Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

26 stycznia 2016

Od śmiechu do uśmiechu

21

My i zwierzęta – to naprawdę zdumiewające, jak wiele dzielimy z nimi zachowań. Wiara, że są one wytworem wyłącznie kultury i cywilizacji, wzbudza dziś... uśmiech.

W jednej ze swoich książek Konrad Lorenz, słynny etolog, noblista z medycyny i fizjologii, wyznał, że bardzo irytują go ludzie, którzy odwiedzając ogród zoologiczny, śmieją się, obserwując zachowanie zwierząt. Jako psycholog zajmujący się ewolucją umysłu nieco inaczej postrzegam ten rodzaj śmiechu. Na pewno mnie on nie denerwuje. Sądzę, że niezależnie od tego, jak długo i często obserwuje się zwierzęta, nieważne, czy robi to laik, czy zawodowiec – w końcu musi przyjść moment, w którym obserwowane zachowanie wywoła uśmiech. Będzie to gest zaskoczenia i zdziwienia, a jednocześnie rozpoznania w zwierzęcym zachowaniu czegoś tak bardzo ludzkiego, tak bliskiego nam, że... zaskakuje nas to i porusza.

Czasem ten nasz śmiech jest nerwowy, czasem serdeczny, może pojawić się, gdy jesteśmy sami, ale też w tłumie, np. na sali konferencyjnej. Ta reakcja, jej siła może być różna, jednak za każdym razem oznacza to samo: w jednej chwili odkrywamy, jak bardzo jesteśmy podobni do innych zwierząt. W czym zatem jesteśmy do zwierząt podobni? W czym są one od nas różne? Czy jest coś wyjątkowego, co czyni nas ludźmi i czy to coś jest dla zwierząt absolutnie niedostępne?

Narzędzia, które robią zwierzęta
W dociekaniu ewolucyjnych korzeni różnych zachowań oraz funkcji umysłu tak naprawdę nie chodzi o to, aby na siłę doszukiwać się różnic czy podobieństw między konkretnymi gatunkami, by tworzyć za wszelką cenę jakiś ranking. Rzecz idzie o coś dużo ważniejszego – o to, że jeśli nie odczytamy poprawnie zapisu naszej ewolucyjnej drogi (która jest znacznie bardziej kręta i złożona, niż dawniej mogło się wydawać), nie będziemy mogli odkryć tajemnicy ludzkiego umysłu.
Kiedyś odpowiedź na pytanie, co wyróżnia człowieka spośród innych zwierząt, wydawała się prosta. Na przykład powszechnie uważano, że ludzie są jedynymi wytwórcami narzędzi, a zwierzęta używają tylko gotowych przyborów (czyli np. używają kamieni, ale nie poświęcają czasu na ich obróbkę).

Obecnie nie tylko mamy liczne doniesienia dotyczące precyzyjnego wyrabiania narzędzi przez różne gatunki zwierząt, ale opisuje się także różnice kulturowe w procesie wytwarzania podobnych narzędzi. I tak na przykład tylko szympansy z Senegalu, przygotowując witkę do łowienia owadów, ostatnie kilkanaście centymetrów specjalnie wybranej gałązki przeciągają między zębami, rozwarstwiając łodygę na paski, tworzące pędzlowate zakończenie. Dzięki temu wyłapują i wyjadają nawet dziesięć razy więcej termitów niż małpy z innych części Afryki, które przygotowując witkę, tylko obrywają z gałązki liście.

Także zwierzęta, które nie preparują specjalnych narzędzi, przejawiają mocno złożone zachowania związane z wyborem przedmiotów, których używają. Przykładem mogą być kapucynki, korzystające z ciężkich kamieni przy rozbijaniu orzechów. Znalezienie dobrego „młota” jest dla nich bardzo czasochłonne i dlatego, zmieniając miejsce żerowania, za każdym razem przenoszą mozolnie na nowe miejsce upatrzony kiedyś kamień.

Badacze sprawdzili swego czasu, na jakiej zasadzie odbywa się wybór „młotów”, ile jest w nim przypadkowości, a ile wiedzy, doświadczenia. W ramach eksperymentu podrzucali małpom kamienie z różnych skał, różniące się też wielkością. Okazywało się, że kapucynki zawsze wybierały narzędzia z lepszego do ich celu, mniej kruchego surowca. Zwracały też uwagę na wagę kamienia, starannie oglądając i szacując wszystkie potencjalne narzędzia. Warto też nadmienić, że wiele gatunków zwierząt nieużywających narzędzi w naturze, w warunkach laboratoryjnych wykazuje niezwykłą plastyczność zachowania i podczas eksperymentów sięga po narzędzia, aby osiągnąć cel.

Podróże w czasie
Wolfgang Köhler, niemiecki psycholog, odkrywca procesu uczenia się przez wgląd, sformułował niegdyś hipotezę, że zwierzęta nie potrafią mentalnie „podróżować w czasie”. W przeciwieństwie do ludzi snujących plany przyszłych działań często w oparciu o swoje przeszłe doświadczenia, zwierzęta, zdaniem Köhlera, są więźniami teraźniejszości. Oczywiście na pierwszy rzut oka obalenie hipotezy Köhlera wydaje się banalne – skoro u zwierząt zachodzą procesy uczenia się, to dany osobnik musi posługiwać się pamięcią, a więc doświadczeniem z przeszłości! Sprawa jednak nie jest tak prosta. Spór tak naprawdę dotyczy tego, czy zwierzęta rzeczywiście pamiętają wydarzenia ze swojego życia w sposób podobny do ludzi, czy też tylko mają tzw. pamięć semantyczną. Problem można zobrazować w ten sposób: jeśli wiejski pies „mający złe wspomnienia” unika kamieni ciskanych przez ludzi, to czy przypomina sobie konkretne wydarzenia ze swojego życia, czy też pamięta jedynie semantyczną regułę: unikaj pocisków, bo sprawiają ból.

Rozważania dotyczące tej tematyki obejmują dziś jeszcze bardziej złożone zagadnienia: czy zwierzęta mają pamięć epizodyczną na kształt pamięci człowieka, czy też coś, co w literaturze zwie się pamięcią epizodycznopodobną. Pamięć epizodycznopodobna nie wymaga złożonych kompetencji językowych, samoświadomości lub wykształcenia teorii umysłu czy linii czasu. Badacze zajmujący się tym problemem chętnie obserwują gatunki, które mają w zwyczaju ukrywanie i magazynowanie żywności. Jednym z nich jest modrowronka kalifornijska. Z obserwacji wynika, że być może ptaki te posiadają pamięć zdarzeń o charakterze epizodycznym. Wykazano, że modrowronki pamiętają, gdzie ukryły różne rodzaje pożywienia i odnajdują je bezbłędnie, zanim pokarm się zepsuje – najpierw wyszukują smakołyki o małej trwałości, potem te o większej.

Pamięć dotyczącą epizodów z przeszłości bardzo trudno jest badać, jeszcze trudniejsze jest ocenienie zdolności zwierząt do planowania zachowania w przyszłości. W tym przypadku częściej mamy do czynienia z obserwacjami, niż – nomen omen – planowymi eksperymentami. Najsłynniejszym opisanym szczegółowo doniesieniem tego typu jest przypadek szympansa o imieniu Santino, mieszkającego w szwedzkim zoo.

W wieku 17 lat Santino został jedynym samcem w grupie. Swoje zachowania związane z potrzebą dominacji zwrócił wkrótce w stronę ludzi oglądających zwierzęta. Każdego ranka przed otwarciem ogrodu Santino zbierał kamienie i układał je w stosy – po to, by później rzucać nimi w zwiedzających. Kiedy obsługa zaczęła systematycznie oczyszczać wybieg z kamieni, samiec zaczął wybierać je z wody (szympansy zazwyczaj unikają wody i nie potrafią pływać) i chować w skrytkach. Kiedy i to źródło pocisków się skończyło, Santino zaczął opukiwać betonowe ściany fosy. Nauczył się, że tam, gdzie odgłos jest głuchy, można łatwo odłupać kruszący się po zimie beton. Pozyskane w ten sposób pociski znów chował w skrytkach, by w stosownej chwili celować nimi w zwiedzających...

Jest to jak dotąd najlepiej opisany w literaturze naukowej przykład spontanicznego długofalowego planowania działania przez zwierzę, wymagającego dużej złożoności poznawczej oraz udziału procesów myślenia i świadomości percepcyjnej.

Zwierciadło świadomości
Świadomość, a szczególnie samoświadomość, jest wielką tajemnicą ewolucji. Istnienie świadomości nawet w przypadku człowieka jest z naukowego punktu widzenia dość niewygodne – nie ma przecież w naturze nic bardziej subiektywnego niż świadomość, a to kłóci się z priorytetem naukowego obiektywizmu, a często i z metodologią badań prowadzonych na grupach. Problem polega jednak na tym, że jeśli uznamy, iż duża grupa zwierząt ma świadomość percepcyjną, to konsekwencją tego jest pytanie o zakres przedmiotów i zdarzeń, które mogą one świadomie postrzegać.

Tym samym zupełnie niepostrzeżenie możemy stanąć na cienkiej granicy między świadomością percepcyjną a samoświadomością. Jeśli świadomość percepcyjna obejmuje nie tylko działania organizmu, lecz także ciało, to dochodzimy do zagadnień, które Donald Griffin, prekursor etologii poznawczej, zdefiniował kiedyś jako stany pośrednie. Gdy wieje zimny wiatr, który targa futro zwierzęcia i sprawia, że odczuwa ono zimno, to czy osobnik ten ma świadomość percepcyjną zimna, czy też samoświadomość marznących łap lub całego ciała? Czy zwierzęta mają świadomość swojego ciała, gdy chowają się przed ludźmi i obserwują ich z ukrycia?

„Test lustra” czy też „test znaku”, jeden z podstawowych sposobów badania istnienia samoświadomości, został „wynaleziony” blisko 50 lat temu niezależnie przez prymatologów oraz psychologów klinicznych. W pierwszym eksperymencie dano szympansom szansę przebywania z lustrem przez 10 dni. Początkowo obserwowano ich wzmożoną aktywność społeczną, która objawiała się m.in. nadawaniem komunikatów do osobników widzianych w lustrze. Szybko jednak społeczne zachowania zaczęły ustępować miejsca tym dotyczącym własnej postaci: zwierzęta zaczęły wykorzystywać lustro jako narzędzie pomocne przy zabiegach higienicznych na włas[-]nym futrze, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc trudno dostępnych dla wzroku. Zdecydowano się wówczas na uśpienie zwierząt i, gdy były nieprzytomne, bezzapachową farbą namalowano każdemu z nich wyraźną czerwoną plamę powyżej brwi jednego oka, w połowie odległości do ucha.

Zanim wybudzono zwierzęta z narkozy, z ich pomieszczeń usunięto lustra, aby zaobserwować, czy w jakiś sposób zorientują się, że zostały oznaczone. Nic takiego się nie stało. Sytuacja uległa zmianie dopiero wtedy, gdy szympansom przywrócono możliwość przeglądania się w lustrze: zwierzęta przyglądały się długo swemu odbiciu i dotykały dłonią swojej głowy w okolicy plamy, nie próbując nawet dotykać lustra. Miały też wyraźne tendencje do oglądania i wąchania swoich dłoni, którymi uprzednio dotykały znaków.

Istnieją również doniesienia dotyczące działań wskazujących na występowanie samoświadomości u osobników będących uczestnikami wieloletnich i złożonych programów badawczych. Sue Savage-Rumbaugh, prymatolog z Georgia State University’s Language Research Center, tak opisuje zachowanie jednego ze swoich szympansów – Austina: „(...) używa luster do nakładania makijażu na twarz i przymierza futrzane szale, by wyglądać na większego i bardziej groźnego, niż jest. (...) Kiedy oglądał filmy o dzikich szympansach, sadowił się między projektorem i ekranem tak, że jego cień padał na sylwetkę małpy na ekranie: mógł w ten sposób podążać swoim cieniem za zwierzętami z filmu”.

Zarówno w badaniach Savage-Rumbaugh, jak też japońskiego prymatologa prof. Tetsuro Matsuzawy z Primate Research Institute w Inuyamie, szympansy trenowane w korzystaniu z klawiatury do komunikacji symbolicznej z badaczami używały poprawnie zaimków osobowych, takich jak „ja”, „ty”, „on”.

Mistrzowie teorii umysłu
Posiadanie świadomości i zdolność do mentalnych podróży w czasie mają związek z jeszcze jedną niezwykłą cechą umysłu – tzw. teorią umysłu. Osobnik posiada teorię umysłu, gdy przypisuje sobie i innym pewne stany umysłowe. System takiego wnioskowania jest teorią, bo po pierwsze stany takie nie są bezpośrednio obserwowalne, a po drugie system ten może być wykorzystany do przewidywania zachowania innych osobników. Obserwator nie ma precyzyjnej wiedzy o tym, co się dzieje w umyśle drugiego osobnika, ale ma pewne spostrzeżenia, których nie sposób zweryfikować.

Wyobraźmy sobie eksperyment, w którym używa się specjalnie przygotowanych koszy na śmieci. Szympansy przed badaniem miały możliwość zapoznania się z dwoma koszami w różnych kolorach, które można było założyć na głowę. Oba kosze mają wizjery-przyłbice, ale tylko w jednym przypadku osobnik z koszem na głowie może zoba...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy