Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Tarcza nadziei

72

Tarcza nadziei Czym jest nadzieja? Jak się ona rodzi? Kiedy i jak wpływa na nasze życie? Kiedy nadzieja jest ważniejsza niż optymizm? Czy umiera ostatnia? O nadziei podstawowej mówi prof. dr hab. Jerzy Trzebiński. Profesor pracuje w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, gdzie kieruje Katedrą Osobowości. Zajmuje się rolą narracji w procesach rozumienia rzeczywistości społecznej i własnej osoby. Prowadził badania w dziedzinie psychologii twórczości. Jest członkiem Society for Experimental Social Psychology. Napisał m.in. książki: „Twórczość a struktura pojęć”, „Narracyjna struktura wiedzy potocznej”. Od kilku lat prowadzi badania nad nadzieją podstawową. Opisał je wspólnie z Mariuszem Ziębą w artykule „Nadzieja, strata i rozwój” zamieszczonym w „Psychologii Jakości Życia” (tom 2, nr 1/2003).

Dorota Krzemionka-Brózda: We wstępie do „Charakterów” o nadziei [nr 1/2001 – przyp. red.] przywołana jest przypowieść o mistrzu sufickim, który kupił na targu kosz pięknej czerwonej papryki. Okazała się ona niesamowicie ostra. Mimo opuchniętego języka mistrz sięgał po kolejne strąki, bo ciągle miał nadzieję, że trafi na słodką. Czy kierowała nim nadzieja podstawowa?
Jerzy Trzebiński: – Mógł uwierzyć, że jemu się uda, bo ma jakieś zdolności przewidywania albo po prostu szczęście. Mógł też kierować się poczuciem, że świat ma sens, a więc istnieją w nim pewne reguły, na przykład takie, że papryka czerwona i ładna zazwyczaj jest smaczna. W pierwszym przypadku mielibyśmy do czynienia z optymizmem lub poczuciem własnej skuteczności, w drugim – z drobnym przejawem nadziei podstawowej. Optymizm i wiara w sukces odnoszą się do własnej osoby – to oczekiwanie, że mnie albo mojej grupie będzie dobrze. Nadzieja zaś, tak jak rozumie ją Erikson, odnosi się do świata i oznacza przeświadczenie osoby, że ma on sens i generalnie jest pozytywny.
 
Według Eriksona nadzieja jest pierwszą z ośmiu podstawowych cnót. Jakie doświadczenia służą jej powstaniu?
– Nadzieja jest wyrazem pierwszych doświadczeń społecznych małego dziecka. Dopiero później kształtują się inne siły czy cnoty ego, na przykład przekonania o własnej osobie: o tym, że coś potrafię, że jestem takim, a nie innym człowiekiem, na tle innych ludzi. Są dwa kluczowe aspekty doświadczania świata przez dziecko poprzez jego kontakty z rodzicami. Po pierwsze, jest to stopień uporządkowania otoczenia i tych relacji. Ważne tu jest, czy reakcje rodziców na zachowania i potrzeby dziecka są dla niego przewidywalne. Po drugie, znaczenie ma to, na ile rodzice zaspokajają potrzeby dziecka, czy trafnie domyślają się, czego mu brak i czy reagują z troską na jego potrzeby. Waga tych dwóch stron wczesnych więzi dziecka z rodzicem akcentowana była przez Johna Bowlby’ego. Akcentują ją też jego współcześni kontynuatorzy. Wizja świata ukształtowana w pierwszej fazie rozwoju społecznego dziecka wpływa na sposób odczytywania przez nie kolejnych doświadczeń. Te same zdarzenia, na przykład klęski i sukcesy, interpretowane są różnie, w zależności od siły nadziei podstawowej.

Czy deficyt tej podstawowej nadziei można potem w życiu wyrównać?
– Erikson twierdził, że kluczowe dla rozwoju nadziei podstawowej są pierwsze trzy lata życia dziecka. Ale nie oznacza to, że ona później nie zmienia się, choć nie dzieje się to z dnia na dzień. Dzisiejsza psychologia dostarcza hipotez na temat charakteru doświadczeń mogących wzmacniać nadzieję podstawową i takich, które mogą ją osłabiać. Nie odbywa się to na zasadzie białej karty, która jest zapisywana nowymi doświadczeniami. Zmiany siły nadziei podstawowej przypominają tor kuli śnieżnej toczącej się po zboczu. Koleiny i przeszkody wyznaczają jej tor, ale miejsce, skąd zaczęła się toczyć, i początkowa siła ruchu bardzo wpływają na to, co będzie z nią później.

W jaki sposób społeczeństwo może wpływać na nadzieję?
– Nadzieja podstawowa jest początkowo przeświadczeniem słabo werbalizowanym. W dorosłym życiu człowiek i społeczeństwo usiłują w różny sposób nadać powszechnie akceptowany sens i wyraz tym przeczuciom. Ludzkie społeczności budują swój specyficzny ład, swoją wizję świata, i dają jej wyraz w treściach kultury. Odwołując się do klasyka socjologii, Emila Durkheima, można powiedzieć, że społeczeństwa w fazie rozwoju i harmonii tworzą kulturę wzmacniającą nadzieję podstawową. Religie, mity, wielka literatura i sztuka są sposobami werbalizowania, uspołeczniania i wzmacniania ludzkich przeczuć składających się na nadzieję. Społeczeństwa kultywują też ceremonie dostarczające przeżyć, które wzmacniają nadzieję podstawową. Najlepszym ich przykładem są praktyki religijne. Natomiast społeczeństwa w fazie rozpadu więzi nie wzmacniają nadziei, gdyż dostarczają swoim członkom doświadczeń chaosu oraz niepotępianego zła i agresji. W czasach upadających autorytetów moralnych, konfliktowych wartości, zwłaszcza wartości nieaprobowanych powszechnie, nadzieja podstawowa może być zachwiana. Choć warto zauważyć, że w takich okolicznościach często powstają nowe ruchy religijne, nowatorskie wizje świata i moralnego ładu, niejako będące odpowiedzią na ludzką potrzebę wyrażania i podtrzymywania podstawowej nadziei.

Kiedy podstawowa nadzieja wpływa na nasze życie i wybory?
– Wtedy, kiedy te przeświadczenia zostaną zaktywizowane poznawczo, a więc w sytuacji zagrożenia istniejącego ładu, w momencie ważnych decyzji mogących zmienić nasze życie, w sytuacji ważnej nowości. Nie są to zatem sytuacje codzienne. Można powiedzieć, że ludzie w życiu grają różne role na różnych scenach. Zawodowy piłkarz przychodzi codziennie na boisko, trenuje i rozgrywa kolejne mecze. Dopóki te scenariusze przebiegają bez większych przeszkód i reguły gry nie są podważone, nie ma oczywiście czasu ani racjonalnych powodów, żeby zastanawiać się, co będzie, kiedy ten układ zostanie zniszczony albo gdy dostaniemy szansę zbudowania lub poznania nowego ładu. Jeśli scenariusze toczą się bez przeszkód, tym, co w daleko większym stopniu niż nadzieja podstawowa wpływa na zachowanie, jest poziom optymizmu, wiary we własną skuteczność, we własne kompetencje. Jeżeli jest on wystarczająco wysoki, to gdy nie udają mi się trzy mecze pod rząd, biorę się do roboty i wierzę, że następnym razem wygram. Ale jeśli doznałem poważnej kontuzji i już nie mogę być piłkarzem? Kim teraz będę? Scenariusz gry nie może toczyć się dalej. Pojawia się w takiej lub innej formie pytanie: czy warto budować nową tożsamość, nowe miejsce dla siebie? W takiej sytuacji nie wystarcza mi samoocena piłkarza, ponieważ ona dotyczy mojej gry w piłkę nożną, która dla mnie nie ma już większego znaczenia. Dużo większą rolę może mieć wiara w świat, w to, że jest w nim sens, ład i przychylno...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy