Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

9 sierpnia 2016

Surfowanie po goliźnie

148

131 milionów. Tyle linków wyświetla się, gdy w wyszukiwarkę internetową wpiszemy hasło „porno”. Ta „obfitość” i łatwość dostępu sprawia, że lawinowo rośnie liczba „korzystających” z pornografii. I to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Jakie psychologiczne konsekwencje niesie ze sobą oglądanie pornografii?

Pornografia jest wszechobecna w Internecie. Nawet jeśli nie chcemy z niej korzystać, to i tak jesteśmy nią bombardowani: „gorące” linki dostajemy w mailach, nieproszone treści pojawiają się w nowo otwieranych oknach. Jednak wielu użytkowników Internetu szuka takich treści celowo.
Raport przygotowany przez TopTenReview pokazał, że w każdej sekundzie prawie 30 tysięcy internautów ogląda materiały pornograficzne, a kolejnych 400 w tym samym czasie wpisuje w wyszukiwarkę „hasło dla dorosłych”. Najczęściej używane słowa kluczowe to: sex, adult DVD, porn, sex toys, free sex, xxx. A jest w czym wybierać – tylko w USA co 39 minut powstaje nowe wideo o charakterze pornograficznym. Zakończone niedawno badanie „Seksualność internautów”, przeprowadzone wśród polskich użytkowników Internetu przez prof. Zbigniewa Izdebskiego sugeruje, że Polacy stanowią znaczną grupę „entuzjastów” pornografii. Ponad trzy czwarte użytkowników sieci przyznaje, że zdarzyło im się oglądać w Internecie magazyny, filmy, komiksy lub inne
materiały erotyczne lub pornograficzne. Rzeczywiście, Polacy nie pozostają w tyle jeśli chodzi o światowe rankingi korzystania ze stron dla dorosłych. Serwis pornograficzny RedTube znalazł się w pierwszej trzydziestce najczęściej odwiedzanych przez nas stron (dane z 27 lipca). Wyprzedził nawet popularnego Plotka czy RapidShare. Wśród użytkowników tej strony większe grono stanowią tylko Amerykanie, Brazylijczycy, Brytyjczycy i Włosi. Niewiele niżej w rankingu najchętniej odwiedzanych przez Polaków stron znalazły się kolejne witryny dla dorosłych, w tym najpopularniejszy na świecie serwis pornograficzny – Live[-]Jasmin (48. miejsce).

Okazja czyni złodzieja
Niewątpliwie Internet zrewolucjonizował przemysł pornograficzny. Pornografia internetowa jest łatwo dostępna i stosunkowo tania. Internet sprawił, że nie trzeba już się bać wzroku wścibskiego sąsiada, nie trzeba też chyłkiem podążać do półki z prasą dla dorosłych. Sieć daje użytkownikom poczucie bezpieczeństwa i anonimowości.

Większość osób sięgających po treści pornograficzne to raczej okazjonalni amatorzy, jednak pewien procent użytkowników poświęca pornografii on-line zdecydowanie zbyt dużo czasu. Przed 12 laty Alvin Cooper z Marital and Sexuality Center w San Jose w USA przeprowadził badanie, które objęło

POLECAMY

9 tysięcy osób korzystających z sieci w celach seksualnych. Okazało się, że prawie połowa uczestników badania poświęcała takim treściom godzinę tygodniowo lub nieco mniej, 45 procent – od 2 do 10 godzin, 8 proc. – ponad 11 godzin, a 0,5 proc. przyznało się do spędzania na takich stronach ponad 70 godzin tygodniowo!

Z badania „Seksualność internautów” wynika, że z treści pornograficznych dostępnych w Internecie korzystają osoby w każdym wieku, najczęściej jednak przyznają się do tego respondenci po 26. roku życia. Najchętniej na tego typu strony zaglądają osoby niewierzące, choć okazuje się, że pornografia ma entuzjastów także wśród osób wierzących – do korzystania z treści pornograficznych i erotycznych przyznało się aż 62 proc. respondentów wierzących i regularnie praktykujących.

– Należy pamiętać, że internauci to określona grupa społeczna, która różni się od populacji ogólnej, jeżeli chodzi o podejście do kwestii seksualności. Wyraźnie widać, że są oni bardziej otwarci na sferę związaną z seksualnością – wyjaśnia prof. Izdebski. Przeprowadzone przez niego w 2005 roku badanie pokazuje jednak, że dwie trzecie Polaków sięga po materiały erotyczne lub pornograficzne. Co więcej, co czwarty respondent przyznał, że zdarzyło mu się kupić książki, czasopisma lub filmy o takiej treści.

Większość z dotychczasowych badań dotyczyła mężczyzn jako użytkowników pornografii. Okazuje się jednak, że korzysta z niej coraz więcej kobiet. W badaniu „Seksualność internautów” do kontaktu z takimi treściami w sieci przyznało się 80 proc. panów, ale również prawie 74 proc. internautek zdarzyło się oglądać takie materiały. „Washington Times” podaje statystyki z 2008 roku, według których co trzecia osoba odwiedzająca strony dla dorosłych to kobieta. Z kolei w sondażu Internet Filter Review aż 13 proc. kobiet przyznało, że wchodzi na strony pornograficzne... w pracy.

– Dziś, przynajmniej przed seksuologami, większość osób nie ukrywa już kontaktów z pornografią – także kobiety, które stanowią wcale niemały target dla tych produkcji. Dlatego nikt ze znawców problemu nie utrzymuje już, że pornografia adresowana jest przede wszystkim do mężczyzn. Powstaje coraz więcej prac dotyczących wpływu pornografii na seksualizm kobiet. Wynika z nich na przykład, że 30 proc.

pań oglądających pornograficzne materiały reaguje wyraźnie odczuwanym podnieceniem. Dlatego część produkcji pornograficznych jest adresowana wyłącznie do kobiet. Stosuje się w nich nieco inne reguły: mężczyźni mają być równorzędnymi partnerami kobiet; obrazy mają stymulować erotycznie kobiety, a nie wywoływać u nich wstręt czy zażenowanie; postacie kobiet mają być kreowane tak, by ich osobowość współgrała z okazywanym pożądaniem; napięcie ma wynikać z relacji pomiędzy płciami, a nie wyłącznie z samego aktu seksualnego – wyjaśnia dr Kazimierz Szczerba.

Co skłania do sięgania po treści pornograficzne? – Do najczęstszych przyczyn sięgania po pornografię zaliczyć trzeba zwykłą ciekawość, brak pełnej satysfakcji ze współżycia seksualnego i próby kompensowania tego stanu. Użytkownik pornografii internetowej może w wirtualny sposób zaspokoić te potrzeby, których nie można zrealizować z realnym partnerem – także potrzeby „nietypowe”, nieakceptowane społecznie, parafilne. Kontakt z cyberpartnerem daje też swoiste poczucie bezpieczeństwa, można go bowiem w każdej chwili przerwać, nie ponosząc konsekwencji – wyjaśnia dr Kazimierz Szczerba.

Prof. Zbigniew Izdebski zauważa, że pornografia jest niestety często traktowana jako źródło wiedzy na temat seksualności i seksu, staje się w ten sposób formą „edukacji seksualnej”: – Niektórzy mają poczucie, że mogą się czegoś nowego nauczyć. Edukacja seksualna w Polsce jest na bardzo niskim poziomie i wiele osób na własną rękę poszukuje możliwości „dokształ...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy