Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

22 stycznia 2016

Samoregulacja

0 445

Aby być zarazem sterem i sternikiem, trzeba wiedzieć, dokąd się płynie, trzeba chcieć popłynąć, znać zasady nawigacji, a potem płynąć i płynąć...

KUP WYDANIE PAPIEROWE 
KUP WYDANIE TABLETOWE 
     
KUP E-WYDANIE

PRENUMERUJ

W odległych czasach swojego dzieciństwa nieustannie słyszałem zwrot „Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”. Pojawiał się on w kontekstach samodzielności, brania spraw w swoje ręce, samokontroli. Do głowy mi nie przyszło wtedy, że to fraza Mickiewiczowska, a jeszcze bardziej zadziwiło mnie, że wers dotyczy „jakiegoś płaza w skorupie”, który poluje na „żywiołki drobniejszego płazu”. Od wielu lat już to wiem, ale nadal ten fragment „Ody do młodości” łączy się w mojej głowie z samodzielnością, samokontrolą, samoregulacją. Ot, potęga wczesnych stereotypów.

Z natury rzeczy jest tak, że albo jest się sterowanym, albo się steruje sobą samym. Wariant pierwszy jest prosty. Stoi za tym sterowaniem jakaś siła niższa czy wyższa, jakaś presja nieodparta, czasem zagrożenie dyskomfortem czy karą. Ta presja rodzi wprawdzie opór, ale ten zazwyczaj słabnie w miarę przedłużania się presji.Wariant drugi jest ciekawszy – może dlatego, że jest bardziej skomplikowany. Cóż bowiem oznacza samokontrola czy samoregulacja? Na pewno to, że trzeba dokonać w sobie samym rozdwojenia na te aspekty Ja, które kontrolują, kierują, i te aspekty Ja, które najlepiej nazwać wykonawczymi. Zdolność do takiego podzielenia to jedno z największych osiągnięć naszego mózgu, a sam mechanizm samokontroli należy do najbardziej tajemniczych zjawisk psychologicznych.

Ten samoregulacyjny wariant oznacza i to, że człowiek wie, dokąd zmierza. Ma wyobrażenie jakiegoś stanu, który wydaje mu się atrakcyjny, wartościowy,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy