Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

ROZMOWA O ROZMOWIE

0 205

O umiejętności wzajemnego słuchania i wyrażania uczuć mówią JOLANTA SOKÓŁ-JEDLIŃSKA i KRZYSZTOF JEDLIŃSKI.

Krzysztof Jedliński: Czym jest dla ciebie dobra rozmowa? Jak powinno się rozmawiać, żeby się rozumieć?
Jolanta Sokół-Jedlińska: – Dobra rozmowa powinna być dialogiem. Oznacza to skupianie uwagi nie tylko na tym, co ja myślę i chcę powiedzieć, ale także na tym, co myśli i chce powiedzieć druga strona. Kiedy kogoś słucham, koncentruję się głównie na tym, co słyszę, i staram się to dobrze zrozumieć. Moje myślenie jest na drugim planie. Kiedy zaś mówię, próbuję wyłożyć mój punkt widzenia, uwzględniając czy odnosząc się do tego, co usłyszałam. W ten sposób następuje zazębiająca się wymiana. Przeciwieństwem dialogu są płynące osobnym nurtem monologi.

K.: – Ale te monologi też mogą być bardzo ciekawe...
J.: – Oczywiście. Jednak wartość płynąca z monologów ma inny charakter. W skrajnym przypadku taką rozmowę można traktować jako okazję do zaprezentowania się, samoutwierdzenia w swoich racjach i przekonaniach. Wtedy każdy pozostaje jedynie w obrębie tego, co już wie, lepiej to precyzując czy argumentując. Natomiast brakuje tu elementu relacji, wzajemnego odniesienia, choćby zaznaczenia zgodności lub rozbieżności. Druga osoba jest jedynie ekranem.

K.: – Można też sobie wyobrazić taki wariant rozmowy, w którym jedna strona pomaga drugiej w procesie werbalizowania czy porządkowania jakichś treści. Słucha, zadaje pytania, klaryfikuje częściowe wypowiedzi, wywołuje i podtrzymuje monolog – akuszeruje drugiej w trudzie docierania do własnej mądrości. Jest wówczas zwierciadłem pozwalającym drugiej stronie lepiej zobaczyć siebie. Tak bywa w relacji terapeutycznej i w prywatnych sytuacjach pomagania.
J.: – Takie rozmowy są oczywiście bardzo potrzebne, jednak nie jest to relacja równorzędnej wymiany. Jedna osoba służy drugiej, podporządkowując się celowi wspomagania.
K.: – Na czym polegałaby więc równorzędna wymiana?
J.: – Ma ona miejsce wtedy, kiedy każdy może się według swojej potrzeby i woli wypowiedzieć, pamiętając o takim samym prawie drugiej strony. Dotyczy to zarówno intelektualnych sporów, osobistych zwierzeń, jak i towarzyskich igraszek słownych. Niezbędnym czynnikiem jest więc uwaga, jaką darzymy rozmówcę. Rodzaj tej uwagi buduje istotny byt każdej dobrej rozmowy – wzajemną relację. Relacja ta będzie miała charakter pozytywny, jeśli wystąpi czynnik łączący – może to być po prostu wzajemna ciekawość, przyjemność intelektualna czy emocjonalna, przepływ wiedzy, potrzeba porozumienia czy wyjaśnienia czegoś, lepszego poznania. Czynnik łączący może zaistnieć już w wyjściowych intencjach obu lub jednej ze stron. Może też się pojawić w trakcie rozmowy. Służą mu dwie bardzo ważne umiejętności: słuchania i wyrażania uczuć.

K.: – Każdy na ogół słucha, kiedy mówi do niego druga osoba.
J.: – Słucha, ale często nie słyszy, bo albo jest skoncentrowany na swoich racjach, albo już zastanawia się nad odpowiedzią, bo wydaje mu się, że wie, co zostanie powiedziane. Prawdziwe słuchanie zawiera w sobie intencję zrozumienia, co chce powiedzieć druga strona. Ważne są słowa, ale również to, co się słowom wymyka lub dzieje obok słów. Może to oznaczać konieczność dopytania, sprawdzenia i uściślenia swojego sposobu rozumienia drugiej osoby.

K.: – To niełatwe, ale logicznie uzasadnione. Wiele nieporozumień wynika z odmiennego pojmowania tej samej wypowiedzi. Co jednak oznacza wyrażanie uczuć?
J.: – To znak osobistego stosunku do rozmówcy. Często przejawia się niewerbalnie, poprzez mimikę twarzy, ton głosu, pozycję ciała. Jeśli te sygnały są jednoznacznie pozytywne i nie przeczą słowom, wyrażają na przykład życzliwość, zainteresowanie, skupienie – mogą być wystarczające. Czasem warto zaznaczyć dodatkowo swój podziw, szacunek, sympatię. Jednak być może jeszcze ważniejsza jest umiejętność powiedzenia o uczuciach negatywnych. Jeśli otwarcie mówię, że czuję złość, nie tylko zarysowuję swój aktualny stan emocjonalny, ale też poprzez ujawnienie go zmniejszam natężenie uczucia i mogę skoncentrować się na wyjaśnieniu, skąd się wzięło. ¸apię dystans, a druga osoba wie, z czym obcuje. Nie musi domyślać się ani po swojemu interpretować mojej agresji. Choć wyrażanie uczuć wymaga znajomości swoich stanów emocjonalnych i umiejętności adekwatnego ich ujawniania.

K.: – Czego więc potrzebujesz ode mnie, żeby mogła się zawiązać między nami dobra rozmowa?
J.: – Twojej uwagi, życzliwości, otwartości. To wstępne warunki, żebym się dobrze poczuła. Kiedy mówisz, mów do mnie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy