Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

SIŁĄ ŁASKI I MIŁOŚCI

0 221

O religijnym woluntaryzmie pisze JÓZEF AUGUSTYN, SJ.

Sformalizowana, niedojrzała religijność kładzie silny nacisk na zewnętrzną poprawność w spełnianiu praktyk, błędnie utożsamiając ją z życiem duchowym. Generuje ona zwykle wiele lęków wobec własnych nieuświadomionych i nieuporządkowanych pożądań i potrzeb, które – przy osłabionej woli – doprowadzają człowieka do upadku, „do grzechu”. W takim pojmowaniu religijności najważniejszą cnotą jest „silna wola”, pozwalająca powstrzymywać (czytaj: zepchnąć w sferę nieświadomości) niepożądane pragnienia i odczucia, wśród których za najgorsze zwykle uchodzą te posiadające charakter zmysłowy. Mamy wówczas do czynienia z religijnym woluntaryzmem, w którym wszystko skupia się na samym człowieku i pracy jego „silnej” woli. Osoby pojmujące religijność w taki właśnie sposób doświadczają zwykle wewnętrznego rozdarcia pomiędzy presją nieuporządkowanej sfery emocjonalnej i zmysłowej a słabością własnej woli. Ludzka wola, kierowana jedynie motywami lękowymi, okazuje się zwykle bezradna wobec naporu pożądań emocjonalnych i zmysłowych. Skutkiem rygoryzmu religijnego i płynącego z niego woluntaryzmu bywają często różnego rodzaju nerwice i natręctwa religijne. Wszystkie bowiem nasze nieuświadomione do końca pożądania emocjonalne i zmysłowe (zwane w języku ascetycznym namiętnościami) reagują bardzo „infantylnie”. Bywają podobne do małych kapryśnych dzieci: im więcej na nie krzyczymy, aby je uciszyć, tym głośniejszym płaczem wyrażają one swój niepokój.

Zakwestionowanie i odrzucenie rygoryzmu religijnego powoduje zwykle kryzys wewnętrzny, który odsłania powierzchowność motywacji duchowej i moralnej. Człowiek staje wówczas przed wyborem: albo wejdzie na drogę głębokiego oczyszczenia religijnego, które uwolni go od niewolnictwa rygoryzmu i woluntaryzmu, albo też w ogóle odrzuci doświadczenie religijne jako zbędny balast okresu dzieciństwa. Przed takim właśnie wyborem stanęło wielu ludzi wierzących w czasie wielkiego kryzysu religijnego, jaki miał miejsce w krajach zachodnich po Soborze Watykańskim II, kiedy to w sposób gwałtowny Kościół zrezygnował ze sformalizowanych i rygorystycznych przepisów. Religijny woluntaryzm całkowicie się skompromitował.

Kryzys religijny bywa dla niektórych wyzwaniem do głębszych poszukiwań duchowych. Dla innych natomiast staje się okazją do porzucenia wszelkich praktyk duchowych oraz zakwestionowania podstawowych zasad moralnych, którymi kierowali się do tej pory. Tych drugich zwykle bywa zresztą więcej. To właśnie kryzys posoborowy był niewątpliwie jedną z ważnych przyczyn relatywizmu religijnego na Zachodzie, który tak często wypomina Jan Paweł II współczesnej cywilizacji zachodniej.

Relatywizm kwestionuje wysiłek człowieka w pokonywaniu odruchów, reakcji i odczuć, ocenianych przez religię jako niemoralne. Silna wola, która w rygoryzmie religijnym winna kierować grzesznymi popędami i odruchami, w relatywizmie nie tylko przestaje być cnotą, ale staje się wręcz sił...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy