Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

22 stycznia 2016

Świecąca skała

10

Niektórzy ludzie poświęcają odkrywaniu świata całe życie. Dzięki nim kolejna cząstka rzeczywistości zostaje w jakiś sposób stwierdzona i uznana - wyrwana z ciemności nie-poznania.

Kolejne wyprawy – kolejne ofiary. W mediach pobrzmiewa jeszcze echo śmierci polskich himalaistów, którzy w marcu i lipcu bieżącego roku zginęli w masywie górskim Gaszerbrum w paśmie Karakorum. Wypisałem nazwy (i wielkości) szczytów Karakorum i Himalajów, które w ostatnich kilkudziesięciu latach pochłonęły wspinaczy (i wspinaczki!) z naszego kraju: Gaszerbrum I (8068 m n.p.m.), Broad Peak (8051), Manaslu (8156), Mount Everest (8850), Kanczendzonga (8586), K2 (8611), Lhotse (8516), CB12 (6248). Na usta ciśnie się pytanie: dlaczego oni – wiedząc o poważnym ryzyku śmierci – tam szli?

Nie mam ani kompetencji, ani moralnych uprawnień, by odpowiadać na to pytanie. Chcę tylko zwrócić uwagę na jeden czynnik, który pomoże nam zrozumieć takie niezwykłe decyzje i postawy, a może i nas samych.

Powinność oglądania

Z pewnością szczyty Himalajów i Karakorum są czymś godnym zobaczenia. Świadczą o tym choćby polskie tłumaczenia nazw, które nadawali im rodowici mieszkańcy: Świecąca Skała, Góra Ducha, Czoło Nieba, Pięć Skarbów pod Wielkim Śniegiem czy Południowy Szczyt. Owszem, góry te można zobaczyć na zdjęciach, ale nie jest to tym samym, co zobaczyć je bezpośrednio i z bliska. Nie jest to też tym samym, co poczuć je całym swym ciałem, zwłaszcza w zimie. Niektórzy owo „bycie godnym zobaczenia” traktują jako powinność.

I, pomimo ryzyka śmierci, idą, by ją wypełnić – by zobaczyć to, co swą wspaniałością niejako wzywa do zobaczenia. Chyba każdy człowiek ma swą Świecącą Skałę – miejsce, za którego ujrzenie lub dotknięcie da wiele. Może nie życie, ale choćby czas, pieniądze i zmęczenie. Gdy wracamy z wakacji, dzielimy się opowieściami o tych miejscach. Dla jednych motywem ich wyboru jest to, że corocznie przyjeżdża je oglądać wielka liczba osób. Dla innych – to, że oglądają
je nieliczni.

Niektórzy ludzie poświęcają zdobywaniu i opisywaniu tych miejsc całe swoje życie. Zresztą istnieje wiele pasji czy profesji, których istotą jest właśnie – szeroko rozumiane – oglądanie. Z jednej strony: alpiniści, podróżnicy czy odkrywcy; z drugiej: pisarze, reportażyści i naukowcy. Ich wspólnym zadaniem jest dotrzeć – zmysłowo lub umysłowo, bezpośrednio lub pośrednio – do jakiegoś fragmentu świata. Dzięki temu kolejna cząstka rzeczywistości zostaje w jakiś sposób stwierdzona i uznana – wyrwana z samotności, z ciemności nie-poznania. Dzięki temu zostaje spełniony obowiązek zobaczenia lub zrozumienia tego, co zobaczonym lub zrozumianym być powinno.

Pustka nieuświadomienia

Co dzieje się ze Świecącą...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy