Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

SENS CIERPIENIA

0 1588

Cierpienie ma szersze znaczenie niż ból, choroba czy kalectwo. Obok cierpienia fizycznego, utożsamianego najczęściej z chorobą, istnieje cierpienie psychiczne (odczuwane w sferze emocjonalnej) oraz cierpienie duchowe, określane niekiedy mianem bólu moralnego lub bólu istnienia (dolor existentiae).JAN RYN wnikliwie analizuje papieskie nauczanie na temat cierpienia.

A więc cierpimy, gdy doświadczamy jakiegoś zła: fizycznego, psychicznego albo moralnego. W naszym życiu cierpienie urzeczywistnia się w różnorodnych postaciach i może mieć różne nasilenie. Mówi się nieraz, że cierpienie ma tysiąc twarzy. Dlatego wydaje się nieodłączną dolą człowieka.
Psychologia przyjmuje powszechność, a nawet nieuchronność cierpienia w ludzkim życiu. Zygmunt Freud dopatrywał się tej nieuchronności w „potędze natury, kruchości cielesnej człowieka i niedoskonałości struktur organizacyjnych”. Karl Jaspers wiązał istnienie cierpienia z występowaniem sytuacji granicznych w ludzkim życiu, natomiast Victor Frankl traktował je jako stały składnik triady „śmierć – cierpienie – wina”. Nie bez powodu nadał swojej książce tytuł „Homo patiens”.

W podobnym tonie wypowiada się Jan Paweł II (1984) w „Liście o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia” („Salvifici doloris”): „Cierpienie zdaje się przynależeć do transcendencji człowieka: jest jednym z tych punktów, w których człowiek zostaje niejako »skazany« na to, ażeby przerastał samego siebie – i zostaje do tego w tajemniczy sposób wezwany”.

Słowo „cierpienie” jest używane częściej w potocznym języku niż w terminologii medycznej. Można bowiem cierpieć nie tylko z powodu bólu czy choroby, ale także z ogólniejszych przyczyn: głodu, pragnienia, chłodu, biedy, klęski żywiołowej, katastrofy, pozbawienia wolności, nieurodzaju. Źródłem cierpienia mogą być również czynniki subiektywne: lęk, poczucie zagrożenia życia, niemożność realizacji postawy twórczej, nieszczęśliwa miłość, zdrada, poniżenie itp. Powszechnie przyjmujemy, że cierpieć mogą także zwierzęta; niektórzy sądzą, że bliżej nieokreślony rodzaj cierpienia mogą też odczuwać rośliny.

Ból istnienia


Trudniej jest definiować „ból moralny”, czyli „ból istnienia”. W jego werbalizacji większy talent i kompetencje ujawniają artyści, zwłaszcza poeci. O tej kategorii bólu pisze Frankl: „Cierpienie duchowe jako takie nie jest czymś chorobliwym, ale czymś ludzkim, w pewnym sensie nawet czymś najbardziej ludzkim ze wszystkiego, co istnieje”.

To rozróżnienie potwierdza, że pojęcie cierpienia ma bardzo szeroki zakres; można bowiem cierpieć zarówno w chorobie, jak i w zdrowiu.
Choć wydaje się to paradoksalne, cierpienie w stanie zdrowia może być bardziej dokuczliwe i bardziej długotrwałe niż cierpienie w chorobie. Choroba ma swój początek, przebieg i koniec; może ustąpić, a cierpienie może trwać dalej. Zdarza się nieraz, że zdrowy człowiek wolałby zachorować lub ponieść jakąś szkodę na ciele, aby tylko uwolnić się od cierpienia duchowego: „Dałbym sobie obciąć palec, aby tak nie cierpieć na duszy”. Podobne „życzenia” wyrażają nieraz osoby dotknięte depresją. Subiektywne cierpienie z powodu urojeń depresyjnych (grzeszności, winy, kary) bywa czasami tak dokuczliwe, że chory wolałby je zamienić w ból czy inną dolegliwość fizyczną. W skrajnych przypadkach może dojść do utraty sensu życia, a wówczas łatwo o myśli samobójcze. Samounicestwienie może się wówczas wydać jedynym sposobem na uwolnienie się od bólu istnienia.

Rzeczywistość cierpienia odnosimy nie tylko do pojedynczego człowieka. Może ono mieć także wymiar społeczny, a nawet ogólnoludzki. Mówimy, że cierpią całe narody, na przykład podczas wojen, powstań, rewolucji, zaborów. W nazistowskich i komunistycznych obozach koncentracyjnych cierpiały i umierały miliony więźniów. Wyznawcy tej czy innej religii cierpieli za swoją wiarę. Grupy etniczne cierpią z powodu głodu, poniżenia, naruszania praw człowieka czy prześladowań. Fenomen cierpienia, który wiążemy raczej z doświadczeniem indywidualnym, jednostkowym, może więc przekształcać się w cierpienie ludzkości
czy świata. Zbiorowe cierpienie może być czynnikiem integrującym daną społeczność lub – przeciwnie – dzielącym ją.

Dlaczego cierpię

Każde cierpienie skłania do pytania o jego cel: „Dlaczego cierpię?”. Ale również: „Dlaczego ja?”. W wymiarze społecznym pytamy o to, dlaczego cierpi ludzkość. Czy cierpienie, indywidualne lub masowe, ma jakiś sens? W kręgu kultury chrześcijańskiej zakorzenione jest przekonanie, że cierpienie to forma kary za naruszenie porządku moralnego – za przestępstwo, za grzech. Cierpienie rodzi się z poczucia winy i wiąże się z pojęciem i kryteriami sprawiedliwości. Psychologiczny mechanizm „wina – kara” jest spójny logicznie, a więc łatwy do zrozumienia i zaakceptowania.

A jednak cierpienie może być niezawinione – poucza nas o tym już starotestamentalny przykład Hioba. Dwudziesty wiek był bezprzykładny w wyrafinowaniu i masowości zadawania cierpienia – niezawinionego! Pytanie o jego sens („Dlaczego cierpię?”) jest jeszcze bardziej zasadne; cierpienie niezawinione nie wynika bowiem z porządku sprawiedliwości. Zostaje zaburzony mechanizm przyczynowo-skutkowy „wina – kara”. Cierpienie pojawia się bez zrozumiałej przyczyny i towarzyszy mu poczucie niesprawiedliwości. Doświadczał tego nie tylko biblijny Hiob. W podobny sposób odczuwają cierpienie niektórzy chorzy, zwłaszcza dotknięci chorobą nieuleczalną. Pytają: „Dlaczego choruję, dlaczego muszę umierać, jeśli w niczym nie zawiniłem?”.
Poczucie sprawiedliwości przybrało paradoksalny kształt w doznaniach byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Niektórzy z nich czują się winni, że przeżyli, bo inni – nieraz lepsi od nich, szlachetniejsi – zginęli. To, że żyją życiem darowanym, odczuwają paradoksalnie jako akt niesprawiedliwości:
„To oni powinni przeżyć, bo zasłużyli na to bardziej niż ja!”.

W rozumowaniu psychologicznym niełatwo znaleźć proste wyjaśnienie sensu cierpienia, zwłaszcza niezawinionego. W psychologii humanistycznej wielokrotnie podkreślano pozytywne wartości cierpienia, szczególnie dla dojrzewania osobowości. Abraham Maslow uważał, że nie należy nadmiernie chronić przed doznawaniem cierpienia. Carl Gustav Jung ostrzegał, że w procesie psychoterapii nie można stwarzać iluzji cierpienia, trzeba natomiast uczyć chorego cierpliwości w zmaganiu się z nim. Według Victora Frankla życie bez cierpienia i bez śmierci byłoby niepełne.
Paradoksalnie, mało kompetentny czuje się w tej dziedzinie lekarz, choć zdawałoby się, że studia medyczne powinny go przygotować nie tylko do rozumienia sensu cierpienia w chorobie, ale przede wszystkim do umiejętności dialogu z chorym. Od postawy lekarza wobec cierpienia w dużym stopniu zależy postawa chorego. Zaś ona może istotnie wpływać na przebieg choroby i skuteczność leczenia. Medycyna radzi sobie nieźle z bólem i jego leczeniem, ale nigdy nie poradzi sobie z cierpieniem.

Na szczególną postać cierpienia – cierpienie aksjologiczne – zwraca uwagę wybitny filozof Władysław Stróżewski. Wywodzi je z aksjologicznej struktury człowieka, która jego zdaniem obejmuje zarówno wartości pozytywne, jak i negatywne. Tę dwoistość dobitnie wyraził św. Paweł w Liście do Rzymian: „Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię. (...) Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę” (Rz 7, 14-19). Stróżewski wyjaśnia, że źródłem cierpienia aksjologicznego jest uświadomienie sobie niewspółmierności dwóch stanów: „tego, w którym jestem” i „tego, w którym powinienem być”. I dodaje: „Cierpienie wywołane jest więc ostatecznie zdradą miłości”.

Chrześcijański sens cierpienia

Z pomocą przychodzi tu refleksja teologiczna. Jan Paweł II we wspomnianym liście apostolskim zwraca uwagę na bardzo ważny aspekt cierpienia: cierpienie ma służyć przezwyciężeniu zła i odbudowaniu dobra zarówno w podmiocie cierpiącym, jak i w stosunkach z innymi, a zwłaszcza z Bogiem: „Miłość jest najpełniejszym źródłem sensu cierpienia, które pozostaje zawsze tajemnicą (...). Jest też najpełniejszym źródłem odpow...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy