Tak, nie jestem doskonały

Wstęp

Wyobraź sobie, że rozmawiasz z przyszłym pracodawcą lub zabierasz głos na zebraniu wśród nieznajomych. Stres w takich sytuacjach często plącze język i utrudnia wyrażenie myśli. Dobrą radą wydaje się jednak rozpoczęcie wystąpienia od poinformowania odbiorców o swoim zdenerwowaniu i trudnościach z jego przezwyciężeniem. Jak dowodzą najnowsze badania psychologów, lepiej odbieramy niedoskonałości innych, jeśli występujący nas o nich uprzedzi - dowodzi Michał Parzuchowski.

Niektóre spotkania biznesowe są nudne, jak flaki z olejem. Każdy, kto brał udział choć w jednej nudnej naradzie, zgodzi się, że próby uatrakcyjnienia takiej prezentacji spełzają na niczym. Prelegent dołącza obrazki i animacje do omówienia kolejnych rzędów cyfr i wykresów, a słuchacze wiercą się na krzesłach i nerwowo spoglądają na zegarki. Co by się jednak stało, gdyby prezentację rozpocząć słowami: „Ta prezentacja będzie nudna. Będę wyświetlał rzędy mało zrozumiałych cyfr. Jakość slajdów też nie będzie najlepsza”? Doktor Andrew Ward ze Swarthmore College i profesor Lyle Brenner z University of Florida na łamach przeglądu „Psychological Science” przekonują, że szczere przyznanie się do niedoskonałości jest skuteczną strategią łagodzenia negatywnego odbioru.
Zastosowań takiego zabiegu autoprezentacyjnego można doszukiwać się już w Biblii (Abraham zwracał się do Boga w Księdze Rodzaju słowami: „Będę mówił do Pana mego, niczem proch i popiół”), jednak nikt wcześniej nie sprawdził eksperymentalnie skuteczności takiego zarządzania wrażeniem odbiorcy.

Zdaniem psychologów, jeśli rozpoczynamy wywód od wprowadzenia „Oto szalona teza...” lub „Mówienie o tym nie jest poprawne politycznie...”, to skutecznie zmniejszamy negatywne reakcje odbiorców, a nasi słuchacze zaczynają myśleć: „To wcale nie jest takie szalone” lub „Może to i niepoprawne politycznie, ale bardzo trafne”.

Swoje przewidywania badacze sprawdzili w trzech eksperymentach. W pierwszym z nich studentów proszono o ocenę zrozumiałości krótkiego fragmentu tekstu z podręcznika psychologicznego z 1907 roku. Badanych podzielono na trzy grupy: pierwsza czytała tekst poprzedzony informacją, że fragment może być niezrozumiały, druga otrzymała taką informację dopiero po jego przeczytaniu, zaś trzecia grupa badanych czytała tylko tekst, bez dodatkowych informacji. Jak się okazało, studenci, których przed przeczytaniem tekstu przygotowano, że fragment może być niejasny, wyraźnie różnili się w wydawanych opiniach od pozostałych dwu grup. Konsekwentnie oceniali, że tekst jest całkiem zrozumiały, podczas gdy zdaniem dwu pozostałych grup fragment nie nadawał się do czytania.
W kolejnym eksperymencie badani wysłuchiwali pięciominutowej prezentacji badań austriackiego psychol...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Tylko w ten weekend kupisz prenumeratę 20% TANIEJ

Zobacz więcej

POLECAMY

Przypisy