Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

SAZ – tresura czy wychowanie?

0 691

Wokół stosowanej analizy zachowania narosło mnóstwo mitów i przekonań. Przeciwnicy uważają ją za bezduszną tresurę dzieci, opartą na bezwzględnym stosowaniu kar. Zwolennicy mówią o skutecznej metodzie wychowawczej, która sprawdza się w przeróżnych sytuacjach.

Z całą pewnością możemy powiedzieć jedno: stosowana analiza zachowania, czyli SAZ, to dziedzina nauki, która bada skuteczność różnych procedur wywoływania, modyfikowania oraz eliminowania zachowań u ludzi i zwierząt. Być może właśnie z powodu delikatnej dziedziny, której dotyczy, wokół SAZ narosło wiele kontrowersji i nieporozumień. Odnoszą się one szczególnie do zastosowań tej metody w edukacji. Przyjrzyjmy się tym najbardziej rozpowszechnionym.

Trzy nieporozumienia

Pierwsze z tych nieporozumień – można je nazwać „mechanicznym behawioryzmem” – dotyczy rzekomo mechanicznego podejścia do uczniów czy pacjentów. Za przykład często służy owiana złą sławą skrzynka Skinnera, w której zwierzęta zmuszane są do pracy za pomocą zmyślnego systemu wzmocnień (np. pokarmowych) lub kar (np. elektrowstrząsów). Podobnych skrzynek, przypominających kojec, słynny amerykański psycholog Burrhus F. Skinner, twórca SAZ, używał do wychowywania swojej kilkumiesięcznej córki. „Biedna” Deborah – zamiast leżeć skrępowana w tetrowych pieluchach – mogła swobodnie poruszać się po kojcu, który za pomocą systemu czujników monitorował funkcje życiowe dziecka i zapewniał mu odpowiednią temperaturę oraz wilgotność środowiska.

POLECAMY

Opisywane i analizowane przez behawiorystów reguły uczenia się z sukcesem są wykorzystywane w edukacji oraz terapii. Na przykład w szkołach nauczyciele korzystają z tzw. nauczania programowanego (przykładem może być „metoda Callana”, stosowana na zajęciach języka angielskiego). Z kolei na terapie behawioralne trafiają osoby cierpiące na różnego typu zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (np. ciągłe mycie rąk, sprawdzanie, czy drzwi wejściowe są zamknięte, a gaz i prąd wyłączone) oraz zaburzenia lękowe (np. paniczny strach przed myszami). Terapie te polegają m.in. na odwrażliwianiu pacjentów poprzez nagły lub systematyczny kontakt z „zagrożeniem” w bezpiecznym dla nich środowisku.

Nauczanie programowane w edukacji oraz systematyczne odwrażliwianie w poradnictwie są mocno krytykowane przez zwolenników podejścia humanistycznego i permisywnego. Często ubolewają oni nad traktowaniem uczniów i klientów jak bezduszne roboty, wykonujące w zaprogramowany sposób ćwiczenia dotąd, aż perfekcyjnie je opanują. Podkreślają też wagę miłości, indywidualizmu i podmiotowości, których rzekomo nie ma na zajęciach prowadzonych zgodnie z regułami SAZ.

Drugie nieporozumienie sprowadza SAZ wręcz do tresury i manipulacji uczniami. Według zwolenników edukacji permisywnej (np. Hubertusa von Schoenebecka) stosowanie konsekwentnego systemu nagród i kar ogranicza naturalny rozwój dziecka, a zatem jest nieetyczne. Zdaniem pedagogów permisywnych „dzieci wiedzą, co jest dla nich najlepsze” – z czego wynika, że wychowanie powinno polegać na „współtowarzyszeniu im w ich drodze życia” (cokolwiek miałoby to znaczyć). Co jednak jest złego w stosowaniu skutecznych, opartych na badaniach naukowych, metod modyfikowania i kształtowania zachowań ludzi?

Jedną z najskuteczniejszych jest wzmacnianie pozytywne lub negatywne. Czy nagrodzenie ucznia uśmiechem, dobrym słowem lub cukierkiem po wykonaniu arcytrudnego zadania jest TRESURĄ? Dla zwolenników stosowanej analizy zachowania NIE, dla zwolenników wychowania permisywnego – niestety TAK.

Ale przecież ludzie nie pracują za nic... Nagrodą za trud jest np. zadowolenie z siebie, duma, radość i cała masa wewnętrznych „wypłat”. Wzmocnienia (nagrody) uczą, że warto zachowywać się w określony sposób (a przecież właśnie to jest sednem edukacji). Stosowane w szkołach lub w indywidualnej terapii (np. dzieci z autyzmem) systemy punktowe z możliwością wymiany zdobytych punktów na atrakcyjne nagrody pokazują, że nie ma nic za darmo. Nasz stan posiadania to efekt systematycznej pracy, a im więcej wysiłku w nią wkładamy, tym większą mamy szansę na sukces (wiedzą o tym wirtuozi gry na skrzypcach – talent bez systematycznych ćwiczeń nie wystarczy).

Trzecie nieporozumienie odnosi się do roli karania dziecka. Wbrew opinii zwolenników wychowania permisywnego, w ramach terapii czy edukacji behawioralnej dzieci przede wszystkim są NAGRADZANE ZA POSTĘPY, a nie karane za ich brak. Zachowania trudne (ZT) lub niepożądane najczęściej ulegają WYGASZENIU, czyli znikają z powodu systematycznego i konsekwentnego ich ignorowania.

Kary pojawiają się głównie w funkcji wzmocnień negatywnych, np. jeśli dziecko nie sprząta po sobie, to spotyka je nieprzyjemna dla niego konsekwencja lub nie pojawia się pozytywna. Tego rodzaju sytuacje wzmacniają zachowania pozytywne dziecka, np. dbałość o porządek, ponieważ wie ono, co powinno zrobić, by uniknąć kary lub straty. W szkole zaniedbywanie ocen może doprowadzić do katastrofy, np. braku promocji do kolejnej klasy lub niezdania matury. Tradycyjnie rozumiane kary – eliminowanie/tłumienie zachowań niezgodnych z normami – powinny być używane w ostateczności.

Podsumowując, wokół SAZ w edukacji narosło wiele nieporozumień, spośród których wybijają się trzy: mechaniczne traktowanie ludzi, tresura dzieci/pacjentów, stosowanie kar jako jedynej skutecznej metody wywoływania i kształtowania zachowań. W rzeczywistości podejście behawioralne w edukacji opiera się na trzech fundamentalnych zasadach: szacunku i życzliwości, wiary w możliwości podopiecznego, konsekwencji w działaniu.

Reguła szacunku i życzliwości

Skuteczna edukacja/terapia opiera się na dowodach empirycznych (ang. empirical based practice, EBP). Jak podkreślała śp. Katarzyna Stęplewska-Żakowicz, profesor psychologii z UW i SWPS, EBP – w przeciwieństwie do podejścia tzw. zdroworozsądkowego – polega na „(1) integrowaniu najlepszych dostępnych wyników badań naukowych (2) z biegłością kliniczną (3) w kontekście indywidualnych właściwości klienta, jego preferencji i kultury”.

W zajęciach z uczniami nauczyciele behawioralni stosują wyłącznie metody, których skuteczność potwierdzają badania. Starają się unikać takich, o których efektywności mówią jedynie autorytety. Kierują się bowiem zasadą ograniczonego zaufania (sama wiara w skuteczność metod pomagania innym lub leczenia ich nie sprawdza się, o czym świadczy np. film „Prisoners of silence”, poświęcony skuteczności metody wywoływania mowy z udziałem facylitatora w terapii dzieci z autyzmem).

Nauczyciele behawioralni szanują podopiecznych i respektują ich prawo do otrzymywania informacji zwrotnych na temat własnych postępów. Uczniowie są wzmacniani (nagradzani i chwaleni), gdy osiągają zakładane cele, i nie otrzymują wzmocnień (lub są karani), gdy celów nie realizują. Kary pełnią funkcję konstruktywnej informacji zwrotnej – uczeń dowiaduje się, że jego zachowanie jest niezgodne z oczekiwanym przez nauczyciela.

Kary skutecznie tłumią (eliminują) niewłaściwe działania, w związku z tym powinny być stosowane za zachowania agresywne/autoagresywne; utrudniające kontakty społeczne; uniemożliwiające naukę zachowań społecznie akceptowanych. Kary nie są zemstą!!!

Trzy poziomy interwencji

Są trzy poziomy interwencji. Na poziomie pierwszym wychowawca może:
wygaszać ZT. Uczeń widząc, że wychowawca ignoruje jego zachowania, po chwili zrezygnuje z nich, bo zauważy, że nie przynoszą zamierzonego skutku;
wzmacniać zachowania alternatywne. Uczeń może na różne sposoby osiągać ważne dla niego cele, np. zwracać na siebie uwagę. Im częściej ma szansę robić to metodami akceptowanymi społecznie, tym mniej ma czasu na zachowania społecznie nieakceptowane;
eliminować bodźce wywołujące ZT. Źródłem części zachowań trudnych, np. autoagresywnych lub agresywnych, może być zły stan zdrowia. Poprawa stanu zdrowia podopiecznego często eliminuje ZT;
stosować procedury nasycania („bombardowanie nagrodami”). Zachowania trudne, motywowane np. potrzebą zwracania na siebie uwagi, można eliminować, poświęcając dziecku przez pewien czas znacznie więcej uwagi niż ono potrzebuje;
zawierać kontrakty behawioralne. Wychowawca może podpisać z podopiecznym dokument, w którym ściśle określone są zachowania docelowe oraz konsekwencje zarówno ich stosowania, jak i lekceważenia;
zadbać o terapię zachowań fobicznych. Źródłem części ZT mogą być przeróżne fobie, np. lęk przed kolorem zielonym lub lśniącymi powierzchniami. W obliczu takich „zagrożeń” uczniowie mogą zachowywać się agresywnie, stąd też część ZT można wyeliminować, usuwając pierwotne ich źródło za pomocą systematycznego odwrażliwiania.
Interwencje z poziomu drugiego obejmują:
praktykę negatywną bez wspomagania fizycznego. Interwencja polega na wielokrotnym wykonywaniu przez podopiecznego nagannego zachowania, np. po przyłapaniu dziecka na paleniu, rodzic może nakazać mu wypalenie całej paczki papierosów. Przyjmuje się, że awersyjna reakcja organizmu w postaci mdłości i wymiotów będzie wystarczającą nauczką. Technika ta jest jednak kontrowersyjna (a przez to odradzana) – podopieczny bowiem, wbrew intencjom wychowawcy, może „rozsmakować się” w zakazanym zachowaniu;
odbieranie wzmocnień. Gdy tylko uczeń prezentuje zachowania niezgodne z normami społecznymi – traci wzmocnienia, np. dostęp do ulubionych aktywności;
time out bez wykluczenia. Uczeń, który zachowuje się niezgodnie z oczekiwaniami, otrzymuje „piętno” w postaci znaczka, sygnalizującego, że przez określony czas nie może brać udziału w zabawie czy grze. Czas takiego odłączenia jest zazwyczaj równy wiekowi ucznia (np. 8 lat – 8 minut).

Wreszcie interwencje z poziomu trzeciego to:
praktyka negatywna ze wspomaganiem fizycznym. Bardzo kontrowersyjna interwencja, bowiem oznacza przymuszanie podopiecznego do wykonywania nagannych zachowań. Stosuje się ją wyłącznie wówczas, gdy istnieje wysokie prawdopodobieństwo skojarzenia takich zachowań z nieprzyjemnym stanem, np. nudnościami czy bólem mięśni;
time out z wykluczeniem. Podopieczny trafia do pustego pokoju lub wydzielonego miejsca. W trakcie krótkiego odosobnienia ma się uspokoić i przemyśleć zachowanie;
hiperkorekcja. Podopieczny odpracowuje z nawiązką swoje winy, np. jeśli celowo zabrudzi podłogę w pokoju, sprząta nie tylko to pomieszczenie, ale też dwa inne.

Czasami, gdy dziecko zachowuje się agresywnie wobec innych i/lub siebie, wychowawca może zastosować, w porozumieniu z opiekunem prawnym, dwa najostrzejsze typy interwencji z poziomu 3:
unieruchomienie. Wychowawca obezwładnia dziecko, które zachowuje się w niebezpieczny sposób, np. uderza się pięścią w głowę, bije głową w ścianę, drapie, gryzie. Dzięki temu można uchronić je oraz inne osoby przed skrzywdzeniem;
bodźce awersyjne. Dziecko wykonuje nieprzyjemne dla niego czynności...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy