Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

26 stycznia 2016

Proszę słonia, słoń taki podobny

19

Prawdziwą gratką była dla mnie możliwość badania słoni. Okazuje się na przykład, że potrafią one rozpoznać, do jakiego plemienia należy człowiek, po kolorze jego ubrań i zapachu.

Lance Workman: Naukowców, którzy badają zachowania zwierząt, nazywa się psychologami komparatystycznymi albo etologami. A jak Pan określiłby przedmiot swoich badań?
Prof. Richard Byrne: – Powiedziałbym, że badam zdolności poznawcze zwierząt. Na początku mojej drogi naukowej byłem psychologiem poznawczym. Jeszcze jako student uważałem, że psychologia komparatystyczna jest okropnie nudna i opiera się na błędzie: naukowcy badali w laboratoriach kilka zwierząt, jak gdyby reprezentowały wszystkie stadia ewolucji. Dziś robi się to inaczej, lepiej, jednak i tak nie nazwałbym się ,,psychologiem komparatystycznym”. Nie sądzę, aby to, czym się zajmuję, można określić jakąś ,,-logią”.

Co sprawiło, że od psychologii poznawczej przeszedł Pan do badania małp i słoni? Miał Pan w dzieciństwie zwierzęta, czy było to zainteresowanie czysto akademickie?
– Czysto akademickie. Wprawdzie od zawsze lubiłem zwierzęta i z zaciekawieniem je obserwowałem, jednak było to coś odrębnego od mojej pracy naukowej. Pracując nad doktoratem, badałem, jak działa pamięć w złożonych sytuacjach życiowych. Psychologia poznawcza była wówczas oparta na sztywnym paradygmacie i pracy w laboratorium. Miałem poczucie, że wiele w ten sposób tracimy. Pchnęło mnie to w stronę etologii, która bada zachowanie zwierząt w warunkach naturalnych.

Jest Pan znany między innymi jako autor pojęcia ,,inteligencja makiaweliczna”, które ukuł Pan wraz z Andy Whitenem. Czy u podstaw tego pojęcia leży przekonanie, że motorem rozwoju inteligencji społecznej jest zdolność, z jaką jedne zwierzęta manipulują innymi? A jeśli tak, czy postrzega Pan to jako ciemną stronę ewolucji naszej inteligencji?
– Nie sądzę, aby tak było. Zdolność manipulowania innymi ma źródło w naszych genach, co może – ale nie musi – przekładać się na negatywne zachowania wobec innych. Przecież potrafimy też współpracować, odczuwać empatię, okazywać życzliwość. Pojęcie ,,inteligencja makiaweliczna” często prowadzi do nieporozumień, ponieważ ludzie sądzą – szczególnie jeśli nie czytali dzieła Machiavellego – że oznacza ona po prostu bycie podłym wobec innych. Genetycznie jesteśmy egoistami, jednak na poziomie społecznym nasze zachowania mogą mieć pozytywny charakter. Byliśmy pod wrażeniem tego, jak zwierzęta świetnie ze sobą współpracują i wspierają się. Chociaż ktoś mógłby powiedzieć, że to tym gorzej, skoro ich cel jest ostatecznie egoistyczny. I o tym właśnie pisał Machiavelli: książę musi wzbudzić zaufanie, musi być życzliwy, odpowiedzialny i lubiany – ale tylko do pewnego momentu. Potem powinien się zmienić. Tak na marginesie, zastanawiam się, czy powinniśmy od kogokolwiek oczekiwać, że zawsze będzie działał dla dobra społeczności.

Jednym z bardziej intrygujących Pańskich odkryć jest to, że istnieją podobieństwa w zdolnościach poznawczych pomiędzy naczelnymi a słoniami. Są one bardzo daleko spokrewnione, zatem zastanawia fakt, że rozwinęły się w tej sferze
podobnie.
– Otóż to. Od dawna czułem, że naukowcy, którzy badają ssaki naczelne – tak blisko z nami spokrewnione – coś przeoczają. Obrana droga jest słuszna – badanie ich zdolności pomoże nam zrekonstruować krok po kroku to, jak staliśmy się tym, czym jesteśmy. Jednak ma to także słabe punkty: jeśli na przykład znajdziemy cechę wspólną u szympansa, goryla i człowieka, pomaga nam to określić czas, kiedy ewoluowała. Nadal jednak nie potrafimy odpowiedzieć na pytania: jaki był z niej pożytek, jaką pełniła funkcję oraz jakie okoliczności sprzyjały jej powstaniu. Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy przestudiować inne, możliwie najliczniejsze przypadki, czyli przyjrzeć się zwierzętom jak najmniej ze sobą spokrewnionym. I tak słonie są z nami bardzo daleko spokrewnione, natomiast blisko z mrównikiem afrykańskim, góralkiem i manatem. Jednak w przeciwieństwie do nich słonie wydają się inteligentne. Przypominają naczelne pod względem niektórych zdolności – na przykład inteligencji społecznej. To może rozjaśnić tajniki ewolucji, jakie stoją za tymi
zdolnościami.

Czy może Pan uszeregować zwierzęta według ich inteligencji, czy byłoby to zbyt duże uproszczenie?
– Może niekoniecznie uproszczenie, ale być może taka żmudna praca na niewiele by się zdała. To trochę jak szeregowanie zwierząt pod kątem tego, jak są szybkie. A przecież szybkość ma różne zastosowania. To, jak wykorzystuje ją gepard, gdy ściga antylopę, przypomina sposób, w jaki korzysta z niej sokół polujący na gołębia. Jednak zwierzęta, które chcą uniknąć spotkania z drapieżnikiem, wykorzystują ją w inny sposób. Podobnie jest z inteligencją. Zdolności poznawcze sięgnęły u niektórych gatunków szczytu ewolucyjnego. Słonie, może delfiny, a także inne zwierzęta, o których jeszcze nie wiemy, rozwinęły je w maksymalnym stopniu. Nie ma zatem nic złego w ustawianiu w szeregu zwierząt pod względem inteligencji, jednak nie oznacza to, że człowiek znalazłby się na jego czele!

Czy faktycznie słonie potrafią rozpoznać, do jakiego plemienia należy człowiek, po kolorze i zapachu jego ubrań?
– Tak. Ciekawy jest sposób, w jaki do tego doszliśmy. Naukowcy, którzy badali słonie od wielu lat w ramach projektu Amboseli, ogłaszali swoje odkrycia, jednak gdy przeczyta się te publikacje, nie znajdzie się tam nic, co sugerowałoby, że słonie to wyjątkowe zwierzęta. Tymczasem w rozmowach prywatnych naukowcy ci wyrażali przekonanie, że słonie wyróżniają się spośród zwierząt i pod pewnymi aspektami przypominają człowieka. Razem z Lucy Bates przeanalizowaliśmy nieformalne zapiski tych naukowców i na ich podstawie wysunęliśmy pewne hipotezy, a nawet przeprowadziliśmy eksperymenty. Okazało się, że czasami słonie zabijają krowy i generalnie ich nie lubią, choć te nie wyrządzają im żadnej krzywdy. Wydawało się to nie mieć sensu. Jednak krowy hodowane są przez Masajów, a ci czasem dźgają je włóczniami; zwłaszcza chłopcy, którzy chcą się popisać. Słonie zapamiętują to na długo. Zastanawialiśmy się, czy potrafią one rozróżniać grupy ludzi w sposób, w jaki my to robimy. I czy potrafią to robić, gdy odbierają sygnał nie wprost – na przykład na widok krów. Przeprowadziliśmy eksperyment z użyciem ubrań, które wcześniej nosili Masajowie hodujący bydło oraz takich, które wyglądały identycznie, jednak mieli je na sobie członkowie plemienia Kamba, którzy są rolnikami. Ułożyliśmy je w miejscu, skąd ich zapach mógł swobodnie dochodzić do słoni. Reakcja zwierząt robiła wrażenie: uciekały, gdy wyczuły zapach plemienia Masajów. Odkryliśmy także, że są czułe na kolor czerwony, który Masajowie uwielbiają. Gdy rozłożyliśmy czerwone i białe ubrania, słonie zaczynały atakować te pierwsze, nie zważając na ubrania w kolorze białym. A więc potrafią rozpoznawać ludzi po zapachu i kolorze.

Inna ciekawa rzecz, którą Pan odkrył, dotyczy żywienia się goryli.
– Gdy po raz pierwszy miałem możliwość obserwować goryle, uderzyło mnie, jak bardzo przypominają szympansy. Tymczasem w powszechnej ocenie uchodziły za duże, głupie, acz obdarzone swoistym urokiem
zwierzaki; inne niż ich inteligentni kuzyni, szympansy, które potrafią używać narzędzi i są inteligentne w sposób makiaweliczny. Okazuje się, że goryle potrafią przetwarzać pokarm, choć nie używają do tego narzędzi. Odkryliśmy, że robią to w wyszukany sposób – tak jak my, gdy z odpychających, brudnych, kolczastych warzyw robimy coś, co można zjeść...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy