Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Pieniądze, ryzyko i emocje

0 338

Kiedy inwestujemy pieniądze, nie zawsze postępujemy w sposób racjonalny - uważa TOMASZ ZALEŚKIEWICZ.

Ekonomista, który jest nikim więcej, jak tylko ekonomistą, nie może być dobrym ekonomistą. Tak powiedział wybitny teoretyk nauk ekonomicznych i zdobywca Nagrody Nobla w 1974 roku – Friedrich A. von Hayek. Równie dobrze można powiedzieć: „Psycholog, który jest nikim więcej, jak tylko psychologiem, nie może być dobrym psychologiem”. Na szczęście są ekonomiści niebędący wyłącznie ekonomistami i psychologowie niebędący tylko psychologami. Wśród nich znajdują się laureaci tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii – Daniel Kahneman i Vernon Smith. Pierwszy został nagrodzony za psychologiczną analizę decyzji finansowych, drugi – za rozwinięcie podejścia eksperymentalnego w naukach ekonomicznych.
W sposobie interpretowania wyborów ekonomicznych miały miejsce trzy przełomy. Pierwszy nastąpił za sprawą Herberta Simona, który udowadniał, że ludzie nie dokonują wyborów optymalnych, lecz tylko chwilowo i lokalnie korzystnych („Charaktery” nr 4/2001). Następne przełomy spowodowali Daniel Kahneman i Amos Tversky (2000) – teorią opisującą myślenie heurystyczne w dokonywaniu ocen i podejmowaniu decyzji oraz tzw. teorią perspektywy, wyjaśniającą niestałość preferencji ludzi wobec ryzyka. Nie ma wątpliwości, że Amos Tversky, gdyby żył, także zostałby nagrodzony Noblem.
Na czym polegał geniusz pomysłów Kahnemana i Tversky’ego? Według nich, ludzie podejmujący decyzje nie są „zimnymi” komputerami, które warzą oczekiwane zyski i straty, aby znaleźć optymalne rozwiązanie. Na dokonywane przez nich wybory wpływają postawy, emocje, błędy percepcyjne, a także kontekst sytuacyjny. To sprawia, że proces podejmowania decyzji różni się od modelu racjonalnego, postulowanego przez podejście ekonomiczne. Ludzie skłonni są oceniać prawdopodobieństwa różnych zdarzeń w oparciu o przesłanki wyraziste i łatwo dostępne w pamięci (tzw. heurystyka dostępności). Może dochodzić do przeceniania lub niedoceniania szans wystąpienia niektórych wydarzeń (Kahneman, Slovic, Tversky; 1982). Niedoświadczony inwestor może zawyżać ryzyko gry na giełdzie, gdy znana mu osoba straciła kiedyś swój majątek w wyniku krachu rynkowego. Wpływ na szacowanie prawdopodobieństw ma powtarzanie pewnych informacji w mediach. Co ważne, zdarzenia nagłaśniane i wywołujące silne emocje wcale nie muszą się charakteryzować wysokim prawdopodobieństwem.
W jaki sposób uczestnicy rynków finansowych wyciągają wnioski na podstawie posiadanych informacji? Analizy Kahnemana i Tversky’ego (2000) dowiodły, że mamy skłonność do formułowania ocen na podstawie bardzo niewielu danych. Skłonność ta została nazwana „prawem małych liczb”. Sprytnie wykorzystują tę słabość naszego umysłu fundusze inwestycyjne, które zazwyczaj informują o dobrych wynikach finansowych z ostatniego roku lub dwóch lat. Kierowanie się „prawem małych liczb” rodzi przekonanie, że taki fundusz musi być skuteczny, choć ostateczną decyzję powinniśmy podjąć dopiero po przeanalizowaniu wyników w kilku czy kilkunastu poprzednich latach. A te nierzadko bywają już mniej zachęcające. Specjaliści zajmujący się problematyką psychologii inwestowania twierdzą, że posługiwanie się przez graczy giełdowych tym prawem wyjaśnia wiele nieracjonalności w funkcjonowaniu rynku kapitałowego, na przykład zbyt silne reagowanie na krótkotrwałe zmiany cen akcji.
Drugim fenomenem zachowań decyzyjnych wykrytym przez Kahnemana i Tversky’ego jest niestałość preferencji ludzi względem ryzyka. Oto ilustracja. Co byśmy wybrali, gdyby ktoś zaproponował nam albo otrzymanie 50 zł z całą pewnością, albo udział w grze, w której z równymi szansami (po 50 proc.) możemy uzyskać 100 zł lub 0 zł. Większość wybiera w tej sytuacji opcję pierwszą, czyli rozwiązanie bezpieczne. A teraz zamieńmy zyski na straty. Czy wybierzemy pewną stratę w wysokości 50 zł, czy udział w grze, w której z jednakowymi prawdopodobieństwami możemy stracić 100 zł lub 0 zł? Otóż, tym razem znacznie częściej wybieramy wariant ryzykowny – udział w grze. Przyczyną jest niechęć ludzi do ponoszenia strat. Autorzy eksperymentu wykryli, że subiektywna wartość przypisywana stracie jest ponad dwukrotnie większa od wartości przypisywanej zyskowi o takiej samej wartości bezwzględnej. Jeśli zgubimy złotówkę, to musimy znaleźć co najmniej dwa złote, aby zrekompensować sobie żal, jaki odczuwamy po stracie.
[nowa_strona] Kahneman i Tversky piszą również o tym, że zyski i straty są zawsze przez nas szacowane względem jakiegoś punktu odniesienia. Jeżeli inwestor oczekiwał, że zarobi w wyniku pewnej transakcji 1000 zł, a zarobił 800 zł, to ta kwota może być przez niego interpretowana jako strata równa 200 zł, a nie jako zysk 800 zł. Inną właśc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy