Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

1 grudnia 2021

NR 12 (Grudzień 2021)

Pożytki z przemyśleń

0 86

Bez względu na to, nad czym się zastanawiamy, sam akt myślenia oddala nas od irracjonalności, impulsywnych ocen czy skrajnych opinii. W sferze namysłu panują inne zasady gry: poszukiwanie wiedzy, argumentów, wyważonych ocen. Co więcej, myślenie wpływa na przebieg procesów nieświadomego przetwarzania informacji. Okazuje się, że umysł refleksyjny potrafi „kontrolować” zachodzące poza świadomością i wolą utajone afekty.

W wyniku myślenia mogą powstawać ideały i związane z nimi projekty zmian (siebie albo świata) na lepsze, a obmyślone ideały – byty czysto mentalne – mają realny wpływ na podejmowane działania.
Przemyślenia pociągają za sobą następstwa dwojakiego rodzaju. Część z nich ma charakter specyficzny. Obserwujesz ludzi i stwierdzasz, że rasiści uważają, iż kolor skóry przesądza o wartości człowieka. Uznajesz ten pogląd za absurdalny, za rodzaj niebezpiecznego oszołomstwa i dochodzisz do wniosku, że trzeba takie przekonania aktywnie zwalczać (co czasem prowadzi do odpowiednich działań). 
A kiedy tak nad czymś rozmyślasz, zachodzi inne zjawisko. Myślenie pobudza inną część Twojej głowy i oddziałuje na Ciebie niespecyficznie: bez względu na to, nad czym się zastanawiasz, sam akt myślenia oddala Cię od sfery afektywnej irracjonalności, impulsywnych ocen czy skrajnych opinii. W sferze namysłu panują inne zasady gry: poszukiwanie wiedzy, argumentów, wyważonych ocen. 
Do listy pożytków z myślenia warto dodać, że ma ono skutki trudne do uchwycenia, ale ze wszech miar godne dalszych studiów. Myślenie bowiem wpływa na przebieg procesów nieświadomego przetwarzania informacji. A to oznacza, że nad tym, co poza świadomością, mamy pewnego rodzaju kontrolę. Wiemy to głównie z własnych badań nad powiązaniami między poznaniem i emocjami, między nieświadomym i refleksyjnym przebiegiem tych procesów oraz ich neurobiologicznymi korelatami (badania Marii Jarymowicz, Doroty Karwowskiej, Rafała Ohme, Kamila Imbira, Kamili Dobrenko, Natalii Michalak i Anny Szuster). Wykryliśmy intrygujące zjawiska, a wszystko dzięki temu, że wiedzę psychologiczną wspierają odkrycia neurobiologii.
Wiadomo, że poziomy podkorowy i korowy centralnego układu nerwowego są powiązane drogami wstępującymi i zstępującymi, co zapewnia przepływ impulsów zarówno z dołu do góry, jak i z góry na dół. Wiele badań psychologicznych koncentrowało się na znaczeniu połączeń „dół-góra”, bo to procesy podkorowe są źródłem niekontrolowanej irracjonalności: umożliwiają wpływ afektów (także wzbudzanych podprogowo) na myślenie, co udowodniono w toku wielu badań psychologicznych. 
Kent C. Berridge i Piotr Winkielman wykazali na przykład, że przyjemny bodziec podprogowy (jak fotografia uśmiechniętej twarzy) zachęca do wypicia większej ilości soku podawanego uczestnikom badania niż w warunkach, gdy bodziec podprogowy ma charakter przykry (jak fotografia twarzy z wyrazem wstrętu). Podobne bodźce podprogowe sprawiały, że ludzie oceniali neutralne obiekty jako ładne lub brzydkie, zupełnie nie wiedząc o tym, że na te oceny miały wpływ bodźce podprogowe, niewidoczne dla oka – jak wykazały badania Sheili Murphy i Roberta Zajonca, Doroty Karwowskiej czy Rafała Ohme. 
Natomiast połączenia „góra-dół” umożliwiają wpływ umysłu refleksyjnego na przebieg procesów automatycznych. Poniekąd wiadomo to od dawna: rozmaite procesy wolicjonalne (powiązane z pobudzeniem płatów czołowych) zmieniają dynamikę procesów automatycznych (np. wola może wpływać na zmiany poziomu ciśnienia krwi). Ale w naszych badaniach interesowały nas głównie wpływy przemyśleń na procesy nieświadomego przetwarzania informacji. 
Okazało się, że uczestnicy reagowali na bodźce podprogowe spójnie z przekonaniami lub z ocenami, jakie wcześniej świadomie formułowali. Gdy podprogowo eksponowane były fotografie twarzy osób różnych ras lub płci, uczestnicy badań przejawiali emocje mniej lub bardziej negatywne bądź pozytywne – spójne z tym, jakie były ich świadome przekonania o ludziach różnych ras czy płci. 
Oznacza to, że zachodzący poza świadomością utajony proces poznawczy może ulegać temu, co człowiek świadomie przemyślał. To bardzo dobra wiadomość. Bo wprawdzie ludzie myślący dogmatycznie są przez to dogmatyczni do bólu (i wiadomo, że dogmatyzm trudno przezwyciężyć), ale ludzie otwarci, myślący pozytywnie mają szansę na to, że pierwotne afekty (wyznaczające czarno-białe widzenie świata) zostaną zdominowane w wyniku przemyśleń, a żywione uprzedzenia zderzą się poza świadomością z racjami rozumu. Pozwala to mieć nadzieję, że właśnie taką drogą można się pozbyć uprzedzeń.
Na rzecz tej hipotezy przemawia również to, że po wcześniejszym pobudzaniu uczestników badań do refleksji na jakiś temat (np. w czym przejawia się patriotyzm) niższe były wskaźniki wpływu bodźców podprogowych na wykonywanie zadań. Nie jest zaskakujące, że kontrolę nad emocjami (bez pomocy farmaceutyków) osiąga się rozsądkiem i zaangażowaniem woli. Ale we wspomnianych badaniach rejestrowaliśmy zachodzące poza świadomością i wolą „kontrolowanie” utajonych afektów przez umysł refleksyjny. To dodatkowy i szczególny powód do sławienia pożytków z myślenia.

Złudzenia, które zwalniają z myślenia 

Powierzchnie receptorowe – czy tego chcemy, czy nie – odbierają sygnały nieustannie, a umysł nieustannie je przetwarza. Natomiast rozmyślania nad sobą i światem podejmujemy okazjonalnie. W życiu niektórych ludzi głębokie rozważania nie zdarzają się nigdy, a błahe kwestie rozważamy, gdy pozwoli na to czas. 
Niektórzy lubią myśleć, a dokładnie – zastanawiać się, rozważać, poszukiwać argumentów za i przeciw, dokonywać wyborów, konkludować, doprowadzać do zmiany własnych przekonań, poszukiwać okazji do dyskusji oraz kontaktu z literaturą czy sztuką, poświęcać temu wszystkiemu czas i energię. Do lenistwa przyznają się tylko nieliczni, a najłatwiej tkwić w złudzeniu „nie mam czasu”. 
Trudno zdać sobie sprawę z tego, jak wiele różni ludzi myślących i niemyślących. Po pierwsze są to różnice w rozwoju właściwości, które pozwalają polubić myślenie. Nigdy nie jest to efekt wybiórczy, wskutek działania jakichś sił skierowanych przeciwko myśleniu – przeciwnie, to przejaw całego zespołu różnych właściwości, odpowiedzialnych za pasywność, minimalistyczne programy życiowe i przeżyciowe. 
Wszyscy możemy żyć spontanicznie i nigdy nie domyślić się tego, że nie myśląc, coś ważnego i atrakcyjnego tracimy. Ale ci, którzy w tej kwestii czegoś się dowiedzieli, wybierają myślenie. To pozwala im również decydować o chwilach bezmyślności (w wybranym momencie, np. dla relaksu, a także w chwilach oddawania się rozrywce czy oszołomieniu przyrodą). Po drugie myślenie to nowe ścieżki działania umysłu i rozwój nowych obszarów mentalności. Czasem prowadzą one w ślepy zaułek, do jakiegoś dogmatu czy stereotypu, ale zazwyczaj otwierają na świat, na nowe kontakty, doznania, aspiracje i cele. 
Nieszczęsny ten, kto zamyka się na nową wiedzę. Zamknąć gender studies na polskich uniwersytetach – woła ten i ów minister. Doprawdy? Nie zaciekawia go kwestia różnic pomiędzy dwiema postaciami gatunku, jakimi są kobieta i mężczyzna? Nauka od dziesięcioleci rozróżnia płeć biologiczną i psychologiczną, a badania wykazują przejawy męskiej i żeńskiej płci psychologicznej zarówno w biologicznej populacji kobiet, jak i mężczyzn. I czy się to komuś podoba, czy nie, warto przyjąć do wiadomości, że z psychicznej kobiecości czy męskości wynikają różnice w spostrzeganiu świata i w zachowaniu. 
Oto przykład: wyniki badania magisterskiego Marty Majchrzak. Badanymi byli mężczyźni hetero- i homoseksualni. Przedmiotem pomiaru były: (1) cechy płci psychologicznej – uznawane społecznie za kobiece (jak delikatność, łagodność) lub męskie (jak dominacja, arogancja);...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy