Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Sen bliski psychozy

0 236

Sen podobny jest do psychozy - to przekonanie Zygmunta Freuda potwierdzają współczesne badania mózgu. Okazuje się bowiem, że w obu tych stanach aktywne są te same obszary mózgowe, odpowiadające między innymi za wzbudzanie motywacji i uwagi, a także za powstawanie halucynacji. Uszkodzenie tych obszarów odbiera ludziom marzenia senne.

Zygmunt Freud uważał, że kiedy śnimy, id bierze górę nad ego i władzę przejmują popędy. Swoje stwierdzenia opierał na obserwacjach klinicznych. Dzisiaj niektóre z jego tez znajdują potwierdzenie w najnowszych odkryciach neurobiologii. Tym ciekawym zależnościom przyjrzał się między innymi Mark Solms, przewodniczący International Neuro-Psychoanalysis Society (Międzynarodowego Towarzystwa Neuropsychoanalitycznego). Wyniki swoich badań przedstawił w lipcu w Rio de Janeiro podczas VI Międzynarodowego Kongresu Neuropsychoanalitycznego.

Freuda fascynowały sny, gdyż dostrzegał podobieństwo pomiędzy nimi a stanami psychotycznymi. Jego zdaniem w snach – podobnie jak w stanach psychotycznych – doświadcza się urojeń i omamów, choć nie mają one nic wspólnego z chorobą. Uważał więc sen za psychozę, ale rozumianą jako opanowanie umysłu przez nieświadomość i popędy, czyli przez id. Popędy stopniowo „rosną” i zaczynają rządzić.

Solms twierdzi, że sen i psychoza mają wspólne mechanizmy mózgowe. Najważniejszą rolę przypisuje dwóm szlakom neuronalnym: mezokortykalnemu i mezolimbicznemu. Układ mezolimbiczny ma swój początek w brzusznym obszarze nakrywki i biegnie od struktur limbicznych do jądra migdałowatego, jądra ogoniastego i hipokampa. Układ mezokortykalny rozciąga się od brzusznego obszaru nakrywki do różnych obszarów kory mózgowej, przede wszystkim okołooczodołowej i przedczołowej, ale także do skroniowej i potylicznej. Tradycyjnie uznaje się, że oba układy są odpowiedzialne za regulację motywacji i uwagi oraz stanowią fundament układu nagrody. Aby szlaki te mogły prawidłowo działać, muszą pozostawać w łączności z układem poznawczym, pełniącym wobec nich rolę kontrolera.

Solms w swoich rozważaniach powołuje się na ustalenia profesora Jaaka Pankseppa, psychologa i psychiatry z Medical College of Ohio w Toledo, który omawiane szlaki postrzega nieco szerzej, bo w perspektywie neuroewolucyjnej. Zdaniem Pankseppa są one związane z jednym z podstawowych biologicznych układów w mózgu, który nazywa systemem poszukiwania. W jego ujęciu system ten zapewnia wzbudzenie zainteresowania otaczającym światem i dostarcza energię niezbędną do jego podtrzymania. Z zainteresowaniem światem wiąże się poczucie, że stanie się coś dobrego, jeżeli będziemy poznawać swoje otoczenie i wchodzić w relacje z ludźmi. System ten aktywuje się także w trakcie pobudzenia seksualnego i innych stanów związanych z potrzebą zaspokojenia, na przykład głodu, pragnienia.

Zdaniem Solmsa wspólną cechą snu i psychozy jest nadaktywność systemu poszukiwania przy jednoczesnym zmniejszeniu aktywności ośrodków, które powinny sprawować nad nimi kontrolę, przede wszystkim grzbietowo-bocznej kory przedczołowej. Kontrola ta dotyczy sił impulsywnych, domagających się natychmiastowego zaspokojenia i nastawionych na uzyskiwanie przyjemności.

Dowodząc swoich racji, Solms przytacza trzy grupy dowodów. Pierwsze oparte są na przykładach osób, które doznały uszkodzenia mózgu, drugie na wynikach badań neuroobrazowych, a trzecie na zasadach farmakoterapii.

Pacjenci, którzy doznali uszkodzenia dróg mezolimbicznych i mezokortykalnych, nie mają snów. W czasach, gdy choroby psychiczne leczono zabiegami psychochirurgicznymi, jednym z częściej wykonywanych była leukotomia. Jeśli operacja się powiodła, chorzy pozbywali się urojeń i omamów, ale tracili też zdolność do śnienia. Jeśli natomiast po leukotomii pacjenci zachowywali tę zdolność, to...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy