Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praca i pieniądze , Laboratorium

27 stycznia 2016

Polak w świecie pieniędzy [Psychologia dziś]

0 540

Materialiści wierzą, że ich problemy życiowe wynikają z braku pieniędzy; jeśli będą ich mieli więcej, wszystko się poprawi. Pracują więc, zarabiają, ale problemy nie znikają. Bo ich źródło leży gdzie indziej.

Dorota Krzemionka: – Wykształcona, optymistyczna, zadowolona z finansów i wiedząca, na co je przeznaczyć. Według Pani typologii jest Pani po prostu spełnioną elitą.
Dominika Maison:
– Chyba nie mam wyjścia... muszę powiedzieć tak. Choć określenie „elita” jest umowne. Co to za elita, która obejmuje piątą część społeczeństwa i ma dochody średnio dwa tysiące na osobę. Ale i tak mają więcej niż pozostali.

Bogactwo, jak Pani dowodzi, jest stanem duszy, nie portfela. Na pieniądze Polacy narzekają mniej niż na inne sfery życia, tylko co trzeci Polak uważa, że zarabia poniżej przeciętnej. Z drugiej strony: aż 76 procent Polaków nie widzi szansy na poprawę swojej sytuacji materialnej. Skąd ten pesymizm?

– Wielu Polaków ma bierne podejście do swojego życia. Jeżeli się popatrzy na tereny z dużym bezrobociem, to tam ludzie mają mało pomysłów na to, co zrobić, by było im lepiej. Być może jest to konsekwencja życia przez wiele lat w komunizmie. Polacy nie są przygotowani do zwykłej, codziennej przedsiębiorczości, w ramach której na przykład szukając pracy, wyjeżdża się do innego miasta. Albo emeryci... Często mają duże mieszkania, nie biorą jednak pod uwagę tego, by je sprzedać, zamienić – po to, aby mieć gotówkę, zainwestować ją i mieć odsetki. Zamiast tego płaczą, że czynsz i rachunki pożerają całą ich emeryturę. Mieszkanie to przecież dom rodzinny. Dla nich to trudna do przełamania bariera. Zarządzanie swoimi finansami, na takim podstawowym poziomie, wymaga wysiłku, wewnętrznej kontroli. To jest trochę jak z odchudzaniem. Są osoby, które zupełnie nie potrafią myśleć o przyszłości oraz odraczać sobie gratyfikacji. Jak widzą coś fajnego, to myślą, że muszą to mieć natychmiast. Nie myślą o tym, że perspektywicznie może to być zła decyzja. Że ten kredyt jest kosztowny i nie wiadomo, czy za jakiś czas będzie ich stać na jego spłatę. I nie mówię tu o wielkich kredytach, ale o pożyczkach konsumpcyjnych, one są bardzo kosztowne, u ludzi z nich korzystających wyraźnie dostrzega się brak umiejętności odroczenia gratyfikacji i myślenia perspektywicznego. O tym, co będzie za miesiąc, dwa czy trzy. Kontroli finansów można się nauczyć, choć w pewnej mierze decydują o niej – lub jej braku – czynniki osobowościowe. Na przykład ci zorientowani na przyszłość powinni trochę lepiej zarządzać budżetem...

Skupiony na teraźniejszości hedonista rozpuści pieniądze, nie myśląc o przyszłości. A fatalista nie podejmie działań – no bo po co.

– Dokładnie. Ale jest jeszcze jeden czynnik, który wyraźnie nas różnicuje – materializm. Osoby nastawione materialistycznie, dla których bardzo ważne są pieniądze i dobra materialne, często nie potrafią sobie wielu rzeczy odmówić. Na przykład białych kozaczków. Jedna z naszych respondentek zobaczyła takie w którymś ze sklepów, kosztowały pół pensji, ale ona musiała je mieć natychmiast, bez względu na późniejsze konsekwencje. Materialiści częściej niż inni nie potrafią oszczędzać, planować budżetu, rozłożyć w czasie zakupów. Są skupieni na natychmiastowej konsumpcji.

Hm, wydawałoby się, że materialistyczne nastawienie do życia powinno sprawiać, że ktoś próbuje swymi pieniędzmi rozsądnie zarządzać...
– Ci, którzy inwestują, obracają pieniędzmi, by je pomnożyć, zazwyczaj nie są zorientowani materialistycznie. Oni po prostu wiedzą, że pieniądze nie powinny leżeć gdziekolwiek. Czasem inwestują choćby dla dreszczyku emocji. Materialiści inwestują niechętnie – nie lubią ryzykować utraty posiadanych pieniędzy.

Czy wśród Polaków jest wielu materialistów?
– Z moich badań wynika, że około jedna piąta Polaków jest nastawiona materialistycznie. To grupa bardzo zróżnicowana demograficznie, materialistami są i młodzi, i starsi; wbrew powszechnej opinii, że dotyczy to głównie młodych. Materializm wynika z kombinacji pewnych cech osobowościowych. Przede wszystkim mamy tu chyba do czynienia z deficytem własnej wartości, którą musimy sobie rekompensować poprzez posiadane dobra. Tę cechę wzmacnia w pewien sposób wychowanie. Niektóre badania wskazują, że postawy materialistyczne trochę przenosi się z domu rodzinnego, że dziedziczy się je – szczególnie po matce. Może to kwestia częstszego przebywania z matką, rozmawiania z nią, obserwowania.
Materialiści są zarówno wśród tych, którzy mają dużo pieniędzy, jak i tych, którzy mają ich bardzo mało. U tych, którzy mają ich dużo, materializm objawia się kupowaniem rzeczy nowych, znanych marek i noszeniem ich w sposób ostentacyjny. Nie chodzi tu nawet o marki najdroższe, ważne, by ich oznaczenia były widoczne, żeby kłuły w oczy, zapierały innym dech. Podobny cel chce osiągnąć i ten materialista, który ma mało pieniędzy. On też dąży do tego, by wszyscy widzieli, że kupił i co kupił. Zatem materialiści bez pieniędzy często używają podróbek markowych towarów, to często także klienci kredytów konsumpcyjnych. Nazwaliśmy ich materialistami sfrustrowanymi.

Wydaje się, że niezależnie od tego, czy materialiści mają dużo pieniędzy, czy mało, ich nastawienie do świata szczęścia im nie daje, raczej pozbawia go.

– Właśnie. Materialiści zwykle wierzą, że ich problemy życiowe wynikają z braku pieniędzy; jeśli będą mieli ich więcej, to wszystko się poprawi. Ktoś na przykład uważa, że źródłem jego nieporozumień małżeńskich jest brak pieniędzy, zła sytuacja mieszkaniowa. Ciężko pracuje, dorabia, bierze kredyt, kupuje większe mieszkanie. Sytuacja materialna poprawia się, ale problemy małżeńskie nie znikają. Bo ich źródło leży gdzie indziej. Taki charakterystyczny przykład. Robiliśmy badanie z udziałem osób powyżej 55. roku życia. Pamiętam małżeństwo, mówili coś takiego: „Fajnie byłoby pojeździć na rowerze, no ale się nie da”. „Dlaczego?”. „Bo mamy dwa stare składaki, a na nowe nas nie stać”. Nawet mieli rowery! Ale one były nie do pokazania.

A gdyby były do pokazania, to jeszcze strój byłby potrzebny. No i kask, nie byle jaki przecież.

– Frustrację u takich osób budzi wiele obszarów.

Jest też inna forma materializmu: odkładam, chcę coś mieć, ale po coś. Mieć rower i pojechać.
– To prawda. Są osoby, dla których pieniądze są ważne, bo są środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Niektórzy badacze w ogóle nie nazywają tego materializmem. Różnica między wspomnianymi osobami a klasycznymi materialistami polega na tym, że brak pieniędzy nie jest dla nich jakimś szczególnym problemem. Jeśli posiadają pieniądze, to je wykorzystują i to, co mogą za nie mieć, sprawia im przyjemność. Niektórzy mówią: „znowu sobie kupił kolejny samochód za pół miliona”. No ale jak ma pieniądze, to dlaczego miałby ich nie wydać, skoro daje mu to przyjemność?
Ta łatwość wydawania pieniędzy łączy się często z umiejętnością poszukiwania tańszych rozwiązań. To jest to, co pojawiło się w naszych badaniach u spełnionej elity – połączenie gospodarności z łatwością wydawania pieniędzy. Przejawem tego jest smart shopping – ludzie, którzy mają dużo pieniędzy, również mogą kupować w Biedronce. Sama tak robię i nie wstydzę się tego. Jeśli mogę w pewnych obszarach, które są dla mnie mniej ważne, wydać mniej, to dlaczego nie.

Z jednej strony serek z Biedronki, a z drugiej wypasione auto? Czy to nie konsumpcja na pokaz?

– Według mnie nie. Różnicę czyni tu radość i zabawa, jaką niesie zakup.

W analizie segmentacyjnej wyłoniła się grupa Polaków, którą Pani nazwała nieubankowionymi sceptykami. Oni mają najmniej pieniędzy, a mimo to są szczęśliwi. To poczucie daje im rodzina.
– Tak, ci prawdziwie rodzinni rzeczywiście zazwyczaj są szczęśli...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy