SŁOWA, OBRAZY, DŹWIĘKI 9

Wstęp

BARTŁOMIEJ DOBROCZYŃSKI, przeczytawszy książkę Wiktora Pielewina, radzi zgasić telewizor, KRZYSZTOF GROBELNY po obejrzeniu "Krwawej niedzieli" poszerza listę "rozstrzelanych miast", a BRONISŁAW MAJ z "uważnością" interpretuje wiersz Jane Hirshfield.

Generacja „i”

Staruszek Immanuel Kant miał to szczęście, że urodził się i umarł w tym samym świecie. Bo pomiędzy rokiem 1724 a 1804 niewiele było rzeczy, które tak naprawdę mogłyby wyprowadzić go z równowagi. Wprawdzie spokój zakłócały mu całkiem drobne „niedogodności życia”, takie jak złe sny, kwitnienie drzew owocowych, istnienie „śmiesznych ruchów niegodnych niemieckiego filozofa” (tak Kant rozumiał seks), a nawet urwany guzik u surduta jednego ze słuchaczy jego wykładów – ale przyznajmy, to wszystko w sumie drobnostka. Nic zatem dziwnego, że nasz filozof mógł spokojnie ogłosić, iż „niebo gwiaździste” i „prawo moralne” znajdują się na właściwych miejscach.

Ale dzisiejsi ludzie nie żyją już w takim komforcie, a zarówno gwiazdy, jak i moralność wydają się znacznie mniej pewne niż dawniej. Każdy kto urodził się na początku XX wieku i żył dostatecznie długo – przeżył kilka rewolucji technologicznych, obyczajowych i światopoglądowych, był świadkiem wielu ludobójstw na niespotykaną dotąd skalę, a u kresu swej ziemskiej egzystencji doczekał się odkryć i wynalazków, które w momencie rozpoczęcia przez niego edukacji szkolnej były nie do pomyślenia.

Wydaje się jednak, że pośród wszystkich rewolucji, jakie zdarzyły się w wieku XX, palma pierwszeństwa przypadnie rewolucji informacyjnej. To bowiem, co się wtedy stało w dziedzinie zdobywania, przetwarzania i rozprowadzania informacji, musi przyprawić o zawrót głowy. Nic dziwnego, że wielu fachowców chętnie zgodziłoby się z tym, że coraz ważniejszą umiejętnością, którą musi niezbędnie posiadać człowiek, aby osiągnąć we współczesnym świecie jakikolwiek sukces – a nawet choćby tylko przetrwać – zaczyna być umiejętność selekcjonowania informacji. Chodzi o to, żeby w zalewie atakujących nas zewsząd komunikatów różnego rodzaju rozpoznać te naprawdę dla nas istotne; umieć zdobyć informacje, które są przed nami ukrywane (a także właściwie zinterpretować komunikat); potrafić zdemaskować kłamstwa, fałsze i nieprawdy (płynące z ignorancji nadawcy, ale też i świadome wprowadzenia w błąd); i wreszcie – last but not least – posiąść umiejętność skutecznego odgradzania się od nadmiaru informacji niepotrzebnych.

Jednak sprawa nie jest prosta, gdyż – jak mówi dziennikarskie porzekadło – jedynymi neutralnymi informacjami w mediach są komunikaty o trzęsieniach ziemi i prognozy pogody. A dzisiejszy podejrzliwy człowiek powiedziałby zapewne, że nawet te informacje mogą być podawane tendencyjnie i w jakimś celu. Nie przypadkiem najważniejsze literackie antyutopie XX wieku – „Nowy wspaniały świat” Huxleya czy „Rok 1984” i „Folwark zwierzęcy” Orwella – zgodnie pokazywały, że aby skutecznie rządzić, trzeba przede wszystkim manipulować wiedzą. A to zazwyczaj oznacza restrykcyjne ograniczenie dostępu do informacji prawdziwych (często poprzez niszczenie ich nośników: książek, dokumentów i materiałów archiwalnych) oraz samodzielne produkowanie informacji, które następnie przekazuje się społeczeństwu, traktowanemu jak przysłowiowa massa damnata pozbawiona wszelkiej podmiotowości. Przecież dwie najstraszliwsze zrealizowane utopie XX wieku – faszyzm i komunizm – swój ogromny początkowy sukces zawdzięczały w dużej mierze kłamliwej machinie propagandowej, która potrafiła omamić nawet najwnikliwsze, zdawałoby się, umysły.

Po tych fatalnych doświadczeniach, wielu spodziewało się, iż ludzie raz na zawsze nauczyli się przynajmniej tego, że swobodny przepływ informacji i kontrola jej wiarygodności są podstawowymi i niezbywalnymi warunkami prawdziwie ludzkiego funkcjonowania. Wierzono również, że demokratyczne państwo prawa potrafi takie minimum zapewnić – wprawdzie nie bez trudności, ale skutecznie. Jednak dzisiaj powszechne odczucie jest zgoła inne i ujawnia narastający lęk przed globalną manipulacją oraz egzystencją w świecie powszechnej kontroli. Rozpowszechnia się też obawa przed ponadnarodowymi koncernami przemysłowymi, które nie obawiają się ani rządów, ani obowiązującego prawa. Trend ten ujawnia się zarówno w protestach antyglobalistów, jak i w popularnych dziełach sztuki. Co najważniejsze, w tych najwybitniejszych, a lękowych wizjach naszego świata wcale nie chodzi o to, że jesteśmy manipulowani na poziomie faktów. Chodzi raczej o to, że jesteśmy całkowicie wprowadzeni w błąd co do zasady, według której zbudowany został ten świat. A sam Wittgenstein powiedział w swoim czasie, że być może znany nam świat nie ma żadnej innej struktury niż ta, jaką nadamy mu własnym umysłem.

Ostatnio pojawiła się na naszym rynku wydawniczym znakomita powieść rosyjskiego pisarza Wiktora Pielewina – »Generation ‚P’«. Jest to swego rodzaju „Nie-dobra Nowina”, ukazująca „Najnowszy Wspaniały Świat”, w którym manipuluje się nami przede wszystkim za pomocą telewizji i reklam. Główny bohater książki – niejaki Wawilen Tatarski – robi w postsowieckiej Rosji karierę jako copywriter: od najniższych jej szczebli, kiedy to pisze scenariusze spotów reklamowych dla młodych biznesmenów, na których niechybnie czekają docelowo wyroki mafii, aż do samego szczytu. Kolejne etapy jego inicjacji w świat mediów i biznesu objawiają straszliwą prawdę: cała nasza podmiotowość i osobowość, najtajniejsze porywy serca są właściwie sztucznym konstruktem, implantowanym codziennie w nasze organizmy poprzez odbiorniki telewizyjne. W genialnym rozdziale, traktacie filozoficznym zatytułowanym „Homo Zapiens”, Che Guevara dyktuje Tatarskiemu z zaświatów przekaz ujawniający, że nawet kiedy uprawiamy tzw. zapping – czyli przeskakujemy z kanału na kanał we własnym i całkowicie, zdawałoby się, niepodległym rytmie, żeby uniknąć reklam – to i tak cały czas jesteśmy sterowani przez „grupę montażowo-reżyserską”, która wymusza takie, a nie inne wybory. Okazuje się, że „uczucia i myśli, wydzielanie adrenaliny i innych hormonów w organizmie widza dyktuje zewnętrzny operator i warunkują cudze kalkulacje” (wszystkie cytaty za: Wiktor Pielewin, Generation ‚P’, tłum. Ewa Rojewska-Olejarczuk, Wydawnictwo W.A.B.,...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy