowane przez pisma parentingowe. Wielu mężczyzn było zaskoczonych tym, że odnaleźli w sobie takie pokłady emocji, zaangażowania, że tak bardzo przeżywali i tak silnie wzruszyli się, gdy urodziły się ich dzieci. Mogą zmienić albo powielać wzorzec ojca, jaki pamiętają ze swojego dzieciństwa. Możliwe jest i jedno, i drugie, bo nawet jeśli się chce inaczej, to pewne przyzwyczajenia nabyte w dzieciństwie są od nas silniejsze. Jednak w warstwie świadomościowej współcześ[-]ni młodzi ojcowie chcą być inni niż ich ojcowie. Chcą być bardziej zaangażowanymi ojcami i być bliżej swoich dzieci.

Wasze listy do/od ojca

Trudno Ci znaleźć wspólny język z własnym ojcem? Nie umiesz rozmawiać z własnym synem/córką? Napisz list. Napisz o tym, czego nie możesz powiedzieć na głos.Oddajemy nasze łamy i stronę internetową ojcom, synom i córkom. Na www.charaktery.eu w zakładce DROGA DO OJCA znajdziecie pomocne artykuły i rozmowy z psychologami poświęcone relacjom z ojcem. Wasze listy (podpisane w tytule LIST DO/OD OJCA) publikujemy na stronie internetowej, a autorzy najciekawszych otrzymują nagrody (lista nagrodzonych jest dostępna w zakładce DROGA DO OJCA). A oto jeden z nadesłanych listów. To ja, Twoja mała córeczka, tato! Twoje niewidzialne dziecko. Gdzie znowu jesteś? Czekanie jest najgorsze, piętnasta, kwadrans po piętnastej... Nie jest dobrze – w środku drga każda komórka mojego ciała, w głowie zimna pustka, zwolniony przepływ krwi, hibernacja. Jedyna myśl, że lepiej, abyś w ogóle nie wracał. Strach przed nocą i Twoim powrotem, twarzą wykrzywioną pijackim g...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy