Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

11 lutego 2016

Tak bardzo jedyni

0 1114

W Polsce są trzy miliony jedynaków do 24. roku życia, a socjologowie prognozują, że w przyszłości coraz więcej rodzin będzie decydowało się tylko na jedno dziecko. Oni mają tylko jedno dziecko, a ono ma rodziców tylko dla siebie. Błogosławieństwo czy przekleństwo?

W gabinecie terapeutycznym zjawia się małżeństwo w średnim wieku z siedmioletnią córką. Rodzice od pewnego czasu są zaniepokojeni funkcjonowaniem dziewczynki. Gdy rozpoczęła naukę w szkole podstawowej, okazało się, że ma trudności z nawiązywaniem relacji rówieśniczych, jest dość wycofana, a jeśli już się z kimś zaprzyjaźnia, to ma tendencję do dominacji. Nieco inaczej zachowuje się w relacji z nauczycielami, wobec których jest odważna, zadaje im dużo pytań i wyraźnie zabiega o ich uwagę.

Od kilku tygodni w domu jest smutna, płaczliwa, a w trakcie rodzinnych imprez zawsze boli ją brzuch albo głowa. Dziewczynka jest jedynym dzieckiem w szeroko rozumianej rodzinie – nie tylko nie ma rodzeństwa, ale również kuzynostwa w swoim wieku. Od urodzenia była rozpieszczana i uwielbiana, spędzała cały czas w towarzystwie dorosłych. Gdy poszła do szkoły i coraz więcej rozumie, rodzina więcej od niej wymaga – szczególnie dbania o własne sprawy. Podczas spotkań rodzinnych dziewczynka zaczęła wypowiadać swoje zdanie i „podsłuchiwać” rozmowy rodziców z gośćmi, dlatego gdy dorośli chcieli ze sobą porozmawiać, odsyłali ją do drugiego pokoju, by bawiła się w samotności. Ból brzucha przywracał uwagę dorosłych.

To jedna z typowych i częstych sytuacji w rodzinach z jednym dzieckiem. Jak wszystko w życiu, bycie jedynakiem ma swoje dobre i złe strony. Uwaga, troska i dowody wyjątkowości otrzymywane od rodziców, dziadków oraz innych dorosłych mogą być czymś przyjemnym i pożytecznym dla dziecka. Jedynacy zazwyczaj otrzymują więcej troski, gdyż rodzice nie muszą dzielić swojego czasu pomiędzy dzieci. Jedynacy nie muszą rywalizować o uwagę i zaspokajanie potrzeb, przeżywać zazdrości o rodzeństwo, dzielić się wszystkimi dobrami. Poczucie wyjątkowości może służyć rozwojowi pozytywnej samooceny i chronić przed kompleksami, bo dziecko nie porównuje się z rodzeństwem.

Z drugiej strony jedynak może doświadczać samotności, ma mniejsze możliwości uczenia się zachowań społecznych, radzenia sobie z rywalizacją i innymi trudnymi sytuacjami, zachowaniami i emocjami. Szczególnie trudne dla dziecka wychowującego się bez rodzeństwa są oczekiwania ze strony dorosłych: jako jedyne dziecko musi spełnić wszystkie ich nadzieje, przynosić radość i dumę. Mówi się wręcz o „syndromie małego cesarza” (nazwa odnosi się do sytuacji w Chinach, gdzie prowadzona jest polityka jednego dziecka: jedna rodzina – jedno dziecko). W rodzinach typu 2+1 w dziecko inwestowane są pieniądze, czas, uwaga i energia, tak aby odnosiło sukcesy edukacyjne, a w przyszłości zrobiło karierę i osiągnęło sukces finansowy, stając się wizytówką rodziców i dziadków.

W rodzinie zgłaszającej się do terapii dziewczynka doświadczyła pewnego rodzaju szoku. Po kilku latach sielankowego dzieciństwa – bogatego w przywileje i „honory” – nagle rodzice i opiekunowie zaczęli stawiać wymagania. Dziewczynka poczuła się samotna, bo niespodziewanie została wykluczona ze świata dorosłych, który jest jedynym znanym jej światem, co najlepiej widać w szkole: siedmiolatka nie ma dobrego kontaktu z rówieśnikami, więc kompensuje to szukaniem porozumienia z nauczycielem. Jedynacy wiele czasu przebywają z dorosłymi, toteż często wydają się starsi, dojrzalsi, co z jednej strony utrudnia im kontakt z rówieśnikami, a z drugiej powoduje, że stają się pupilami nauczycieli.

Dorośli pojedynczo

Kiedy do grupy terapeutycznej dołącza nowy uczestnik – młoda kobieta, widzę odmienne reakcje u dwóch mężczyzn, będących już od jakiegoś czasu w grupie. Pan A reaguje lękiem, wycofaniem, zmieszaniem, złością i zazdrością, zaś Pan B radością i zaciekawieniem. Gdy zaczęliśmy analizować sytuację, okazało się, że największy wpływ na odczuwanie tych emocji miała ich sytuacja rodzinna związana z rodzeństwem. Pan A jest najstarszy z trójki rodzeństwa. Przez pięć lat był jedynym dzieckiem swoich rodziców, potem urodziła się jego pierwsza siostra, a po kolejnych dwóch latach – druga. Do tego czasu czuł się wyjątkowy, był dla rodziców całym światem, a wraz z pojawieniem się dziewczynek niejako stracił swoją wyjątkową pozycję.

Teraz, gdy do grupy terapeutycznej dołączyła nowa uczestniczka, odżyły tamte uczucia i pojawiły się obawy, że nie będzie już tak ważny dla grupy i dla terapeutów. Pan B natomiast jest jedynakiem. Rodzice pokładali w nim duże nadzieje, i w istocie czuje, że jest tak do dziś. W dzieciństwie czuł ich nadmierne skupienie na nim – kładli duży nacisk na to, by miał najlepsze oceny i spełniał ich oczekiwania. Nie było w rodzinie drugiego dziecka, które mogłoby go od tych oczekiwań odciążyć i z którym mógłby zawrzeć sojusz przeciwko rodzicom. Pan B nie założył jeszcze swojej rodziny, bo czuje, że nie może opuścić rodziców, zwłaszcza matki. Zawodowo realizuje wizje rodziców co do przebiegu jego kariery, stara się być idealny – taki, jakim chce go widzieć matka. Gdy do grupy dołączyła nowa osoba, odżyły jego potrzeby z dzieciństwa dotyczące posiadania rodzeństwa.

Jedynakom nie tak źle

Powyższy przykład osób dorosłych w psychoterapii grupowej pokazuje trudne aspekty życia z rodzeństwem i jedynactwa. U pana A, który wychowywał się z rodzeństwem, przetrwały uczucia zazdrości, żalu i szoku po „utraconym jedynactwie”. Do dzisiaj nie może się z tym uporać. Trudno mu wypracować nowy model własnej osoby i adekwatną samoocenę, zamienić niekorzystną rywalizację na współpracę. Jedynak pan B cierpi z innego powodu. Czekał na rodzeństwo, bo czuł się samotny i obciążony wygórowanymi oczekiwaniami rodziców. Na dodatek doszło do sytuacji, którą w psychoterapii nazywamy konfliktem edypalnym (patrz słowniczek) – czyli rywalizacji syna z rodzicem tej samej płci o rodzica płci przeciwnej. O ile wcześniej ta rywalizacja dawała panu B pewną satysfakcję, to teraz stała się przekleństwem, gdyż powoduje lęk przed tym, że nie uda mu się spełnić oczekiwań obojga rodziców, w szczególności matki. Ten lęk uniemożliwia prawidłową separację i założenie własnej rodziny.

Czy to znaczy, że jedynactwo niekorzystnie wpływa na rozwój osobowości? W przeszłości dominował nieprzychylny jedynakom pogląd – który pokutuje do dziś – że są oni samolubni, rozpieszczeni, egoistyczni, nieprzystosowani do życia, nadmiernie skoncentrowani na sobie, uparci i aroganccy. Opinia ta zrodziła się z obserwacji rodzin z jednym dzieckiem wywodzących się z rozkapryszonej arystokracji. Podobny niekorzystny obraz wyłaniał się również z badań amerykańskiego psychologa Granville’a S. Halla, który jako pierwszy ponad 120 lat temu stworzył portret jedynaków. Być może wówczas obraz ten był prawdziwy, jednak dzisiaj trudno go obronić. Współcze...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy