Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

9 grudnia 2015

Paranienormalni

0 678

Ludzie wierzący w zjawiska paranormalne zadziwiają w eksperymentach – błyszczą na testach kreatywności, zupełnie inaczej niż sceptycy postrzegają otoczenie.

Korytarz ma szerokość 1 metra, jest długi na 20 metrów. Wzdłuż niego, dokładnie przez środek, biegnie prosta, czarna kreska – wodoodporna, żeby wytrzymała codzienne zabiegi sprzątaczek. Kierująca badaniem prowadzi młodą kobietę na jeden koniec korytarza i zawiązuje jej oczy. Zasady eksperymentu są proste: badana ma uważnie przejść po linii – każdy fałszywy krok, stąpnięcie na lewo bądź prawo od linii jest zapisywane. Zanim kobieta zderzy się ze ścianą, ktoś znów przyprowadzi ją na początek linii, by kontynuowała swój marsz.

Eksperyment ten wymyśliła swego czasu Christine Mohr, wówczas docent psychologii eksperymentalnej i neuropsychiatrii na University of Bristol. Był on elementem przewodu doktorskiego na uniwersytecie w Zurychu. Tematem całej pracy były neuro[-]psychologiczne podstawy wiary w zjawiska paranormalne.

POLECAMY

Paranormalne? Zgoda, na pierwszy rzut oka nie widać, by chodzenie po kresce miało jakiś związek ze zjawiskami paranormalnymi. Ale dotąd opisaliśmy tylko pierwszą część eksperymentu. W drugiej badani wyjawiali, co sądzą o parapsychologii: telepatii, jasnowidzeniu, przewidywaniu przyszłych wydarzeń czy psychokinezie. Ich przekonania były konfrontowane z osiągniętymi wynikami.

Ezoterycy zbaczają z prostej
Christine Mohr sprawdzała „prostolinijność” trzech tuzinów kandydatów. Po tym, jak określili oni swoje stanowisko na temat parapsychologii, okazało się, że im bardziej ktoś jest przekonany o istnieniu zjawisk pozazmysłowych, tym bardziej w trakcie marszu po kresce ściągało go na lewą stronę! Skręt był co prawda tak nieznaczny, że sami badani nie byli go świadomi, jednak w wyliczeniach rachunkowych nie można go było pominąć. Jego matematyczny cień pojawiał się zarówno w pojedynczych skrętach, jak i średniej wyciąganej z całego, 20-metrowego odcinka. Dlaczego?

Zdeklarowani zwolennicy ezoteryki zdumiewają także podczas innych eksperymentów psychologicznych. Na przykład w teście skojarzeń słownych tworzą szybciej i więcej propozycji niż sceptycy i mają dużo więcej niż tamci pomysłów. Szybciej także nadają znaczenie kształtom wygenerowanym przez komputer – choć na pozór wydaje się, że brak w nich jakiegokolwiek głębszego sensu. A co w ogóle daje badanie osób wierzących w zjawiska paranormalne? Na przykład pozwala na wgląd w neuronalne źródła ludzkiej kreatywności. Pozwala też zrozumieć – na poziomie neuropsychologicznym – wielokrotnie przywoływaną płynną granicę między genialną mocą tworzenia a urojeniem.

Prawy do lewego
Skąd u ochotników Christine Mohr niezwykłe upodobanie lewej strony? Aby to zrozumieć, najpierw należy sobie uprzytomnić, że tak jak każda z półkul mózgu kieruje niemal wyłącznie ruchem przeciwnej strony ciała, tak cały sensoryczny odbiór otoczenia – czy to za pomocą wzroku, słuchu, czy dotyku – zorganizowany jest „na krzyż”. Dlatego też większe uszkodzenia w obszarze odpowiedzialnym za wzrok – płacie potylicznym prawej półkuli – prowadzą do zakłóceń w lewym polu widzenia. Także jeśli uszkodzenie znajduje się w mózgu trochę dalej z przodu, w prawym płacie ciemieniowym, mamy do czynienia z deficytem widzenia przedmiotów znajdujących się po lewej stronie. Przy czym nie jest tak, że danej rzeczy rzeczywiście nie dostrzegamy – oko ją widzi, lecz informacja o tym nie trafia do świadomości.
Ażeby poznać tajemnice asymetrii uwagi, neuropsychologowie stosują często rysunki „chimerycznych twarzy”. Widoczną na nich mimikę niektórzy ludzie uważają za dwuznaczną. Prawy kącik ust podnosi się, a lewy opada, albo odwrotnie. To, czy komuś chimeryczna twarz wyda się weselsza, czy smutniejsza, zależy od tego, której stronie poświęca on więcej uwagi. Tymczasem pacjenci z jednostronnym zaburzeniem uwagi nie mają problemu z podjęciem decyzji – oceniają twarz tylko na podstawie jednej jej połowy!

Upodobanie lewej strony wiąże się nie tylko ze sferą widzianą. Dowodzi tego test, w którym uczestnicy z zawiązanymi oczami mieli wskazać środek pałeczki, polegając tylko na dotyku. Zdrowi praworęczni dryfowali lekko w lewo – wśród nich ezoterycy znowu mocniej niż sceptycy. Za to pacjenci z uszkodzeniem w prawym płacie ciemieniowym zbaczali często mocno w prawo, ponieważ mogą poświęcić mniej uwagi wszystkiemu, co znajduje się na lewo od nich.

Półkula nadaje ton
Także w mentalnym wyobrażeniu dają się odkryć asymetrie prawo – lewo. Chcesz to sprawdzić? Odpowiedz sobie bez zastanowienia: „Która liczba znajduje się dokładnie pośrodku między liczbami 15 a 3”… (zobacz też tekst aplikacji obok). Tego typu zadania, w których mamy coś szybko oszacować, rozwiązujemy dzięki temu, że w naszej głowie przed „wewnętrznym okiem” nagle przewija się strumień liczb. Są one ułożone w linii: z lewej strony są te najmniejsze z szeregu
(1, 2, 3…), a z prawej te najwyższe (…14, 15). Obserwujemy od kilku lat, że pacjenci z prawostronnym udarem, proszeni o wskazanie wartości w środku szeregu, podają zwykle zbyt duże liczby. A ludzie zdrowi, praworęczni, mylą się w szacunkach tak samo, jak się mylili przy dzieleniu pałeczki – „skręcają” w lewo, wybierając liczby zbyt małe. W tę samą stronę mentalnie skręcają – co nietrudno zgadnąć, nie mając nawet najmniejszych zdolności jasnowidzenia – ci, którzy w parapsychologiczne zjawiska wierzą. W ich przypadku odchylenie jest znów wyraźniejsze. Najnowsze wyniki badań pokazują również, że skłonność do zbaczania w lewo silna jest też u schizofreników.

Wszystkie te eksperymenty pokazują, że w rozwiązywaniu zadań przestrzennych ton nadaje prawa półkula. Szczególnie wyraźnie dostrzegamy to u osób wierzących w rzeczy pozazmysłowe. Na ile głębokie wnioski można jednak z tego wyciągnąć? Nie jest pewne. Choć dowody przemawiają za tym, że u przekonanych zwolenników zjawisk „psi” prawa półkula jest ponadprzeciętnie zaangażowana także w inne wyzwania, np. kiedy w teście słownym pożądane jest kreatywne skojarzenie.

Mowa i głowa
Z popularyzujących zdobycze neuro[-]psychologii periodyków można się dowiedzieć, że za zdolności językowe ludzi praworęcznych odpowiada głównie lewa półkula. Hipoteza ta przewijała się już od drugiej połowy XIX wieku (badania i teorie Paula Broki), a uprawdopodobniono ją w drugiej połowie ubieg[-]łego stulecia na podstawie badań klinicznych pacjentów po zabiegu komisurotomii (rozdzielenia półkul). Zabieg ten stosuje się przy leczeniu lekoopornych ataków epilepsji; polega on na chirurgicznym przecięciu łączącego lewą i prawą półkulę spoidła wielkiego.

Komisurotomia zapobiega wprawdzie rozprzestrzenianiu się epileptycznego pobudzenia w mózgu, ma jednak inne, bardzo nieprzyjemne skutki. Otóż, osoba po tym zabiegu nie potrafi nazwać przedmiotu dotykanego lewą ręką. Dlaczego? Po zniszczeniu spoidła wielkiego dotykowe wrażenia lewej ręki docierają do prawej – „niemej” – półkuli mózgu, ale nie przedostają się dalej, do lewej półkuli i ośrodka Broki, gdzie generowana jest mowa.

Wysunięty prz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy