Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

14 stycznia 2021

NR 2 (Luty 2021)

Niejednogłośni rodzice

0 295

Często rodzice mają zupełnie odmienne zdanie w kwestiach wychowawczych. Gdzie indziej leżą ich granice, o co innego chcą zadbać. Jednocześnie miewają przekonanie, że dzieci potrzebują konsekwencji, jasnych zasad i reguł, by czuć się bezpiecznie. Jak to pogodzić?

Sprzeczki między rodzicami są nieuniknione. W różnych sytuacjach wyrażają oni zgodę lub jej brak na zachowania swoich pociech. W różnicy zdań nie ma nic złego – jest nieodłącznym elementem codzienności. Rodzice zazwyczaj deklarują chęć unikania kłótni przy dziecku, jednak otaczająca nas rzeczywistość i proza codzienności nie zawsze nam to ułatwiają. Tam, gdzie jest miłość, bywają również konflikty. Żyjąc pod jednym dachem, ludzie mają mnóstwo powodów, by się ze sobą ścierać. Emocje, które w nas drzemią, narastają, a brak wypracowanych sposobów radzenia sobie z nimi nie pozwala się zatrzymać. 

Oblicza konfliktów

Możemy podać wiele wskazówek, w jaki sposób kłócić się konstruktywnie i rozwiązywać problemy. Jednak codzienność bywa wyzwaniem i najlepsze porady trudno wcielić w życie. Zdarza się, że konflikty przyjmują agresywną postać, cechują się przemocą fizyczną i psychiczną. Słowa i gesty też potrafią ranić oraz wzbudzać silne emocje. Kiedy wyczuwamy, że nasz spór zmienia się w bitwę lub, co gorsza, tych bitew na domowym polu walki jest coraz więcej, warto się zatrzymać i zastanowić, jak można porozumieć się inaczej. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, w jaki sposób konflikty wpływają na dziecko. 

Sprzeczki są wpisane w funkcjonowanie rodziny, są stałym elementem jej życia. Każdy człowiek wchodzi w rolę rodzica z innym bagażem doświadczeń, emocji i przekonań. Wychowaliśmy się w różnych domach, które ukształtowały w nas inne schematy zachowania. Każdy z rodziców ma inny temperament, inną perspektywę patrzenia na świat. Różne są oczekiwania co do tego, jakie ma być własne dziecko. Rola rodzica okazuje się często papierkiem lakmusowym, który unaocznia wszystkie różnice, wymaga zweryfikowania założeń, jakie rodzice mieli pierwotnie, nim zostali rodzicami czy opiekunami dzieci.

POLECAMY

Zapominamy, że dzieci są bardzo czujne. Wychwycą każdą ukrytą aluzję, którą rodzice kierują w swoją stronę, każdy tzw. cichy konflikt. Dzieci rozpoznają te intencje po zachowaniu dorosłych, np. wzajemnym unikaniu się czy niedopuszczaniu się wzajemnie do głosu. Konflikty rodziców nie przechodzą bez echa, często skutkują dezorientacją i dysonansem dziecka, jego obwinianiem się za to, co się dzieje między rodzicami. Często dzieci swoim zachowaniem jeszcze bardziej sygnalizują trudności, bo jest to ich sposób na rozładowanie gęstniejącej atmosfery. 

W dzieciach, które są świadkami lub uczestnikami konfliktów rodziców, pojawia się wiele pytań, takich jak:

  • Czy rodzice kłócą się przeze mnie? 
  • Czy to moja wina? 
  • Czy już się nie kochają? 
  • Czy nie kochają mnie? 

Pamiętajmy, że nie jest dobrym rozwiązaniem zamiatanie konfliktów pod dywan. To nie sprawi, że one znikną, przecież nie tego powinniśmy uczyć dzieci. Jak zawsze, również i w tym przypadku, powinniśmy szukać złotego środka. Same sprzeczki i różnice zdań są naturalne i potrzebne, pod warunkiem że wchodząc w konflikt z drugim dorosłym, dbamy o to, by dziecko pełniło rolę dziecka, a nie uczestnika konfliktu dorosłych. Z samej obserwacji rozmów rodziców i ich różnicy zdań, jeśli dorośli prawidłowo ją przeprowadzą, dzieci mogą wyciągnąć cenną lekcję, która brzmi: ludzie mają prawo się różnić i nadal być dla siebie ważni.

Dzieci w środku rodzicielskiego sporu

Dzieci doświadczające konfliktów rodziców reagują bardzo różnie. Napięcie, jakie w związku z tym odczuwają, objawia się zależnie od wieku dziecka, jego wrażliwości, temperamentu i wcześniejszych doświadczeń. U dzieci w wieku poniemowlęcym możemy zauważyć głównie drażliwość, płaczliwość, obniżony apetyt, trudności ze snem i nasilone objawy somatyczne, np. bóle brzucha czy głowy. U przedszkolaków i dzieci w wieku wczesnoszkolnym obserwujemy ogólny niepokój, obgryzanie paznokci, ale też obwinianie siebie, próbę bycia „grzeczniejszym” i rozwiązania rodzicielskich konfliktów za dorosłych. Nastolatki pozornie radzą sobie z takimi sytuacjami, a w rzeczywistości angażują się w konflikt lub wycofują z życia rodzinnego. W momencie, w którym dziecko jest świadkiem lub uczestnikiem rodzicielskiego konfliktu, możemy zauważyć jego płacz, krzyk, uciekanie czy też zatykanie uszu, albo wręcz przeciwnie – kurczowe trzymanie się rodzica. 

Dziecko będące w centrum rodzicielskiej kłótni z jednej strony może uznać, że to ono jest powodem niezgody rodziców, a z drugiej – odczuwać korzyści ze skupionej na nim uwagi. Docierają do niego sprzeczne komunikaty, które mogą burzyć poczucie bezpieczeństwa albo powodować, że dziecko będzie stawało w kontrze do jednego z rodziców.

Sprzeczki i konflikty to nie tylko gra w otwarte karty, ale wiele przykrych słów rzucanych mimochodem, niemiłych epitetów, gestów i min, które rodzą napięcie. Hamujemy wybuchy w trosce o dzieci, lecz nasze emocje nie znikają, a sprawiają, że atmosfera gęstnieje, eskalacja przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Dzieci mogą odczuwać silny lęk przed odrzuceniem przez jednego z rodziców. Trzecim obliczem konfliktu, czyli tym, do którego powinniśmy dążyć, jest konflikt funkcjonalny, a więc konstruktywny, gdzie obie strony dążą do porozumienia. 

Dziecko będące w centrum rodzicielskiego konfliktu

 

  • odczuwa nadmierne poczucie winy,
  • przejmuje odpowiedzialność za dorosłe konflikty,
  • stale dąży do zadowolenia rodziców, nie zważając na swoje własne potrzeby i granice,
  • obniża się jego poczucie własnej wartości.

Role dziecka

Bądźmy czujni na osadzanie dziecka w różnych, trudnych dla niego rolach, które rodzą się z odmienności zdań rodziców. Zdarza się niejednokrotnie, że rodzice skarżą się w obecności malucha na partnera czy partnerkę, mówią o współmałżonku w sposób negatywny. W odpowiedzi dziecko osadza się w roli powiernika smutków, żali czy wątpliwości. Zaczyna czuć się w obowiązku wsparcia „poszkodowanego” rodzica i bycia w stałej czujności. Obserwowanie nastroju opiekuna, jego samopoczucia, sprawdzanie, czy jest on bezpieczny, a tym samym czy samo dziecko jest bezpieczne, czy awantura nie wisi w powietrzu. Uważajmy również, by nie obciążać dziecka naszymi wątpliwościami lub prosić, by samo podjęło decyzję, stanęło po stronie jednego z rodziców. To może obciążać dziecko zbyt dużą odpowiedzialnością. Inną rolą, na jaką powinniśmy być czujni, jest robienie z dziecka posłannika. Kiedy trudno nam porozumieć się z partnerem/partnerką często prosimy dziecko, by przekazało drugiemu rodzicowi informacje lub prośbę. Tym samym stawiamy dziecko w trudnej roli, w której musi wziąć na siebie odpowiedzialność za nasze własne słowa, podjąć decyzję o przekazaniu tego, o co prosiliśmy. Czy drugi z rodziców jest w stanie to udźwignąć? Dziecko boi się jego reakcji, nie spełnienia oczekiwań. Nierzadko zdarza się, że rodzic w chwilach emocji obwinia dziecko za to, co sam czuje. Odreagowuje na nim własne napięcie, unieważniając emocje i myśli malucha. 

Unikaj mówienia do dziecka:

  • „Powiedz mamie, że nie będę z nią rozmawiał, dopóki nie przestanie się obrażać o byle co.
  • „Powiedz tacie, że nie mam zamiaru więcej po nim sprzątać. Zaraz przez niego będziemy mieć robaki w domu!”. 
  • „Mama zawsze psuje najlepszą zabawę, prawda? Dobrze, że mamy siebie”.
  • „Mamusię kochasz najbardziej, prawda? No powiedz tacie, że tak jest”.
  • „Wytłumacz mamie, że my chcemy tak robić, bo ja już nie mam siły”.
  • „Jesteś bałaganiarzem, dokładnie tak jak tata!”.
  • „Płaczesz jak mama, uspokój się!”.

Komunikaty przedstawione wyżej włączają dziecko w toczący się między rodzicami konflikt. Dzieje się tak najczęściej, gdy rodzice czują się bezradni wobec różnicy, jaka zadziała się między nimi i brak im sił, by rozwiązać konflikt samodzielnie.

Oddelegowują swój problem na dziecko i stawiają je na pierwszej linii frontu. Taka sytuacja osłabia relacje rodziców i zaognia konflikt, jednocześnie nie wspiera rozwoju dziecka, które ponad wszystko potrzebuje wsparcia dorosłych, a nie bycia ich ratownikiem.

Z samej obserwacji rozmów rodziców i ich różnicy zdań, jeśli dorośli prawidłowo ją przeprowadzą, dzieci mogą wyciągnąć cenną lekcję, która brzmi: ludzie mają prawo się różnić i nadal być dla siebie ważni. 

Dzieci chcą dorastać w poczuciu bezpieczeństwa, potrzebują ciepłej i życzliwej atmosfery, ale też prawdziwych i autentycznych rodziców. Obserwowanie zachowań, kiedy rodzice konstruktywnie radzą sobie z rozwiązywaniem problemu, potrafią znaleźć nić porozumienia, pogodzić różnicę zdań, jest dla dzieci wartościowym doświadczeniem. Nauka przez obserwację jest jednym z najskuteczniejszych sposobów, dzięki któremu dzieci się uczą i czerpią wnioski na przyszłość, szczególnie obserwację osób dla nich ważnych. Bycie świadkiem zdarzeń, w których ludzie czują i myślą inaczej, a jednak potrafią znaleźć wspólną drogę, jest więc cenne i może być wzorem do naśladowania. Daje to dzieciom wskazówki, w jaki sposób szukać porozumienia, jak znajdować kompromisy. Najcenniejszy jednak wniosek dzieci wyniosą z tego, że słowo „nie” nie zrywa relacji. Takie konflikty pokazują, że możemy być różni mimo tego, że jesteśmy sobie bliscy. Możemy się sprzeczać i szanować jednocześnie. To cenne, by dzieci widziały, że sprzeczki mogą kończyć się zgodą. 

Różnice, które budują

Warto pochylić się nad odmiennymi spojrzeniami na różne sytuacje, kiedy jesteśmy spokojni i mamy warunki do rozmowy. Spojrzeć na nie jak na potrzeby, o które każdy chce zadbać. Inne zdanie współmałżonka nie oznacza, że jest on przeciwko nam.

Warto usiąść, przyjrzeć się swoim emocjom i wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniami, które nie będą wykluczać naszych różnych potrzeb. Poszukiwanie konsensu nie powinno być walką o to, by przeciągnąć partnera/partnerkę na swoją stronę. Nie chodzi o budowanie wspólnego frontu, a porozumienia. To zawsze jest procesem, w którym poznajemy swoje wzajemne wartości. Ustalanie wspólnego głosu na siłę nie powinno być naszym celem. Identyczne poglądy rzadko są możliwe, natomiast wypracowanie konsensusu, który przekażemy dziecku, już tak. 

Przyjrzyjmy się swoim myślom i uczuciom. Łatwiej wtedy szukać...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy