Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Szczęście online

0 533

Kontakty przez Internet mogą być szczególnie ważne dla osób, które w rzeczywistym świecie mają nie najlepsze relacje z ludźmi.

Czego ludziom potrzeba, aby czuli się szczęśliwi? Psychologowie na ogół zgodni są co do tego, że zadowolenie z życia, zwane też subiektywnym dobrostanem (psychological well-being), dają nam kontakty z ludźmi, posiadanie przyjaciół i związane z tym poczucie społecznego wsparcia oraz postawa ogólnego zaufania do ludzi. Właściwości te określa się czasem jako społeczny kapitał osób, grup i całych społeczności.

W latach 1998–2002 prowadziliśmy badania wśród młodych Polaków. Pokazały one, że są oni tym bardziej szczęśliwi, im bardziej ufają innym, im więcej mają przyjaciół i im silniejsze są ich więzi społeczne. Jednocześnie z Europejskiego Sondażu Społecznego wynika, że Polacy są bardzo nieufni, najrzadziej ze wszystkich nacji w Europie spotykają się z ludźmi i znajdują się na szarym końcu pod względem liczby organizacji i stowarzyszeń, do których należą. Więzi społeczne słabną, zresztą nie tylko w Polsce: więcej czasu spędzamy samotnie, przed telewizorem lub monitorem komputera. Coraz więcej ludzi, zwłaszcza młodych, używa dziś Internetu nie tylko jako środka zdobywania informacji, ale także do kontaktu z innymi. Bezpośrednie kontakty są więc zastępowane kontaktami mediowanymi, które stanowią ersatz społecznego spotkania. Czy w związku z tym musimy być nieszczęśliwi?
Tej sprawie poświęciliśmy kolejne badania. Przypuszczaliśmy, że szczęście i kapitał społeczny budują tylko realne kontakty z innymi ludźmi, a kontakty zapośredniczone (oglądanie telewizji, słuchanie radia, rozmowy telefoniczne czy używanie Internetu) ów kapitał niszczą. W jednym z badań uczniowie szkół średnich wybierali z przedstawionych im par kontaktów bezpośrednich bądź mediowanych (np. oglądanie rozmowy w telewizji vs. pogaduszki z kolegą z klasy, buszowanie w Internecie czy rozmowy w klubie). Okazało się, że młodzi ludzie zdecydowanie preferowali kontakty mediowane. Co więcej, częstszy wybór bezpośrednich kontaktów osobistych nie wiązał się ani z większym zadowoleniem z życia, ani z większą ufnością, ani też z wyższą aktywnością społeczną i polityczną. Może więc nie wszystkie kontakty zapośredniczone są złe? Wydają się łatwiejsze: można bowiem ukryć przed rozmówcą swoje słabości, łatwiej wycofać się z kontaktu, można swobodniej wyrażać poglądy i emocje.

Psychologowie nie są zgodni co do konsekwencji używania Internetu. Z jednej strony pozwala on na częste kontakty z wieloma odległymi fizycznie osobami i na realizowanie wielu ważnych potrzeb społecznych: tworzy emocjonalne więzi „niewidzialnych przyjaciół”, buduje poczucie przynależności do wspólnoty opartej na zainteresowaniach, a także poczucie zrozumienia i wsparcia społecznego. Z drugiej zaś strony pozbawia człowieka znacznej liczby informacji niewerbalnych, które są niezbędne dla nawiązania i utrzymania zadowalających relacji interpersonalnych.

Pierwsze podłużne badania nad konsekwencjami używania Internetu przeprowadzili w 1998 roku R. Kraut i jego współpracownicy. Wykazały one dewastujący wpływ tego sposobu kontaktowania się z ludźmi na dobrostan człowieka i jego społeczne relacje. Osoby, które przez pierwsze dwa lata korzystania z Internetu dużo czasu przeznaczały na kontakty online, miały wyższy poziom depresji, większe poczucie samotności, mniej kontaktów bezpośrednich z innymi członkami rodziny i były mniej aktywne społecznie niż te, które nie poświęcały na takie kontakty tak wiele czasu. Badacze proponują dwa wyjaśnienia zaobserwowanych prawidłowości. Pierwsze to proste przemieszczenie społecznej aktywności z rzeczywistości realnej do wirtualnej. Jeżeli tak, to intensywne korzystanie z Internetu miałoby takie same skutki jak częste oglądanie telewizji. Drugie wyjaśnienie wskazuje na to, że niektórzy próbują zastępować związki słabej jakości relacjami lepszymi, budowanymi przez Internet. Czasem się to udaje, czasem nie. Jeżeli się nie udaje, to osoby te pozostają depresyjne – ale nie dlatego, że używają Internetu. Przyczyną jest raczej to, że ich relacje z ludźmi w rzeczywistym świecie są z różnych powodów niezadowalające.

Ci sami naukowcy przeprowadzili cztery lata później kolejne badania, które pokazały pozytywne efekty sieciowych kontaktów. Ten odmienny wynik tłumaczą oni przede wszystkim wzrostem dostępności Internetu, a tym samym większą niż...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy