Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

15 maja 2019

Pomoc na różne sposoby

54

Rozmowy, zajęcia tematyczne i integracyjne, wsparcie specjalistów – nauczyciele mają możliwości, aby pomóc „trudnym” uczniom. Często potrzeba cierpliwości i czasu, ale warto spróbować.

Ośmioletni Karol uderzył na przerwie koleżankę. Wcześniej nigdy nie przejawiał zachowań agresywnych. Wychowawczyni zaprosiła na rozmowę rodziców chłopca. Okazało się, że byli w trakcie trudnego rozwodu. Nie zdawali sobie sprawy, jak dalece ich problemy wpływają na emocje syna. Nauczycielka zasugerowała współpracę z psychologiem. Dzięki niej chłopiec o wiele spokojniej zniósł burzliwe rozstanie rodziców.

Dziesięcioletnia Aneta zaczęła wyraźnie opuszczać się w nauce. Zaniepokojony wychowawca poprosił o pomoc szkolnego pedagoga. Okazało się, że ma ona przewlekle chorego, półrocznego braciszka. Rodzice skupili na nim całą uwagę. Dziewczynka czuła, że straciła ich zainteresowanie. Obawiała się, że już im na niej nie zależy tak jak kiedyś. Dzięki rozmowie z nauczycielką rodzice zrozumieli przyczynę problemów córki i tak zmienili swoje postępowanie, że przestała się czuć odtrącona.

Jedenastoletni Łukasz coraz rzadziej przychodził do szkoły. Gdy w końcu się pojawił, wychowawczyni poprosiła go o rozmowę. Chłopiec sprawiał wrażenie niespokojnego i pobudzonego. Unikał kontaktu wzrokowego. Uwagę nauczycielki zwróciły siniaki na jego przedramieniu, jednak Łukasz nie chciał o tym rozmawiać. Wychowawczyni poprosiła o pomoc szkolnego psychologa oraz Ośrodek Pomocy Społecznej. Ostatecznie okazało się, że partner matki chłopca znęca się nad nim fizycznie, gdy kobiety nie ma w domu. Dowiedziawszy się o tym, matka Łukasza zerwała wszelkie kontakty z brutalnym mężczyzną i zapisała się z synem na psychoterapię.

Czujna obserwacja

Nauczyciele i wychowawcy często są pierwszym źródłem informacji o problemach dziecka. Rodzice bywają tak zajęci codziennymi sprawami, że nie dostrzegają oznak kłopotów czy nawet zaburzeń. Zdarza się też, że nie przyjmują ich do wiadomości, ignorują je lub lekceważą. Dlatego tak ważne jest, aby wychowawcy przez cały czas uważnie obserwowali swoich uczniów. Dzieci spędzają w szkole kilka godzin dziennie, zatem to właśnie nauczyciele, obok członków najbliższej rodziny, są tymi dorosłymi, którzy mają szansę najlepiej je poznać i najszybciej zauważyć wczesne oznaki problemów emocjonalnych (o ich przyczynach i symptomach szerzej pisałem w artykule „Stare emocje w nowym tornistrze”; „Psychologia w Szkole”, nr 3/2012). Przytoczę jedynie ogólną listę rzeczy, na które nauczyciele powinni być szczególnie wyczuleni:

• nagłe zmiany funkcjonowania emocjonalnego ucznia,

• długotrwałe pogorszenie nastroju, smutek, osowiałość,

• gwałtowne przechodzenie z jednej skrajnej emocji w drugą,

• płaczliwość,

• apatia,

• bierność,

• gwałtowne wybuchy złości,

• agresja słowna i fizyczna,

• zachowania autoagresywne,

• niszczenie przedmiotów,

• reakcje niewspółmierne do przyczyn,

• przewaga negatywnych reakcji nad pozytywnymi,

• drażliwość emocjonalna,

• nadmierna aktywność,

• nadruchliwość,

• problemy z koncentracją,

• nadmierne pobudzenie,

• obrażanie się bez widocznego powodu,

• izolowanie się od rówieśników,

• nadmierna nieśmiałość,

• zamykanie się w sobie,

• ukrywanie się,

• wagary,

• ucieczki,

• oznaki lęku,

• nadmierne napięcie (np. podczas udzielania odpowiedzi),

• niepokój manipulacyjny (wzmożone ruchy dłońmi lub manipulowanie przedmiotami, np. długopisem, skubanie skórek przy palcach),

• obgryzanie skórek i paznokci,

• stereotypie ruchowe (np. ssanie palca, skubanie włosów, pocieranie twarzy),

• tiki,

• jąkanie,

• moczenie się,

• problemy w nauce,

• nagły spadek poziomu funkcjonowania szkolnego,

• zachowanie uciążliwe dla innych,

• ignorowanie poleceń nauczycieli,

• łamanie szkolnych zasad,

• dezorganizowanie działań klasy,

• szybkie zniechęcanie się do podjętych działań,

• niedbałość i pośpiech w pracy szkolnej,

• nadmierny perfekcjonizm,

• silne zubożenie lub brak reakcji emocjonalnych,

• zaniedbania higieniczne,

• powtarzające się zachowania nietypowe lub dziwaczne.

Po pierwsze: wiedza

Gdy nauczyciel zauważy u dziecka oznaki problemów lub zaburzeń emocjonalnych, powinien z jednej strony dowiedzieć się jak najwięcej o sytuacji podopiecznego, z drugiej zaś starać się udzielić mu maksymalnej pomocy. Uważna obserwacja takiego ucznia, prowadzona dyskretnie i z wyczuciem, może umożliwić dostrzeżenie kolejnych symptomów. Warto systematycznie notować niepokojące reakcje i zachowania oraz daty ich występowania. Bywa to bardzo przydatne, gdy pracę z uczniem podejmuje specjalista (np. psycholog lub pedagog szkolny). Pomocna bywa także analiza wytworów podopiecznego, takich jak prace plastyczne (warto gromadzić ich oryginały, zdjęcia lub kolorowe kserokopie). Do obserwacji ucznia warto niekiedy włączyć także innych pracowników placówki (np. wychowawców ze świetlicy, a w starszych klasach nauczycieli innych przedmiotów).

Spotkania z rodzicami

Nauczyciel powinien też spróbować nawiązać współpracę z rodzicami ucznia. To niełatwe, jednak trzeba podjąć taki wysiłek – spotkania z rodzicami są niezwykle istotne, bowiem w większości przypadków problemy dzieci mają źródło właśnie w sytuacji rodzinnej. Spotkanie powinno mieć trzy zasadnicze cele: zdobycie wiedzy o funkcjonowaniu dziecka poza szkołą, poinformowanie rodziców o problemach ich córki czy syna oraz wspólne ustalenie planu pomocy.

Konieczne jest jednak zachowanie ogromnego taktu i wyczucia. Jak zatem nauczyciel może przekonać rodziców do spotkania? Przede wszystkim powinien pamiętać, że wezwanie do szkoły zazwyczaj jest dla rodziców sytuacją emocjonalnie trudną, bo na ogół oznacza jakieś kłopoty (nauczyciele sporadycznie proszą o spotkania, jeśli dzieci nie sprawiają trudności). Dzięki temu łatwiej zrozumie reakcje rozmówców i będzie w stanie delikatnie i z wyczuciem przekazać niepokojące informacje. Jeśli nauczyciel z jakichś powodów nie czuje się na siłach, aby przeprowadzić takie spotkanie, może poprosić o pomoc psychologa czy pedagoga szkolnego.

Znaczenie ma również forma zaproszenia. Najgorzej jest wtedy, gdy rodzice zostają „wezwani” lub otrzymują kategoryczny komunikat w rodzaju „proszę przyjść” czy „proszę się stawić”. Takie „zaproszenie” niczym nie różni się od wezwania do sądu czy urzędu skarbowego i na pewno nie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy