Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Słodkiego, twórczego życia

65

„Dobry Bóg daje talent, a reszty każdy szuka sam!” - śpiewa Anna Maria Jopek. Rzeczywiście, rozmaite talenty i uzdolnienia drzemią w każdym z nas. I tylko od nas samych zależy, czy je w sobie znajdziemy i rozwiniemy. Bądźmy twórczy! Odkrywajmy nasze potencjalne możliwości, realizujmy się i nie wstydźmy się żadnych, nawet na pozór dziwacznych, osiągnięć!

Pamiętacie przypowieść o talentach z Ewangelii św. Mateusza? Zgodnie z nią, pan wyjeżdżając w daleką podróż, podzielił między sługi talenty. Rozdał je według zdolności podwładnych. I tak, ten najzdolniejszy dostał ich pięć, drugi – także zdolny – dwa, a trzeci – najmniej poważany przez pana – jeden. Pierwszy ze sług otrzymany dar natychmiast „puścił w obrót”. Wkrótce, dzięki własnej przedsiębiorczości, podwoił liczbę talentów. Podobnie zrobił drugi sługa. Dzięki temu do posiadanych dwóch talentów dołożył kolejne dwa. Inaczej było z trzecim z obdarowanych. Ten nie chciał podjąć ryzyka, nie zrobił nic. Zakopał dar w ziemi. Pan po powrocie rozliczył sługi: pochwalił tych, którzy w twórczy sposób pomnożyli majątek. Otrzymali za to nagrodę – życie lepsze od dotychczasowego. Sługę, który poszedł po linii najmniejszego oporu, pan wyrzucił „na zewnątrz – w ciemności!”. Każdy z nas otrzymuje jakieś talenty, uzdolnienia, ma potencjalne możliwości. Ludzie twórczy potrafią je w sobie odnaleźć, pomnażać i rozwijać. Najbardziej utalentowani i twórczy zarazem stają się autorami wspaniałych dzieł sztuki, wynalazków, które posuwają cywilizację naprzód. Ale twórcze wykorzystanie swoich talentów to także smaczny obiad ugotowany „z niczego”, realizowanie niespotykanej pasji, czy też prowadzenie dochodowej firmy świadczącej nietypowe usługi. Twórcze wykorzystanie swoich – nawet tych najmniejszych – talentów daje nam możliwość szczęśliwszego życia.

Mój placek ze śliwkami

Twórczość, podobnie jak rozwój, jest nieodłącznym atrybutem każdej osoby – uważają Carl Rogers, Abraham Maslow i inni przedstawiciele psychologii humanistycznej. Wydaje się, że twórczość jest taką samą cechą jak każda inna: jedni mają jej więcej, inni mniej. Ci bardziej „namaszczeni” zwykle stają się mistrzami w jakiejś dyscyplinie. Są wybitnymi artystami, naukowcami, wynalazcami. Takimi byli na przykład: Abraham Lincoln, Thomas Jefferson, Ludwik van Beethoven i Albert Einstein. Abraham Maslow uznał ich wszystkich za osoby samorealizujące się i dość dokładnie opisał. Według niego osoba taka ciągle się rozwija, jest spontaniczna i realistyczna; koncentruje się na problemach, a nie na sobie; akceptuje siebie i doświadcza rzeczywistości w wyjątkowy dla siebie sposób.

Oczywiście identyczne cechy mogą charakteryzować także ludzi niezaliczanych do panteonu twórców. Ich udziałem jest „twórczość przyziemna” – to określenie psychologa Lawrence’a W. Barsalou’a i filozofa Jessego J. Prinza. Ten rodzaj twórczości ma znaczenie tylko dla danej osoby. Przejawia się w produktywności, plastyczności i kreatywności wytworów naszego umysłu. – Twórcza jest dziewczyna, która kupuje w lumpeksie sweter i z odciętych rękawów robi getry, z golfu czapkę, a z reszty zostaje jej kamizelka. Albo pewien mój sąsiad, który w ogrodzie zbudował prawdziwie magiczną krainę dla gipsowych krasnali. Twórca to także ktoś, kto wybrał życie na przekór utartym normom i rolom społecznym – mówi znana pisarka Olga Tokarczuk. – Bycie twórczym to przerabianie posiadanych informacji w wiedzę. Czyli czegoś, co wszyscy wiedzą, w to, co tylko ja dostrzegam – zauważa Józef Płoskonka, z wykształcenia fizyk, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Jerzego Buzka, obecnie doradca prezesa NIK. Edward Nęcka w „Psychologii twórczości” napisał: „Pierwszy człowiek, który upiekł ciasto ze śliwkami, bez wątpienia dokonał czegoś twórczego, podobnie jak pierwszy mężczyzna, który porównał kobietę do róży; wszyscy następni byli już tylko kontynuatorami”.

Badania wskazują, że nie ma jakościowej różnicy między poznaniem twórczym i tym, które bierze udział w rutynowych czynnościach. Te same cegiełki, te same procesy pamięci, percepcji i myślenia są udziałem twórców i zwykłych śmiertelników. David N. Perkins, matematyk i dyrektor harwardzkiego „Project Zero”, zajmującego się badaniem i rozwijaniem twórczego myślenia, twierdzi, że różnica tkwi tylko w celu.

Rób coś z pasją


Upieczenie placka, tego jednego jedynego, jest twórczością. A czy można na przykład twórczo produkować sztachety? – Tak, jeśli są one robione z pasją, dla jakichś ważnych celów – mówi psychoterapeutka Maria Król-Fijewska. Ale jeśli wysilamy umysł wyłącznie po to, by wymyślić sposób, jak szybciej i taniej wyprodukować sztachety, jak najkorzystniej je sprzedać, to nie będziemy twórczy, co najwyżej pomysłowi.
– Każdy menedżer powie, że jest kreatywny. Ale ja mam co do tego wątpliwości – zaznacza Piotr Fijewski, psychoterapeuta. – W twórczym życiu dążenia mają sens, bo oparte są na uniwersalnych wartościach egzystencjalnych, takich jak: prawda, wolność, miłość, dobro – uważa Fijewski.

– Twórczość to czerpanie przyjemności z robienia rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się niepotrzebne, a nawet dziwaczne. To przyjemność z pracy jako celu samego w sobie – bo jest przyjemna – niż jako środek do osiągnięcia tego celu – dodaje Olga Tokarczuk.
Albert Michelson, amerykański fizyk i laureat Nagrody Nobla, pytany, dlaczego całe życie poświęcił na pomiary światła, powiedział: „to sprawiało tyle radości”.
Emocje pozytywne, takie jak: zaciekawienie, radość i sympatia, sprzyjają twórczości. Ułatwiają nam, zgodnie z koncepcją Kazimierza Obuchowskiego, psychologa osobowości i autora „Galaktyki potrzeb”, przejście na wyższy poziom abstrakcji, na którym łatwiej dostrzegamy podobieństwa i kojarzymy odległe fakty. A także ułatwiają dostęp do zasobów naszej pamięci i wykorzystanie przechowywanych tam, trudno dostępnych informacji. Pozytywny nastrój powoduje, że pojawiają się zupełnie nowe pomysły.

Wspinaj się coraz wyżej


W twórczej pracy i życiu nie chodzi o usprawnienie działania czegoś, ale o poczucie, jak mówi Piotr Fijewski: „stawania na trochę większym schodku”. – Nie muszę biec, to we mnie coś się posuwa naprzód i przemienia – wyjaśnia Fijewski. Twierdzi, że ludzie często realizują kolejne projekty, pozostając ciągle na tym samym poziomie. Cały czas mobilizują się do myślenia na temat następnych zadań, w których nie ma jednak głębszego sensu. Tracą czas i spokój.
Profesor Wiesław Łukaszewski, psycholog osobowości i autor „Wielkich pytań psychologii”, potwierdza, że twórcze życie oznacza ciągły rozwój, uczenie się nowych rzeczy, bogacenie intelektualne i emocjonalne. To wszystko musi wiązać się ze zmianami. Przy czym nie chodzi tu o zmiany wynikające z konieczności, ale takie, które są wynikiem przemyślanego wyboru. Mało twórcze osoby zastany porządek uważają za naturalny i niepodważalny, a zmiany traktują jako coś niepotrzebnego, wręcz szkodliwego. Przeciwieństwem twórczego życia są: rutyna, powtarzalność, monotonia i nuda. – Gdy czuję, że już nic nowego nie dostaję w jakimś miejscu czy roli, doświadczam uczucia zamknięcia w pułapce. Wychodzenie z tej pułapki jest odważnym aktem twórczym – mówi Łukaszewski. I dodaje: – Moje życie w znacznej części takie było. Czasem działy się rzeczy, które przekraczały moje możliwości. Kiedy nie było ono zbyt twórcze, to mocno mi to dolegało.

Kazimierz Obuchowski uważa, że twórczy sens życia jest płynny. Cały czas się tworzy na nowo. – Często ludzie uzależniają się od sensu czy sposobu swojego życia. A przecież spotykają nas ciągle nowe wydarzenia, zmienia się sytuacja i ja sam się zmieniam. Nie ma we mnie przywiązania ani pozytywnego, ani negatywnego. Potrafię się w coś zaangażować, potrafię z tego zrezygnować, ponieść koszty – mówi prof. Obuchowski. A Olga Tokarczuk dodaje: – Ludzie twórczy częściej niż inni zmieniają poglądy, próbują rożnych punktów widzenia, bo sami siebie traktują jako coś nie do końca określonego i potencjalnego, co często przysparza im wrogów.

Popłynąć na fali

Od czego zaczyna się twórcza droga? Najpierw jest efekt „ach” – czyli zaskoczenie, zdziwienie, zaciekawienie. – Ludzie twórczy są jak sroki. Interesuje ich wszystko, co nietypowe, inne. Instynktownie szukają źródeł inspiracji – przyznaje Olga Tokarczuk. Ale to nie wystarcza. Mihaly Csikszentmihalyi, amerykański psycholog z Claremont Graduate University, dyrektor Centrum Badań Jakości Życia, uważa, że twórcze podejście łączy w sobie ciekawość i wytrwałość. Ciekawość i wolny od uprzedzeń zachwyt nad tym, co nowe, pozwala podjąć wyzwania. Wytrwałość pozwala owe wyzwania dokończyć.
Skąd się bierze niezwykła nieraz wytrwałość twórcy? Po prostu to, co robi, daje mu głębokie zadowolenie. Csikszentmihalyi przywołuje tu pojęcie „fali” lub „przepływu” (flow). W takim stanie człowiek wykonuje nawet długotrwałe, skomplikowane czynności, nie mając świadomości upływającego czasu, nie czując zmęczenia ani zniechęcenia. Przeciwnie, działa wytrwale, jakby w natchnieniu, doświadcza radości i ekscytacji. I to jest jedyną nagrodą za jego wytrwałość.

Potrafi kontynuować pracę nawet wtedy, gdy spotykają go porażki, bo nie jest uzależniony od zewnętrznego uznania i sukcesu. Co więcej, jak dowodzi Edward L. Deci, profesor psychologii z University of Rochester, zewnętrzna nagroda – uznanie czy medal – niszczy wewnętrzną motywację, polegającą na tym, że sama czynność sprawia nam przyjemność. Prowadzi do efektu nadmiernego uzasadnienia – tracimy zainteresowanie czynnością, zabawa zmienia się w pracę.
Czego potrzeba, aby „popłynąć”? Warunkiem jest równowaga między poziomem posiadanych przez nas kompetencji a wymaganiami i trudnością zadania. Jeśli trudność zadania jest poniżej naszych kompetencji, pojawia się nuda. Jeśli je przekracza, rodzi się lęk. Thomas E. Heinzen prosił studentów, by wymyślili sposób na znalezienie dorywczej pracy w czasie wakacji. Zarazem sugerował im, że zdobycie takiej pracy w ich mieście jest: bezproblemowe, umiarkowanie trudne lub wręcz niemożliwe. Najwięcej pomysłów pojawiło się przy umiarkowanym stopniu trudności zadania. Bo jeśli spostrzegamy sytuację jako beznadziejną, nawet nie próbujemy znaleźć rozwiązania. Jeśli jest bezproblemowa, nie ma powodu się wysilać. Wiesław Łukaszewski twierdzi: – Ludzie w kłopotach czy opresji mają małe szanse na stan flow. Starają się minimalizować koszty i frustrację. Trzeba osiągnąć pewien poziom spokoju, uwolnienia od lęku i cierpienia, aby twórczo żyć.

Razem przyjaciele!

Twórcze życie nie toczy się w próżni. Zdaniem Maslowa osoba samorealizująca się identyfikuje się z ludzkością, a zarazem ma głębokie uczuciowe związki z kilkoma kochanymi ludźmi. Twórcza relacja – zdaniem prof. Łukaszewskiego – zaczyna się od tego, że partnerzy traktują się nawzajem jak samoistne wartości. Najmniej twórcze są relacje polegające na wyzyskiwaniu. Jeśli ktoś traktuje drugą osobę jak instrument do załatwienia własnych potrzeb, to związek musi skarleć. – Człowiek twórczy nie koncentruje się na sobie i na tym, co mu się należy, ale na tym, co może zrobić dla innych – mówi ks. prof. Zdzisław Chlewiński, badacz procesów poznawczych.

Warunkiem twórczego życia jest kooperacja, robienie razem czegoś ważnego. Działanie dla osobistych doraźnych korzyści, które uzyskujemy kosztem innych, sprawia, że tracimy dużo większe korzyści od tych, które mogłyby wynikać ze współpracy. Twórcza osoba nie udowadnia swojej wyższości nad rywalami, lecz rywalizuje ze sobą i dąży do przekraczania własnych osiągnięć.
Zdzisław Chlewiński uważa, że ludzie twórczy stymulują innych do rozwoju. Mają wgląd w motywację innych i potrafią oddziaływać na nich tak, by realizowali swoje możliwości. Ale najpierw muszą rozumieć siebie. Profesor Hugo Dyonizy Steinhaus szedł kiedyś krakowskimi Plantami i zobaczył chłopca udzielającego korepetycji. Chłopiec nie posiadał wykształcenia, miał zostać kolejarzem. Steinhaus dostrzegł w nim geniusza. Zabrał go ze sobą na Uniwersytet Lwowski. To był Stefan Banach, znakomity polski matem...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy