Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

12 czerwca 2019

Prawdziwa asertywność

33

Słowo „asertywność” zdewaluowało się nieco w ostatnich latach. Często używa się go w odniesieniu do zachowań czy postaw, które asertywne już nie są, bo brakuje w nich szacunku i uważności na drugiego człowieka. Nie o takiej „asertywności” chcę pisać.

Prawdziwa asertywność oznacza bycie sobą, bez ranienia innych. Obydwa te elementy muszą być zachowane. Asertywność oznacza szacunek dla siebie i drugiego człowieka. Chodzi w niej o utrzymanie kontaktu z własnymi potrzebami i pragnieniami, nie zaś o dążenie do uzyskania tego, czego się pragnie za wszelką cenę.

Tam, gdzie celem działania staje się przede wszystkim skuteczność (niektóre poradniki opisują asertywność jako szczególnie skuteczną metodę osiągania tego, czego się chce), pomija się często kwestie szacunku, godności własnej, a sięga do manipulacji, nacisku, odcinania od kontaktu z drugą osobą. Miernikiem tego, czy nasze zachowanie było rzeczywiście asertywne, jest zadowolenie z tego, jak wyraziliśmy siebie, choć nie zawsze będzie to oznaczało osiągniecie zamierzonego celu.

Asertywne porozumiewanie się oznacza mówienie prawdy

Wymaga zdawania sobie sprawy z tego, co się myśli i czuje. Oznacza utrzymywanie kontaktu ze sobą, by wiedzieć, czego się chce, oraz umiejętność wyrażenia tych pragnień.

Dlaczego czasami niechętnie przyznajemy się – nawet wobec siebie – do naszych prawdziwych myśli i uczuć? Przeważnie dlatego, że sami ich nie akceptujemy, osądzamy siebie i myślimy, że powinniśmy być kimś innym niż jesteśmy. Asertywność wymaga więc akceptacji siebie.

Pierwszym krokiem w uczeniu się asertywności jest kontaktowanie się ze sobą. Dzięki temu rośnie nasza świadomość i potrzeba zmian, dzięki którym będziemy mogli żyć tak, jak chcemy. Proponuję małe ćwiczenie:
 Pomyśl, co lubisz w życiu, a czego nie robisz. Wybierz trzy rzeczy.
 Tak zaplanuj czas w najbliższym tygodniu, aby zrealizować dwie z tych trzech rzeczy. Wyznacz na ich realizację konkretny termin.
 Zrób je i zwróć uwagę, jak się teraz czujesz.

Nauka asertywności to nie tylko trenowanie lepszego wyrażania siebie

Praca nad zmianą zachowań prowadzi do zmiany wewnętrznej. Osoba, która do tej pory była uległa, przestaje pozwalać na przekraczanie granic swojego terytorium, zaczyna wypowiadać swoje opinie, domagać się czegoś dla siebie. Młody nauczyciel, który przed podjęciem pracy nad zmianą bał się każdego spotkania z rodzicami uczniów, zaczyna jasno, szczerze i wprost wyrażać swoje opinie i wymagania, uwzględniając jednak przy tym wrażliwość, kompetencje i poziom intelektualny rodziców swoich uczniów.

W takich sytuacjach ogromnie ważne jest uwzględnianie przez nauczyciela rangi społecznej, jaką nadaje mu wykonywany zawód. Mimo pewnego spadku prestiżu tej profesji, dla wielu rodziców zdanie nauczyciela w sprawie ich dziecka wciąż jest niczym wyrok. Przy tego typu relacji szczególnie ważne jest, by profesjonalista nie nadużywał swojej pozycji. Posiada ją z racji wiedzy, prestiżu wykonywanego zawodu oraz wpływu, jaki ma na rozwój i osiągnięcia dziecka w szkole. Jeśli chce zachować się asertywnie, nie powinien pouczać (a więc zaczynać wypowiedzi od słów: „powinno się”, „trzeba”, „należy”, „musicie”), a przedstawić fakty oraz opinie oparte na wiedzy, obserwacji i konsultacji z innymi, a także zaproponować plan działań, najlepiej wspólnych.

Niektórzy biorą na siebie zbyt dużą odpowiedzialność

Zwłaszcza nauczyciele mają tendencję do przyjmowania zbyt dużej odpowiedzialności za rozwiązywanie problemów swoich uczniów. Pewnie można by podać wiele przykładów działań z ich strony, które okazały się korzystne dla podopiecznych. Czasami jednak pedagodzy ponoszą ogromne koszty emocjonalne takich działań. Jeśli udaje się przełożyć zaangażowanie w trudne sprawy dziecka na konkretne postępowanie, to dobrze. Słuchałam jednak wiele razy o znakomitych pomysłach pedagogów, jak rozwiązać różne problemy, i czułam ich ogromne emocjonalne uwikłanie. Jest jednak granica wpływów instytucjonalnych czy innych zewnętrznych na rodzinę ucznia. Dlatego czasami trzeba postawić granicę sobie i powiedzieć: „Możesz to, co możesz”.

W każdej sprawie spróbuj określić, na co masz wpływ, a na co nie masz, np. co możesz zrobić, gdy rodzic wymaga piątek od dziec[-]- ka, któremu nauka przychodzi z trudem. Możesz opowiedzieć mu o tym, jaki stres przeżywa jego syn czy córka w związku z nadmiernymi wymaganiami i jakie mogą być tego konsekwencje. Możesz zapoznać go z twoją opinią i twoim poziomem wymagań. Przekonywanie i pouczanie, w którym padną słowa w stylu „powinni państwo”, nie będzie asertywną komunikacją i pewnie nie osiągniesz porozumienia w tej sprawie.

W obecnej sytuacji społecznej niektórzy rodzice o wyższym statusie społecznym traktują nauczyciela „z góry”. Czasami wywierają presję psychiczną, grożą, manipulują. Nie warto kontynuować rozmowy w takich warunkach. Jeśli źle się czujesz w tego typu relacji, możesz zaprzestać rozmowy, powiedzieć, jak się czujesz i czego sobie nie życzysz, np.: „Próbuje mnie pan zmusić do zmiany oceny na świadectwie dziecka. Nie zgadzam się na taki sposób prowadzenia naszej rozmowy. Mogę rozmawiać o ocenie, jaką wystawiłam, jeśli przestanie pan zmuszać mnie do jej zmiany”. Pamiętaj, że jako ludzie macie takie same prawa i nie może być tak, by ktoś zmuszał do czegoś drugiego człowieka krzykiem, groźbami czy wymachiwaniem rękoma.

Stanowcze postawienie granicy i wzajemny szacunek

Jeśli zastosujemy te dwie rzeczy w prowadzonej rozmowie, to wyraźnie zwiększy się prawdopodobieństwo, że następnym razem rodzic będzie bardziej uważny. Nie ma jednej właściwej odpowiedzi asertywnej na wszystkie tego typu sytuacje. Każdy nauczyciel w relacji z określonym rodzicem zachowa się inaczej, bo „być sobą” każdego z nas wygląda inaczej. Wpływ na postawę i sposób wyrażania ma chociażby aktualna sytuacja życiowa czy etap rozwoju zawodowego. Łatwiej też być sobą, gdy czujesz oparcie w dyrekcji czy w innych nauczycielach, ale sprawa relacji i asertywności w gronie nauczycielskim to inny temat.

Nie tylko rodzice przekraczają granice nauczyciela, zdarza się to też uczniom, czasem nawet całej klasie. Oczywiście można powiedzieć, że to nie ich wina, że tak zostali wychowani w domu. Być może dziecko nie dostało dobrego wzorca od rodziców, ale powinno dostać taki wzorzec w szkole. To od wychowawców będzie uczyć się stawiania osobistych granic, a w konsekwencji również nieprzekraczania granic drugiego człowieka.

Czasem dzieci wypytują nauczyciela o s...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy